Ważne
    RECENZJA: "Wykolejona" [ZWIASTUN]

    RECENZJA: "Wykolejona" [ZWIASTUN]

    Dariusz Pawłowski

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    RECENZJA: "Wykolejona" [ZWIASTUN]
    1/2
    przejdź do galerii

    ©UIP

    "Wykolejona" to produkcja oparta na nieszczególnie delikatnych (ale jak cudownie pozbawionych kompleksów) ramionach jednej osoby. Amy Schumer jest w Stanach Zjednoczonych telewizyjną gwiazdą humoru, show "Inside Amy Schumer", potrafiącą żartować z każdego, ze sobą samą na czele. Była gospodynią MTV Movie Awards, podczas nadchodzącej trasy koncertowej Madonny otworzy wszystkie nowojorskie koncerty artystki. Po filmie Judda Apatowa bezceremonialnie wkracza również do grona aktorskich gwiazd kina.
    A wkracza w swoim stylu: bezczelnie, ale i z nieodpartym urokiem. Dzielnie broni sekwencji bardzo słabych, błyszczy w znakomitych, ratuje zmierzające w stronę nadmiernej ckliwości. Musi się mierzyć z tak odmiennymi sytuacjami, bo "Wykolejona" to film nierówny. Apatow przesyca swoją produkcję scenami i dowcipami żenującymi udającymi odważne (jak ktoś widział jego "40-letniego prawiczka" wie, o co chodzi) i niestety, nie potrafi z żadnego zrezygnować, co powoduje, że film jest o pół godziny za długi.
    Do rangi jakości podnosi marność, zrównuje znaczeniem drobiazgi i nonsensy ze sprawami istotnymi. W sumie mogłaby to być celna diagnoza i satyra na współczesną rzeczywistość, która jedną pozycję nadaje newsowi np. o pijanej borsuczycy i wyborom prezydenckim, ale tak nie jest. Apatow zdaje się podobny punkt widzenia nawet admirować, wiedząc zapewne, że właśnie widzowie z kręgu uznającego lekkość bytu za szczyt hierarchii wartości mogą jego poczynania uznać za sztukę.

    Na szczęście gdy przebrniemy przez to, co w filmie słabe, rozciągnięte lub powtarzane do znudzenia, dostaniemy niemało dobrych i niemiałkich pomysłów. Szczególnie gdy Apatow bierze na celownik wiele dzisiejszych traum i obsesji Ameryki: kult ciała i zdrowego życia, rasizm, stosunek do homoseksualizmu, polityczną poprawność, prorodzinność, mit szczęśliwych aż do śmierci singli, życiowe poradnictwo kolorowych pism, kryzys męskości, kariery kobiet w korporacjach ("- Decyzja o awansie zależy od zgrai samców na najwyższym piętrze, weź ich na siebie. - Wszystkich?"). Reżyser wraz z Schumer, która jest również współscenarzystką filmu, pozwalają sobie na wiele i w potoku zagadywania widza trafia im się parę nader celnych "pocisków". Jeszcze lepiej zaś dzieje się, gdy pozwalają sobie na emocje i spod cynicznej paplaniny wyziera np. przejmujący wątek z odchodzącym nieprzyjemnym ojcem.

    Ojciec zresztą wszystko bardzo dobrze zaczyna: błyskotliwym wykładem wygłaszanym kilkuletnim córkom o powodach rozwodu rodziców i nieżyciowości monogamii. Jak można się domyślić, obie siostry wyciągnęły z tego skrajne nauki. Młodsza Kim decyduje się na trwały związek z nudnym gościem z amerykańskiego przedmieścia w aseksualnym swetrze, starsza Amy zaś przepuszcza przez swoją sypialnię armię równą statystom z "Potopu", podlewając przygody solidnie alkoholem i wędząc dymkiem z "zioła". Wie, że podstawowa zasada to nie zostawać u kogoś (lub nie pozwalać zostawać u siebie) do rana; "coś więcej" kończy się dla niej na wspólnym wychodzeniu do kina z wrażliwym mięśniakiem. Gdy wyjęty z innego świata uporządkowany lekarz sportowy, z którym przeprowadza wywiad, po wspólnej nocy do niej telefonuje, wraz z przyjaciółką chce wzywać policję. Od tej chwili zaczynają rządzić zasady komedii romantycznej, interwencję podejmuje więc serce nie funkcjonariusze, na szczęście Apatow i Shumer nie wpadają w wytarte koleiny, próbują przewietrzyć schemat, zrywają klisze i bawiąc się konwencją docierają do oczywistego, ale nie rażącego sztucznością finału.

    Największa w tym zasługa rewelacyjnej Shumer, ale i pozostała część obsady radzi sobie dobrze, ze znów odmienioną Tildą Swinton w karykaturalnej roli zepsutej władzą korporacyjnej pustej emocjonalnie szefowej głupszej od personelu na czele. Zaskakuje zaś talentem w odnalezieniu się przed kamerą LeBron James jako koszykarz LeBron James.

    "Wykolejona" i Shumer bronią prawa do wysz(h)umienia się i traktowania życia nie do końca serio. Tkwi w tym co prawda bliskie dzisiejszej modzie przekonanie, iż nie niesie to ze sobą specjalnych konsekwencji (co wraz z dorastaniem życie weryfikuje). Jednak najciekawsze jest to, że mimo bliskich związków z tak promowanym dziś hedonistycznym trybem życia i naiwnie młodzieńczą nowoczesnością śniącą sen, iż to, co wymyślono przed nią, było gorsze, obraz "Wykolejona" daje przewagę jak najgłębiej rodzinnym wartościom. To rodzina daje radę wesprzeć ramionami w najtrudniejszej chwili. I by ją stworzyć, bez bólu da się wiele poświęcić. Ba, warto nawet powiedzieć "przepraszam", by przekonać się, że nie odbiera to ani grama wolności i godności. Taki szok!

    Ocena: 3/6

    WYKOLEJONA
    USA, komedia
    reż.Judd Apatow
    wyst.Amy Shumer, Bill Hader, Tilda Swinton, Brie Larson

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Eee tam....

      mili (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Nudnawy. Drugi raz bym nie poszła.

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Gry On Line - Zagraj Reklama