Tragedia na Grabowej. Świadkowie nie przychodzą na proces....

    Tragedia na Grabowej. Świadkowie nie przychodzą na proces. Musi ich ścigać policja

    Wiesław Pierzchała

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Tragedia na Grabowej. Świadkowie nie przychodzą na proces. Musi ich ścigać policja
    1/2
    przejdź do galerii

    ©Grzegorz Gałsińsk

    W poniedziałek odbył się proces w sprawie zabicia 3 - letniego Wiktorka. Świadkowie tak skutecznie unikają sądu, że musi ścigać ich policja. A i tak czyni to nieskutecznie.
    Na procesie, który toczy się za zamkniętymi drzwiami, mieli zeznawać ostatni świadkowie: sąsiadka Paula Z. i Eugeniusz M., ojciec jednego z oskarżonych. Nie stawili się na wcześniejsze terminy, dlatego sędzia Przemysław Zabłocki nakazał policji ich przyprowadzenie. Niestety, policjanci nie dali rady przyprowadzić świadków, ponieważ ich nie zastali. Dlatego sędzia nakazał im powtórzyć akcję, z tym że zamiast ojca oskarżonego ma być doprowadzona jego siostra.

    Drugim świadkiem ma być wspomniana Paula Z. Rozprawę odroczono do 25 sierpnia i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nie jest wykluczone, że w ten sposób proces się zakończy.

    Na ławie oskarżonych zasiadają: matka dziecka 25-letnia Agnieszka Sz., jej konkubent 33-letni Remigiusz M. i ich znajomy 28-letni Adam M. Prokuratura zarzuciła kobiecie, że pozostawiła bez opieki synka Wiktora, przez co naraziła go na utratę zdrowia lub życia.

    Ponadto nie reagowała, gdy chłopczyk był bity przez konkubenta. Odpowiada z wolnej stopy. Grozi jej do trzech lat więzienia. Remigiuszowi M. śledczy zarzucili, że od kwietnia do 15 września 2013 roku znęcał się psychicznie i fizycznie nad Wiktorkiem: szarpał go, popychał i bił po całym ciele, przez co chłopiec miał sińce.

    Adam M. ma zaś najcięższe zarzuty. Według prokuratury feralnej nocy z 18 na 19 września 2013 roku uderzał Wiktorka po głowie nieustalonym narzędziem. Efekt był taki, że chłopczyk miał krwiaka i obrzęk mózgu, co doprowadziło do jego śmierci. Do tragedii doszło w kamienicy przy ulicy Grabowej w Łodzi na Górnej. Mieszkała tam Agnieszka Sz. z trzyletnim synkiem.

    Przez pewien czas mieszkał z nimi konkubent Remigiusz M., ale tak się powaśnił z lokatorami, że musiał się wyprowadzić. W tej sytuacji do sąsiedniego mieszkania wprowadził się Adam M., który miał się opiekować kobietą z dzieckiem. I to on według śledczych skatował chłopczyka.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Tragedia na Grabowej. Czy ktoś zabił 3-letnie dziecko?


    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      POLICJA

      XYZ (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9

      Taka mamy policję, że doprowadzenie świadków na rozprawę to dla niej "akcja".

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Gry On Line - Zagraj Reklama