Dziennik Łódzki » Wiadomości » Polski himalaista radzi jak nie dać się niskiej temperaturze

Polski himalaista radzi jak nie dać się niskiej temperaturze

Data dodania: 2012-02-04 18:02:38 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-04 18:08:40

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Polski himalaista radzi jak nie dać się niskiej temperaturze

Piotr Pustelnik, himalaista, zdobywca wszystkich ośmiotysięczników (© Grzegorz Gałasiński)

Z Piotrem Pustelnikiem, himalaistą, zdobywcą wszystkich ośmiotysięczników, rozmawia Joanna Leszczyńska.

Czy himalaista boi się siarczystych mrozów?
Nie mrozów, ale wychłodzenia. Samego mrozu nie ma się co bać. Trzeba się zabezpieczyć przed wychłodzeniem. Aby to uczynić, trzeba znać swój organizm i wiedzieć, gdzie zimno może uderzyć oraz które miejsca są na to najbardziej narażone. My, himalaiści, mamy większą wiedzę na ten temat od normalnych ludzi, bo wystawialiśmy swoje organizmy na wychładzanie więcej razy niż oni. Jest to wiedza eksperymentalna. To nie jest teoria, której można się nauczyć. Każdy musi sobie sam znaleźć te najbardziej czułe miejsca na zimno.

Różnimy się pod tym względem?
Trochę to zależy od szerokości geograficznej, pod którą się żyje, bo przecież przez stulecia populacje ludzi przyzwyczajały się do średnich warunków, jakie panują w ciągu roku.
∨ Czytaj dalej
Inaczej reagują na zimno Hiszpanie, a inaczej Norwegowie. Generalnie nie ma ludzi, którzy są w ogóle odporni na zimno. Są ludzie, którzy są do tego lepiej przygotowani, bardziej przyzwyczajeni. Oczywiście, Norwegowie przyswajalność zimna mają na wyższym poziomie niż inne nacje, ale to zależy wyłącznie od tego, że ich życie nauczyło tego przez pokolenia. Ale też nie są nieśmiertelni na tęgim mrozie.

Gdzie Pan by usytuował Polaków pod względem odporności na zimno? Pewnie gdzieś pomiędzy Hiszpanami i Norwegami?
Bliżej nam do Norwegów. Wiele pokoleń na to pracowało. W XIV czy XV wieku jeszcze były karczmy na Bałtyku. Jechało się saniami na drugą stronę Bałtyku i po drodze była karczma, w której można było przenocować.

Mówi się, że 80 procent ciepła ucieka przez nieochronioną przed zimnem głowę. To mit, czy rzeczywiście tak jest?
80 procent tego ciepła, które może uciec, ucieka przez głowę, a nie w ogóle ucieka 80 procent. Nie jest przecież tak, że na 10 procentach powierzchni ciała jest skoncentrowanych 80 procent receptorów zimna. Głowa ma tak cienką skórę, nie ma żadnego tłuszczu i dlatego odczuwanie zimna, jeśli jest odkryta, jest ogromne. Natychmiast człowiekowi robi się zimno. Wtedy działa sprzężenie zwrotne w organizmie, wysyłany jest sygnał do mózgu, że jest mi zimno i organizm natychmiast zaczyna na to reagować, produkując większą ilość ciepła, wychładzając się przy tym. Nie jesteśmy perpetuum mobile o nieograniczonych możliwościach. Mamy pewną ilość energii w organizmie i jeśli to wykorzystamy, wychładzamy się. Dlatego głowę należy chronić, nosząc czapkę. Bardzo istotną sprawą jest chronienie gardła. Wdychanie bardzo zimnego, suchego powietrza powoduje mechaniczne uszkodzenie górnych dróg oddechowych. Dostaje się suchego kaszlu, który nazywa się mechanicznym bronchitem. Jest niebezpieczny.

Jak najlepiej chronić gardło?
Trzeba je koniecznie zakryć. Ja używam do tego bandany, którą można kupić w sklepach sportowych. Jest to rodzaj elastycznego rękawa, który się zakłada na szyję i podciąga na usta. Mając to na ustach można spokojnie rozmawiać. Taki rękaw nie przeszkadza w oddychaniu. Kiedy się wraca do ciepłego pomieszczenia, nie ma uczucia igieł w gardle.

Jakie najczęstsze błędy popełniamy w tęgie mrozy, jeśli chodzi o sposób ubierania się?
Nie chroniąc odpowiednio tych części ciała, które powinniśmy, czyli głowy, gardła, klatki piersiowej, palców rąk i nóg. Najbardziej narażone na odmrożenie przy ogromnym mrozie są końcówki palców u rąk i nóg, gdyż tam znajdują się naczynia obwodowe. Kiedy zaczynają odmarzać, natychmiast powstaje przykre uczucie chłodu. Na początku trochę boli, a potem przestaje, co jest zwodnicze, bo wydaje się, że skoro już nie boli, to już nie marzniemy. A to oznacza tylko tyle, że zamarzły receptory zimna, ale wymrażanie dalej trwa. I w ten sposób pojawiają się odmrożenia. Powinno się także chronić klatkę piersiową, bo tam jest splot słoneczny. Nogi mają znacznie mniej receptorów zimna, dlatego niekoniecznie trzeba mieć na sobie trzy pary kalesonów. To nie poprawi naszego samopoczucia, skoro nie ochronimy odpowiednio klatki piersiowej. Kurtka puchowa przy dużym wietrze nic nie da, bo zimne powietrze przejdzie przez puch. Trzeba jeszcze oddzielić organizm od kurtki puchowej czymś mało przewiewnym. Wiatr przejdzie przez wszystko z wyjątkiem membrany.
1 2 »

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Dziennik Łódzki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Łódzki", wtorek 22.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Sprzedaży Domowej
90-532 Łódź
ul. ks. I. Skorupki 17/19
pn-pt 8.00 - 17.00
tel.: 0-42 66-59-360,
fax: 0-42 637-75-11
e-mail: prenumerata@dziennik.lodz.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Dział Sprzedaży Reklam



Łódź 90-532
ul. ks. hm. I. Skorupki 17/19
tel. 0-42 66-59-430
fax: 0-42 66-59-437

Reklama i biura sprzedaży ogłoszeń

Aktualne cenniki ogłoszeń

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Łódzki
ul. ks. I. Skorupki 17/19
0-532 Łódź,
tel.: (042) 66-59-100
e-mail: dziennik@dziennik.lodz.pl

O nas

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikLodzki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.