Menu Region

Policjanci z woj. łódzkiego powolni i wściekli

Policjanci z woj. łódzkiego powolni i wściekli

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Łódzki

Tomasz Imiński

1Komentarz Prześlij Drukuj
Policyjny ford focus jechał w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego. Świadkowie mówią, że nagle włączył koguta i przyspieszył. Potem gwałtownie skręcił w lewo i staranował audi, którym jechał młody mężczyzna. 37-letni policjant, który prowadził radiowóz doznał ogólnych obrażeń. Pasażer, 35-letni sierżant sztabowy, ucierpiał poważniej i trafił do Szpitala Wojskowej Akademii Medycznej.
Policjanci z województwa łódzkiego nie są przygotowani do pościgów za przestępcami. Choć trudno w to uwierzyć, spośród 6,7 tysiąca policjantów zatrudnionych w woj. łódzkim, w ciągu ostatnich dwóch lat, specjalne szkolenia z techniki jazdy przeszło zaledwie 17 funkcjonariuszy. Niektórzy policjanci mówią wprost, że nie podejmują pościgów, bo się boją.

- Życie to nie film.
Pirat to desperat, który na drodze jest gotowy na wszystko. Zawsze ogarnia mnie wściekłość, gdy widzę pirata, który widzi radiowóz, a i tak szaleje na drodze. Nieraz rezygnowałem z pościgu, bo nie umiem dobrze jeździć, a mam dla kogo żyć - tłumaczy w rozmowie z nami funkcjonariusz ruchu drogowego z regionu łódzkiego. - Wielu z nas robiło prawo jazdy na fiatach i polonezach. Teraz mamy lepsze auta, ale nie mamy gdzie doskonalić techniki jazdy. Przecież nie będę trenować poślizgów kontrolowanych na osiedlowej drodze w seicento mojej żony.

O tym, że łódzka policja nie jest wystarczająco przygotowana do prowadzenia pościgów, mogą świadczyć kroniki policyjne z ostatnich dni. Przedwczoraj policjanci nie byli w stanie dogonić przemytnika papierosów. 39-latek pędził jak szalony, aż policjanci oddali strzały ostrzegawcze. Wtedy porzucił auto i zaczął uciekać pieszo. Dopiero wtedy patrolowi udało się go zatrzymać. W ubiegłym tygodniu bełchatowscy policjanci gonili przez 19 kilometrów pijanego 23-latka. Mężczyzna pędził po pasie wyłączonym z ruchu, wyprzedzał na skrzyżowaniach i wjeżdżał na czerwonym świetle, zmuszając innych kierowców do zjeżdżania na pobocze i gwałtownego hamowania. Udało się go zatrzymać dopiero 10 kilometrów za granicami miasta. - Cud, że nikomu nic się nie stało - komentują policjanci.

Kilka dni później, również w Bełchatowie, ścigali 31-latka. Pirat wpadł dopiero po tym, jak trafił na uliczny korek, skosił słup i zaczął uciekać pieszo.

Z kolei we wrześniu, podczas policyjnego pościgu ucierpiało osiem osób (w tym sześciu policjantów). Akcja rozpoczęła się w Piotrkowie Trybunalskim. Złodzieje, którzy okradli kiosk w Piotrkowie, uciekali drogą krajową nr 1 w stronę Łodzi. W Głuchowie bandyci o mały włos przejechaliby idącą po pasach kobietę. W Starowej Górze, tuż przed wjazdem do Łodzi, policja ustawiła blokadę. Uciekinierzy wjechali w nią z impetem.

Cezary Popławski, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, przyznaje, że szkoleń dla policjantów jest za mało. - Nasi ludzie są dobrymi kierowcami, choć oczywiście nie każdy ma predyspozycje do bycia rajdowcem - mówi.

Łódzka policja na szkolenie do Legionowa wysyła tych najlepszych, którzy później prowadzą najszybsze policyjne wozy (ople vectra 2.8 V6 o mocy 250 km, fordy mondeo 3.0 V6 oraz vw pasaty 2.0 o mocy powyżej 200 km).

Co z pozostałymi, którzy jeżdżą wysłużonymi oplami i volkswagenami? Oni nie mają gdzie poćwiczyć jazdy w warunkach zimowych (ostatnia taka akcja organizowana była w naszym województwie ponad pięć lat temu - policjanci ćwiczyli wtedy poślizgi w rozklekotanej ładzie, do której zamontowano specjalne poślizgowe rolki).

Dariusz Seliga, poseł na Sejm z ramienia PiS, jest sytuacją w policji wstrząśnięty. Zapowiada, że niezwłocznie złoży interpelację w tej sprawie. - Wiedziałem, że jest źle, ale nie sądziłem, że aż tak - mówi. - W mojej ocenie rząd i ministerstwo powinny przyjść z pomocą policji. Z drugiej strony, wystarczy trochę zaangażowania, a takie szkolenia mogą organizować przecież komendy powiatowe.

Gen. Adam Rapacki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, także wie, że szkolenie policjantów w zakresie doskonalenia techniki jazdy jest niewystarczające. Ale...

- Mimo szczerych chęci, nie możemy tego problemu rozwiązać od ręki - mówi. - Prowadzimy już rozmowy z organizacjami i instytucjami, które pomogą nam zmienić tę sytuację. Takie szkolenia powinni zaliczać wszyscy policjanci operacyjni.

W 2008 roku, w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie zwiększona została liczba kursów. Dzięki temu szkolenia z zakresu jazdy samochodami i motocyklami przejdzie nie 620, a 715 policjantów z całej Polski (CSP w Legionowie to jedyna szkoła policyjna w naszym kraju, gdzie odbywają się szkolenia dla ruchu drogowego).

Pojawiło się więc światełko w tunelu. - Możliwości szkoleniowe naszej szkoły utrudniają braki kadrowe, ograniczenia sprzętowe oraz ograniczona liczba obiektów dydaktycznych - wylicza Anna Galant, rzecznik CSP w Legionowie. - Robimy wszystko, by w przyszłości było lepiej, dlatego też nasza szkoła jest modernizowana i rozbudowywana.
Reklama
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Wypadek

+3 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kierowca (gość)  •

Policjanci mieli pecha ,Bezspornie Ich wina .

odpowiedzi (0)

skomentuj
Reklama
Reklama