Dziennik Łódzki » Wiadomości » Roman Gutek o festiwalach

Roman Gutek o festiwalach

Data dodania: 2011-04-09 13:00:09 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-04-09 13:00:11

Dziennik Łódzki

Łukasz kaczyński

3KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Roman Gutek o festiwalach

Trzeba sobie jasno powiedzieć, dla kogo organizuje się festiwal. "Dla wszystkich" nie da się. Z reguły festiwale przygotowuje się dla ludzi młodych. To oni mają energię. (© Polskapresse/archiwum)

Nie jest dobrze, jeśli lokalna polityka zaczyna się mieszać w sprawy związane z festiwalami, jak choćby w przypadku Camerimage - mówi Roman Gutek, prezes Gutek Film, organizator festiwalu Era Nowe Horyzonty.

Z czym kojarzy się Panu Łódź, z jakimi gałęziami kultury?

Przede wszystkim z tradycjami filmowymi, ze sztukami plastycznymi. Łódź uchodziła zawsze za miasto o silnych tradycjach awangardowych.

Pytam, bowiem eksperci powołani przez Biuro Promocji Urzędu Miasta za cenniejsze od festiwali filmowych uznali imprezy związane z hip-hopem. Tymczasem, gdyby odwołał się Pan do swoich doświadczeń, do festiwalu Era Nowe Horyzonty, czy można wskazać receptę na dobry festiwal? Istnieje taka?

CZYTAJ WIĘCEJ W DZIALE FORUM ŁÓDŹ

Przede wszystkim liczy się pomysł.
∨ Czytaj dalej
Nie tyle punkty programu festiwalowego, co pewna idea przyświecająca całej realizacji. Musi też za nim stać osoba, która ma wyraźną koncepcję, gust, coś do przekazania widzowi. I to nie jest narcyzm. Organizując po raz pierwszy Nowe Horyzonty założyliśmy z Jakubem Duszyńskim, że chcemy pokazywać kino artystyczne, autorskie, trudne, czasem kontrowersyjne, że program zbudujemy na naszych subiektywnych wyborach. Festiwal miał uczyć kina, kształtować gusty. Dzięki nam wiele nazwisk niszowych twórców, jak Tsai Ming-Lianga, Guy Maddin, Aleksander Sokurow, Carlos Reygadas, zaczęło być znanych w Polsce. To dało nam wyrazistość na tle innych festiwali. Wybraliśmy wakacje i miasto Sanok, gdzie diabeł mówi dobranoc, by całym sobą można było zanurzyć się w festiwal, by nic nie przeszkadzało. Zawsze też dbaliśmy o naszych uczestników, wprowadzaliśmy liczne udogodnienia, tańsze noclegi, utrzymywaliśmy bezpośredni kontakt. To buduje zaufanie. Szybko okazało się, że w Sanoku, a potem także w Cieszynie szanse rozwoju nie były wystarczające, a my chcieliśmy robić wydarzenie znaczące w skali europejskiej. Gdy przenieśliśmy się do Wrocławia, festiwal miał już markę wyrobioną i 96 tysięcy widzów na ostatniej edycji. To więcej niż Warszawski Festiwal Filmowy. Na pierwszą edycję we Wrocławiu przybyło już 127 tysięcy. Trzeba sobie jasno powiedzieć dla kogo organizuje sie festiwal. "Dla wszystkich" nie da się. Z reguły festiwale przygotowuje się dla widzów młodych. To oni mają energię. Dla nich są one często pierwszą szansą na kontakt ze sztukę wymagającą, im nieznaną.

Jaki jest udział miasta Wrocław w budżecie Pańskich festiwali?

Tegoroczny budżet Era Nowe Horyzonty to 10 milionów złotych. Miasto daje 30 procent tej kwoty. Resztę musimy pozyskać sami. To duży budżet, ale w końcu jesteśmy jedną z największych imprez kulturalnych w Polsce. Mamy sponsora strategicznego, którym jest Polska Telefonia Cyfrowa, operator sieci Era. Wpływy ze sprzedaży karnetów i biletów, to około 10 procent budżetu. Resztę uzupełniają Polski Instytut Sztuki Filmowej, Ministerstwo Kultury, Urząd Marszałkowski, Unia Europejska, ambasady i instytuty kultury, mniejsi sponsorzy i partnerzy. Taki sam jest udział miasta w American Film Festival, ale w zestawieniu z ENH, jest to jeszcze dość mały festiwal z budżetem 1,5 miliona. Ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że festiwale to jest działalność non profit, która nie przynosi zysków.

Dziś wszyscy organizują festiwale. Tak przynajmniej nazywają te imprezy...

To słowo ostatnio bardzo się zdewaluowało. Jestem przeciwnikiem finansowania wszystkiego. Uważam, że lepiej jest dotować kilka dużych imprez, ale większymi kwotami.

Czy Pana zdaniem jest jeszcze sens reanimować w Łodzi tego typu przedsięwzięcie jak Festiwal Dialogu Czterech Kultur?

