PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

czwartek 23 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Romana, Izabela, Damian

Lublin: Uratowała syna, teraz pomaga innym

Lublin: Uratowała syna, teraz pomaga innym

Edyta Gałęziowska (© Małgorzata Genca)

Kurier Lubelski Monika Fajge

2011-09-22 22:00:02, aktualizacja: 2011-09-23 15:07:23

Koszmar lubelskiej rodziny zaczął się zaraz po wakacjach, pięć lat temu: - Bartek przeszedł bardzo dziwne przeziębienie. Nie miał gorączki, ani kaszlu, za to był osłabiony, bolała go głowa, mięśnie i stawy - opowiada Edyta Gałęziowska, mama chłopca.

Pani Edyta, zawodowo związana z Uniwersytetem Medycznym w Lublinie, była coraz bardziej zaniepokojona stanem chłopca. 9-letni wtedy Bartek wrócił do szkoły. Ale z dnia na dzień czuł się coraz gorzej.

- Musiałam odbierać go z lekcji, bo nie był w stanie sam wracać do domu. Przestał chodzić na basen, choć wcześniej uwielbiał pływać, wszystko go męczyło - mówi mama. - Do tego pojawiła się nadwrażliwość na dźwięki i światło, podwyższone ciśnienie. Serce biło mu tak szybko, że nie mógł spać. Ze szkoły przynosił gorsze oceny, zaczął robić błędy ortograficzne, z dnia na dzień był coraz bardziej nieobecny - wspomina.

Zrozpaczona matka poszła z synem do pediatry.
∨ Czytaj dalej
- Powiedziałam, że w wakacje Bartka ukąsił kleszcz, wbił się w policzek, na bardzo krótko, ale jednak. Bałam się, że to borelioza.

Lekarz uznał , że to nie choroba przenoszona przez kleszcze, bo nie pojawił się rumień. Jego zdaniem, syn pani Edyty po prostu dojrzewał. Nie uwierzyła: - Gdybym mu zaufała, Bartek nie skończyłby szkoły, nie mógłby pracować, ani umysłowo ani fizycznie. Byłby postrzegany jako hipochondryk albo leń - mówi.

Matka wiedziała, że jeśli sama nie pomoże synowi, to nikt tego nie zrobi: - Zostałam z problemem sama, więc zaczęłam szukać w internecie - opowiada. - Tam natknęłam się na naukowe publikacje o boreliozie.

Zdesperowana matka zrobiła synowi test. Ale nie zalecany, podstawowy, bo takie badanie nie zawsze wykrywa boreliozę. I wszystko stało się jasne. Diagnozę potwierdził specjalista z Krakowa. Bartek był chory na boreliozę. Przez 2,5 roku przyjmował antybiotyki oraz specjalne preparaty. Dziś, dzięki determinacji swojej mamy, jest zdrowy.

Ewa Gałęziowska uratowała syna. Teraz chce ratować innych. Fundacja, którą założyła, zbiera podpisy pod petycją do premiera w sprawie włączenia problematyki boreliozy i innych chorób odkleszczowych do Narodowego Programu Zdrowia.

- Fundację nazwałam "Bartek", bo tak ma na imię moje dziecko - mówi pani Edyta. - Od początku wiedziałam, że syn nie zachorował na boreliozę, ot tak, po prostu, żebym mu pomogła i na tym koniec. Skoro zdobyłam wiedzę na temat boreliozy, powinnam się nią podzielić. Nie chcę, żeby ludzie chorzy, musieli przechodzić drogę, którą ja przebyłam. Zależy mi, by trafili do lekarza, który zleci odpowiednie badania, postawi trafną diagnozę i zaproponuje terapię - tłumaczy.

Fundacja "Bartek" nie wydaje broszur informacyjnych dla pacjentów. - Bo nie w chorych leży problem. Oni wiedzą, że coś im dolega. Oczekują natomiast fachowej pomocy - wyjaśnia pani Edyta. Dlatego głównym celem założonej przez nią fundacji jest edukacja medyków. - Do tej pory podczas trzech spotkań przeszkoliliśmy ponad sto osób - mówi Edyta Gałęziowska.

