Galforce Dance bardzo często odwiedza Polskę, za każdym razem będąc i w Łodzi. Ceny biletów nie są małe, na scenie nie zobaczymy "znanych celebrytów" a wokół występów nie tworzą się skandale - publiczności jednak nie brakuje.
Organizatorzy kolejnej trasy koncertowej Gaelforce Dance znajdują prostą odpowiedź na pytania o przyczynę popularności: "Łączą taniec nowoczesny z celtyckimi rytmami, balet ze stepowaniem, muzykę z grą świateł, tradycję ze współczesnością". Odpowiedź ta nie jest jednak wystarczająca, w ten sam sposób można scharakteryzować wiele zespołów, wielu artystów, którzy popularności jednak nie zdobyli. A zatem w czym tkwi sekret?
Grupa pokazuje szeroko pojętą kulturę irlandzką, kulturę Zielonej Wyspy. Nie jest to jednak oczywiście czysta prezentacja sztuki ludowej, zarówno taniec jak i muzyka to jedynie (a może aż) stylizacja w stronę dobrze znanych, wyspiarskich dźwięków i rytmów.
Kolejnym ciekawym faktem jest to, że Gaelforce Dance wcale nie wywodzi się z Irlandii, zespół został założony w Australii i dopiero z czasem zyskiwał członków urodzonych w ojczyźnie sztuki, którą prezentuje.
Grupa w swoich szeregach posiada także wielu Kanadyjczyków czy Amerykanów - którzy żyją przecież w otoczeniu irlandzkich emigrantów.
Artyści występujący na scenie - tancerze, to oczywiście bardzo mocna strona tego zespołu. Mimo iż średnia wieku wynosi 20 lat, większość z nich ma już za sobą praktykę w w Riverdance i/lub Lord of the Dance.
Inną mocną stroną występów Gaelforce Dance jest oczywiście niesamowita oprawa świetlna, czyniąca z widowiska istną prezentacje najnowszych dokonań technicznych. Co więcej feeria świateł nie tylko pozwala odpowiednio oświetlić muzyków czy tancerzy, ale staje się także czynnikiem fabułotwórczym. Zarzuty o kiczowatość są oczywiście trafne. Jest to jednak niezwykle profesjonalnie zrobiony kicz, broniący się świadomością tego, że jest kiczem.
Gaelforce Dance wystąpi w Teatrze Wielkim w Łodzi 14 listopada o godz. 17 i 20.