Czego by o nim nie mówić, to jednak była marka. Trudno uwierzyć, że można było ją zaprzepaścić. Pojawiały się na nim wielkie nazwiska. Pamiętam doskonały koncert Kronos Quartet. Był to festiwal interdyscyplinarny i takie imprezy sprawdzają się bardzo fajnie. Z drugiej strony, cieszyły się one większym powodzeniem, gdy festiwali specjalistycznych było u nas dużo mniej. Teraz Polska otworzyła się na świat, przyjeżdża tu coraz więcej artystów, miasta przeznaczają na kulturę coraz większe kwoty. Wręcz zacięcie konkurują ze sobą. Tu jest jeszcze jeden aspekt. Nie jest dobrze, jeśli lokalna polityka zaczyna się mieszać w sprawy związane z festiwalami, jak choćby w przypadku Camerimage. Choć i silna osobowość dyrektora miała tu pewne znaczenie. Uważam, że między innymi o rozdziale pieniędzy powinni decydować po pierwsze specjaliści, znawcy danej branży, a po drugie, takie stanowiska jak dyrektor wydziału kultury powinny być apolityczne.

Jak wytypować te wydarzenia, które są dla miasta ważne?

Miernikiem zawsze będzie dla mnie liczba uczestników i oddźwięk. Nawet jeśli są to festiwale niszowe. Trzeba ocenić poziom artystyczny, a to nie jest problem dla osób, które trochę siedzą w kulturze. Trzeba też sprawdzać jak przebiegają festiwale, jakie wzbudzają zainteresowanie, czy jest oddźwięk przede wszystkim w mediach branżowych, specjalistycznych. Festiwale to nie są tylko czysto ekonomiczne wskaźniki. W ubiegłym roku badania wykazały, że ciągle w moim festiwalu więcej osób uczestniczy spoza Wrocławia. Dla miasta to wspaniale, że przyjeżdżają ludzie, zostawiają pieniądze w hotelach, restauracjach. Ale prezydent Dutkiewicz powiedział mi chyba już dwa lata temu: "My potrzebujemy młodej inteligencji. Potrzebujemy, by ludzie przyjeżdżali tu na studia". I miasto promowało swoje uczelnie na festiwalu. Bardzo ważna jest też ciągłość. We Wrocławiu prezydent Dutkiewicz jest już trzecią kadencję i można mówić o określonej strategii miasta. Miasta powinny mieć strategie dotyczące kultury i to nie na rok czy dwa. O tym co jest ważne, powinni jednak decydować eksperci. Trzy miasta, które starały się przyciągnąć do siebie Camerimage po wyjściu tego festiwalu imprezy z Łodzi, zwróciły się do mnie, abym przejrzał i ocenił ten projekt.
Rozmawiał Łukasz Kaczyński

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Tina idiotko! Gutek daje zarobić Wrosławiowi! Taj Żydowicz dawł Łodzi! Nie bądz burakiem.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

taksiarz (gość), 09.04.11, 16:20:45

Jetseś antysemitką? Gutek- Żyd? Żydoeicz - napewno, o czym nazwisko świadczy! A gdyby byli eskimosami to też by ci przeszkadzało? Ty idiotka jesteś! BO IDIOTA JEST UPRZEDZONY DO INNYCH NACJI! Wole myslec żeś idiotka a nie nazistka!Jakie ty głupoty gadasz Tino! Gutek i Żydowicz to mangerowie z najwyzszej półki. Onie dają zarobić i sami zarabiają! I o to chodzi. Nie mieszaj tego z Candrowiczami, Radononiami i innymi którzy biorą wiecej z kasy publicznej niż przynoszą miastu!A dziury w drogach? Nie bądż śmieszna! To inna kasa.Camerimage prznosiło nam ponad 10 mln zysku. Camerimage powinno wrócić.Wrocałw ma mniejsz budżet niż Łódz, a daje Gutkowi ok 4 mln!!!
Ale czy ty jestes w stanie to zrozumieć? Watpię.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Tina idiotko! Gutek daje zarobić Wrosławiowi! Taj Żydowicz dawł Łodzi! Nie bądz burakiem.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

taksiarz (gość), 09.04.11, 16:11:59

Jakie ty głupoty gadasz Tino! Gutek i Żydowicz to mangerowi z najwyzszej półki. Onie daja zarobic i sami zarabiają! I to chodzi. nie mieszaj tego z Candrowiczami, radonoami i innymi którzy bioro wiecej z kasy publicznej niz przynosza miastu!
Ale czy ty jestes w stanie to zrozumieć? Watpię.

odpowiedzi (0)

skomentuj

festiwale

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

tina (gość), 09.04.11, 14:09:21

ty gutek, ty sobie rób festiwale za swoje pieniądze! zobacz ile jest w łodzi dziurawych dachów, ile ścian kamienic podpartych belkami, ile żebraniny! Przyjedzie taki żydek z wrocławia i się wymądrza! wynocha!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Łódzki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Łódzki", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Sprzedaży Domowej
90-532 Łódź
ul. ks. I. Skorupki 17/19
pn-pt 8.00 - 17.00
tel.: 0-42 66-59-360,
fax: 0-42 637-75-11
e-mail: prenumerata@dziennik.lodz.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Dział Sprzedaży Reklam



Łódź 90-532
ul. ks. hm. I. Skorupki 17/19
tel. 0-42 66-59-430
fax: 0-42 66-59-437

Reklama i biura sprzedaży ogłoszeń

Aktualne cenniki ogłoszeń

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Łódzki
ul. ks. I. Skorupki 17/19
0-532 Łódź,
tel.: (042) 66-59-100
e-mail: dziennik@dziennik.lodz.pl

O nas

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Zobacz także:

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikLodzki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.