Na stronie jej fundacji są najnowsze publikacje z całego świata na temat boreliozy. Jest też forum, na którym chorzy mogą się wymieniać doświadczeniami. Mimo że osób cierpiących na boreliozę ciągle przybywa, w Polsce braku-je programu profilaktycznego, który obejmowałby m.in. likwidację kleszczy czy edukację dzieci i dorosłych.

- To się musi zmienić. Dlatego przygotowałam petycję do premiera. Chodzi o włączenia problematyki boreliozy i innych chorób odkleszczowych do narodowego programu zdrowia. Każdy może się pod nią podpisać!

Szczegóły na www.fundacja-bartek.pl



Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową. Zapisz się do newslettera!

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Komentarze (14)
Przejdź do dyskusji na forum

Wyświetl od:
Zwiń wszystkie wątki

Ta pani to

Baska (gość) 25.10.11, 16:45:47

Bardzo madra kobieta.

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

bolieroza (3)

leczony normalna metoda i wyleczony (gość) 25.09.11, 20:06:08

popatrz w lustro cwaniaro od latwego zarobku ,w zarzadzie pol rodziny

+1 / -3 zgłoś naruszenie odpowiedz

Karczma piwna albo ryby

Ee (gość) 27.09.11, 22:28:32

Łatwiejszy zarobek na rybach albo na karczmie piwnej :D

+1 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

hahaha!

E. (gość) 27.09.11, 11:31:22

Zajmijcie się wreszcie sobą :)

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Buziaki

zwykła rybka (gość) 26.09.11, 05:06:42

dla pana zakaźnika :*

Proszę nauczyć się chociaż nazwy choroby, bo wstyd - pacjenci ją znają, a pan... Jestem pewna, że da pan radę. Trzeba się tylko troszkę postarać i przede wszystkim chcieć.

+3 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

A gdzie takie badania można zrobić?

Wystrachany (gość) 25.09.11, 07:11:27

I ile kosztują prywatnie?
Wystrachałem się, bo kilka miesięcy temu uwalił mnie kleszcz.
Nie było rumienia i nie zaobserwowałem jakichś wyraźnych zmian, ale teraz się obawiam...

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Recepta na katastrofalny stan służby zdrowia

Alina (gość) 24.09.11, 13:48:42

Wystarczy mądra mama.
Dobrze, że nie uwierzyła lekarzom i ich nie posłuchała. Ja nie miałam tyle szczęścia i dzisiaj jestem "leniem i hipochondrykiem". Na plamę lekarz dał maść i wapno a potem kazał nie myśleć o tym, że boli tylko więcej czasu spędzać na dworze i zająć się szkołą.Po 10 latach cudem znalazłam pracę i za pierwszą kasę zrobiłam badanie z krwi- rodzinny dał skierowanie, zakaźnik olał temat więc musiałam jeździć do Krakowa na leczenie. Po 2 latach jest duża poprawa ale staw kolanowy i bark nadal bolą i wybudzają w nocy. Nie ma już we mnie nadziei, że będę całkowicie zdrowa. Zabezpieczajcie się przed kleszczami, bo one są naprawdę bardzo groźne.

+1 / -1 zgłoś naruszenie odpowiedz

4 "szóstki" w Totka

zwykła rybka (gość) 23.09.11, 19:06:37

1-sze wielkie szczęście chorego na boreliozę - mieć rumień,
2-gie wielkie szczęście - trafić na lekarza, który potrafi ten rumień rozpoznać,
3-cie wielkie szczęście - znaleźć lekarza, który wie o istnieniu innych chorób odkleszczowych i potrafi to wszystko diagnozować i leczyć,
4-te wielkie szczęście - mieć środki na takie leczenie (min. 500zł/miesiąc).

Jasny gwint!, kto ma tyle szczęścia??? Chyba trzeba być złotą rybką.

