Dziennik Łódzki » Kultura » Raczek: "W ciemności" to uczciwy film o Holokauście

Raczek: "W ciemności" to uczciwy film o Holokauście

Data dodania: 2012-01-28 16:20:01 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-28 16:33:51

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Raczek: "W ciemności" to uczciwy film o Holokauście

Tomasz Raczek (© Andrzej Wiktor)

Z Tomaszem Raczkiem, krytykiem filmowym, publicystą i wydawcą, rozmawia Joanna Leszczyńska:

Film "W ciemności" Agnieszki Holland cieszy się dużym zainteresowaniem polskiej publiczności. Tymczasem prof. Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, który filmu Agnieszki Holland nie widział, twierdzi, że zamienianie Holokaustu w przemysł rozrywkowy, jak to się dzieje w filmie, jest zadawaniem kłamu prawdzie. Jego zdaniem, "nie można wniknąć i odtworzyć psychiki ludzi ściganych jak zwierzęta". Co Pan o tym sądzi?

Nie podoba mi się postawa pana profesora Śpiewaka, który mówi, że filmu nie widział i go nie zobaczy. Pan profesor jako naukowiec, stojący na czele naukowego instytutu, popełnia podstawowy błąd. Uważam za bardzo niewłaściwą postawę wydawanie opinii o czymkolwiek, jeśli się tego nie poznało.
∨ Czytaj dalej
To jest dla mnie niezrozumiałe, a taką postawę uważam za szkodliwą, ponieważ w czytelnikach powstaje wrażenie, że można się wypowiadać o rzeczach, których się nie zna. Ponadto profesor Śpiewak pomylił pojęcia. Film to nie przemysł rozrywkowy. Owszem, bywają filmy rozrywkowe, ale film jako gatunek jest jednym z rodzajów sztuki, jak literatura, malarstwo czy muzyka.

Prof. Śpiewak generalnie jest przeciwny, by w filmach fabularnych poruszano zagadnienie zagłady Żydów. Czy filmy o Holokauście, które Pan widział, są dowodem "pychy filmowców", którzy nie są w stanie "wniknąć w tajemnicę śmierci rozstrzeliwanych i gazowanych ludzi"?

Ja nie widzę w tym pychy. Myślę, że to jest nieporozumienie. Naukowiec podchodzi do takich spraw jak do materiałów historycznych i nie potrafi odróżnić filmu fabularnego od dokumentów, oceniając je według tych samych kryteriów. Wydaje mi się, że pan profesor nie czuje w ogóle potrzeby istnienia sztuki w swoim życiu. Gdyby wszyscy podchodzili do tego zagadnienia jak on, nie powstałyby także inne filmy oparte na wydarzeniach historycznych. Nie mielibyśmy między innymi "Gladiatora" ani "Faraona". Bylibyśmy o nie ubożsi. Chciałbym także przypomnieć, że niewielu jest historyków, którzy potrafią o rzeczach, które badają, napisać tak pasjonująco i tak wciągająco, żeby poruszyć wyobraźnię współczesnych ludzi. W związku z tym powinni współpracować z artystami i być im wdzięczni, że stanowią oni pas transmisyjny pomiędzy wiedzą a sercami ludzi.

Czy Holokaust to temat zarezerwowany wyłącznie dla literatury i tych, którzy tego doświadczyli?

Jeżeli powiemy, że ktoś, kto tego nie przeżył, nie potrafi sobie tego wyobrazić, to powinno się zabronić księżom prowadzić poradnie przedmałżeńskie, bo nie mają pojęcia o tym, co mówią.

Czy jednak czasem kino nie żeruje na Holokauście, produkując czasem typowe wyciskacze łez?

Nie uważam tak. Tym bardziej że film "W ciemności" nie jest typowym wyciskaczem łez. Tak samo jak "Pianista".

Czy widział Pan bardzo słabe filmy o Holokauście, żerujące na emocjach?

Słowo "żerujące" jest niewłaściwe. Widziałem bardzo dużo słabych filmów, które dotyczyły wszystkich możliwych tematów, w tym pewnie również Holokaustu.

Czy film "W ciemności" ma szanse na Oscara?