+2 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Też nie miałam rumienia i prywatnie zrobiłam test

bolerka (gość) 23.09.11, 18:33:52

Wynik pozytywny po 6 tyg. od ukąszenia. Teraz biorę antybiotyk, mam nadzieję, że pomoże. Ale lekarka nie chciała mi dać skierowania do lekarza chorób zakaźnych, bo nie było rumienia! 1/3 osób nie ma rumienia! A konsekwencje w przyszłości są tragiczne.

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Miałam zajęcia z p. dr :)

Ania S. (gość) 23.09.11, 15:18:10

Bardzo wymagająca od innych i siebie, bardzo, bardzo życzliwa i pomocna, a przy tym niezwykle sympatyczna. Była promotorem mojej pracy- czas ten wspominam bardzo mile. Nie wiedziałam, że miała tak chorego syna. Jeśli p. dr Gałęziowska za coś się bierze, to wszystko jest doszlifowane jak trzeba, dopilnowane i doprowadzone do końca. Dobrze, że wpadła na pomysł i powołała fundację, a nie nie zatrzymała swojej wiedzy tylko dla siebie- taka właśnie jest Pani doktor :) Z tego przedsięwzięcia pod kierunkiem Pani Doktor mogą wyjść tylko same dobre rzeczy.
Dużo zdrowia i sił dla Pani Promotor
Ania S.

+1 / -1 zgłoś naruszenie odpowiedz

Zdjęcie (1)

wnikliwy (gość) 23.09.11, 09:07:44

Sądząc po zdjęciu pani mamy, zdarzyło sie to pięćdziesiąt lat temu a nie pięć.

+2 / -11 zgłoś naruszenie odpowiedz

mama jak kazda

nn (gość) 23.09.11, 09:27:15

super zamista wstawic kmentarz adekwatnyi przemyślany to w necie najfajniej komuś dokopać i upokorzyć!!!!! Zgroza zacznij myslec i zanim wystawisz komentarz na czyjs temat spojrz w lusterko...

+1 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Mja żona miała

mimi (gość) 23.09.11, 07:12:40

Tak samo ukoszę nie kleszcza i także nie zrobił jej sie rumień. Lecz zrobiła badania na bolieroze i wyszło, że ma. Tylko jest u nas jeden problem jak idzie do lekarza z wynikami badań i objawami to wszyscy lekarze mówią, że to nie bolerioza!!!!!
Nie było rumienia, brak typowych według książki objawów to już nie to. A test na bolerioze mało ważne.
Konował wie lepiej.

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Mja żona miała

mimi (gość) 23.09.11, 07:12:39

Tak samo ukoszę nie kleszcza i także nie zrobił jej sie rumień. Lecz zrobiła badania na bolieroze i wyszło, że ma. Tylko jest u nas jeden problem jak idzie do lekarza z wynikami badań i objawami to wszyscy lekarze mówią, że to nie bolerioza!!!!!
Nie było rumienia, brak typowych według książki objawów to już nie to. A test na bolerioze mało ważne.
Konował wie lepiej.

+1 / -1 zgłoś naruszenie odpowiedz

Dodaj komentarz

Rozrywka

Dziennik Łódzki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Łódzki", środa 22.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Sprzedaży Domowej
90-532 Łódź
ul. ks. I. Skorupki 17/19
pn-pt 8.00 - 17.00
tel.: 0-42 66-59-360,
fax: 0-42 637-75-11
e-mail: prenumerata@dziennik.lodz.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Dział Sprzedaży Reklam



Łódź 90-532
ul. ks. hm. I. Skorupki 17/19
tel. 0-42 66-59-430
fax: 0-42 66-59-437

Reklama i biura sprzedaży ogłoszeń

Aktualne cenniki ogłoszeń

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Łódzki
ul. ks. I. Skorupki 17/19
0-532 Łódź,
tel.: (042) 66-59-100
e-mail: dziennik@dziennik.lodz.pl

O nas

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy warto zwoływać referendum w sprawie odwołania prezydent Hanny Zdanowskiej?