Ma szanse, ale nie jest faworytem. Na decyzję Amerykańskiej Akademii Filmowej może mieć wpływ moda. Nagrody takie jak Oscary to nie są nagrody dla najlepszych filmów, tylko dla najbardziej poruszających, uważanych za najbardziej ciekawe w środowisku ludzi, którzy przyznają tę nagrodę. Nie należy mylić Oscarów ze Złotą Palmą w Cannes, którą przyznają fachowcy, starający się wybrać rzecz najbardziej ważną dla rozwoju kina. Oscary nigdy nie wytyczały nowych dróg kinu, a wśród członków Akademii są zarówno osoby wybitne, jak i niewybitne.

Poprawność polityczna też może decydować o nagrodzie?

Jak najbardziej. To też bardzo istotny element, który brany jest pod uwagę przy decyzjach oscarowych.

Film "W ciemności" jest bardzo dobry czy wybitny?

Jest to film bardzo dobry.

Czy sam wybór tematu filmu nie jest pewną kalkulacją, że akurat to w danym momencie będzie dobrze przyjęte, a inny temat wzburzy społeczeństwo? Gdyby np. Agnieszka Holland nakręciła film o Polakach, którzy dla wzbogacenia się mordują Żydów, spotkałaby się z akceptacją widzów, szczególnie polskich?

W dużej mierze zależałoby to od tego, jak ten film został zrobiony. Jak byłby zagrany, czy okazałby się dziełem sztuki, czy propagandą albo publicystyką. Pan profesor Śpiewak zresztą i tego nie miałby okazji sprawdzić, bo pewnie z założenia nie poszedłby i na taki film. M.in. dlatego należy oglądać filmy nawet wtedy, gdy się uważa, że ich temat nie do końca nam odpowiada. Bardzo dużo zależy od tego, jak film jest zrealizowany; czy zrobił go artysta, czy miał talent i jakiej klasy to był talent.
Film "W ciemności" powstał na podstawie prawdziwej historii. Rozmawiałem z panią Krystyną Chigerową, która opisała ją w książce "Dziewczynka w zielonym sweterku". Jako dziecko przeżyła to wszystko w kanałach Lwowa. Twierdzi, że film jest zrobiony uczciwie, wiernie i zgodnie z tym, co pamięta. Główny bohater początkowo brał pieniądze za pomoc Żydom, a potem - gdy się skończyły - pomagał Żydom nadal, bo się do nich przywiązał. Możemy mówić, że były też inne historie, ale nie możemy twierdzić, że ta jest nieprawdziwa i że takie się nie zdarzały. W związku z tym nie ma powodu, aby namawiać reżysera do porzucenia jednej prawdziwej historii dla innej, choćby równie prawdziwej. To byłyby już kalkulacje polityczne, a nie artystyczne!

Pytam o to, ponieważ Polacy, podobnie jak wiele społeczeństw, lubią o sobie słuchać, że byli bohaterami, ale oburzamy się, jak się pokazuje mniej chlubne fragmenty naszej historii...

Moim zdaniem, Polacy specjalizują się w pokazywaniu niechlubnych fragmentów swojej historii i przegranych bitew. Jeśli raz jest inaczej - tym lepiej!

Czy gdyby powstał film o Janie Karskim, który bez skutku usiłował przekonać Roosevelta, prezydenta USA, że Niemcy realizują zagładę Żydów, spotkałby się z uznaniem Hollywood?

Proszę zapytać o to krytyka amerykańskiego. Nie potrafię powiedzieć, co czują Amerykanie.



Zapisz się do newslettera

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Trzeba ciągle wracać

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Dzidka61 (gość), 29.01.12, 11:27:15

do tych tragicznych wydarzeń, aby nie było tak, aby na Zachodzie już nigdy nie pisano: "polskie obozy śmierci" jak to do tej pory się spotyka. Chce się za Fleszarową Muskat powiedzieć: "Pozwólcie nam krzyczeć"! Osobiście namawiam do przeczytania tej powieści. Szacunek dla pana Raczka.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Łódzki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Łódzki", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Sprzedaży Domowej
90-532 Łódź
ul. ks. I. Skorupki 17/19
pn-pt 8.00 - 17.00
tel.: 0-42 66-59-360,
fax: 0-42 637-75-11
e-mail: prenumerata@dziennik.lodz.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Dział Sprzedaży Reklam



Łódź 90-532
ul. ks. hm. I. Skorupki 17/19
tel. 0-42 66-59-430
fax: 0-42 66-59-437

Reklama i biura sprzedaży ogłoszeń

Aktualne cenniki ogłoszeń

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Łódzki
ul. ks. I. Skorupki 17/19
0-532 Łódź,
tel.: (042) 66-59-100
e-mail: dziennik@dziennik.lodz.pl

O nas

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikLodzki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.