Dziennik Łódzki » Wiadomości » Sześciolatki z przedszkoli gorsze od tych ze szkoły?

Sześciolatki z przedszkoli gorsze od tych ze szkoły?

Data dodania: 2009-01-21 23:35:09 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-01-21 23:36:12

Dziennik Łódzki

Jolanta Sobczyńska

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Sześciolatki z przedszkoli gorsze od tych ze szkoły?

Nowa podstawa programowa Ministerstwa Edukacji Narodowej nie przewiduje nauki pisania i czytania w przedszkolach (© fot. Piotr Kamionka)

Rodzice sześciolatków, którzy we wrześniu nie poślą swych dzieci do pierwszej klasy szkoły podstawowej, są zbulwersowani. Powód? Nowa podstawa programowa stworzona przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Zakłada ona, że jeśli sześciolatek pójdzie do szkoły, od razu będzie się uczył pisać i czytać. Dla dziecka, które zostanie w przedszkolu, program nie przewiduje nauki alfabetu. Dla przedszkolaków może to mieć przykre konsekwencje w przyszłości...

Pani Anna ze Skierniewic jest mamą 5-letniej dziewczynki.

- O zmianach dowiedziałam się od dyrekcji przedszkola. Według dyrektorki, nowa podstawa programowa jasno określa, że sześcioletnie dziecko, którego rodzic nie pośle do pierwszej klasy, ma się w przedszkolu przede wszystkim bawić - opowiada pani Anna. - A przecież sześciolatki od lat uczyły się w przedszkolu czytać i pisać. Nauczyciele, wykorzystując ich żądzę wiedzy i zdobywania nowych umiejętności, przygotowywali je do pójścia do szkoły.
∨ Czytaj dalej
Czy odbierając naukę liter, pani minister oświaty chce ukarać nasze dzieci, za to, że nie posyłamy ich do szkoły podstawowej? - zastanawia się matka.

Nowe przepisy wejdą w życie we wrześniu.

- To jawna dyskryminacja przedszkolaków - dodaje zbulwersowana pani Anna. - Przecież mój wybór nie jest podyktowany tym, że córka jest gorzej rozwinięta. Ja po prostu nie chcę wysyłać jej do molocha, jakim jest pobliska podstawówka. Wolę, żeby uczyła się w spokojnym przedszkolu.

Córka pani Anny już zna literki i potrafi liczyć. Chętnie ogląda książki, próbuje sama je czytać.

- Jeśli nie będzie rozwijała tych umiejętności, to je zaprzepaści - tłumaczy mama. - Ale jest światełko w tunelu. Gdy zaprotestowaliśmy, pani dyrektor przedszkola zaczęła nas uspokajać. Mówiła, że będzie uczyć dzieci liter. W konspiracji, bez książek.

Ministerstwo Edukacji Narodowej przyznaje, że podzieliło dzieci na te, które w szkołach nauczą się abecadła i te, które w przedszkolach stracą cenny rok nauki.

- Sześciolatki w przedszkolach będą się uczyć według nowej podstawy programowej, która nie zakłada nauki czytania i pisania - sucho informuje Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN.

Ale unika odpowiedzi na pytania, dlaczego MEN chce wprowadzić przepisy dyskryminujące przedszkolaków i czy jest to kara za nieposyłanie sześciolatków do szkół.

- Dyskryminacja? Kara? To pani tak interpretuje nowy program - kwituje Bożena Skomorowska.
Co na to dyrektorzy przedszkoli?

- Rzeczywiście, nowa podstawa programowa nie zobowiązuje nas do uczenia liter - mówi Małgorzata Kaniewska, dyrektor Przedszkola nr 2 w Skierniewicach. - Nam też się to nie podoba. Rozumiemy rodziców, którzy ze względu na warunki nie chcą posyłać sześcioletnich dzieci do szkoły. Dlatego możemy zapewnić, że nie zrezygnujemy z podstaw nauki pisania i czytania.

Anna Szymczyk, dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 5 w Łodzi, idzie jeszcze dalej.

- To nauczyciel powinien przystosować się do potrzeb dziecka, a nie odwrotnie. Nie będzie obowiązku nauki alfabetu, ale też nikt nam tego nie zakazuje - mówi Anna Szymczyk. - Na pewno będziemy uczyć dzieci liter. Cieszy mnie rezygnacja z podręczników, ale nie pozbędziemy się innych pomocy do nauki czytania.

Dyrektorzy przedszkoli wskazują też inny słaby punkt programu. Twierdzą, że jest słabo przygotowany do "wyławiania" sześciolatków, które już mogą pójść do szkoły.

- Wprawdzie na prośbę rodzica nauczyciel w przedszkolu może przeprowadzić diagnozę, czy dziecko jest gotowe do nauki w szkole - mówi Jolanta Piejek, dyrektor Przedszkola Publicznego nr 12 w Piotrkowie Trybunalskim. - Ale to rodzic podejmuje decyzję, czy zastosuje się do wyniku badania. W mojej placówce jest 25 pięciolatków, a tylko jedna rodzina zdecydowała się zapisać pociechę od września do szkoły. Na taki stan rzeczy mogły mieć wpływ nie tylko predyspozycje przedszkolaków, ale też warunki, jakie zapewniają szkoły tak małym dzieciom.

Plany ministerstwa edukacji krytycznie ocenia Związek Nauczycielstwa Polskiego.

- Bo są niezgodne z psychofizycznym rozwojem dzieci - mówi Sławomir Broniarz, przewodniczący ZNP. - MEN wprowadzając je w życie, eksperymentuje na żywym organizmie. Dziwię się, że dyrektorzy przedszkoli nie protestowali wcześniej, gdy powstawały nowe przepisy.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Prywatyzacja edukacji według PO

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

www (gość), 22.01.09, 18:04:57

Rzady PO to nie tyko prywatyzacja służby zdrowia,ale także oswiaty. Pani minister Hall wszelkie problemy rozwiaże poprzez szkoly prywatne. W tym kierunku idą zmiany prawa oświatowego.Oświata publiczna ma byc na niskim poziomie dla biednych. Rodziny o aspiracjach edukacyjnych beda musiały placic wysokie czesne.
Wtłoczenie sześciolatków do szkół to efekt braku przedszkoli a nie żadna reforma.Nie ma pieniedzy na przedszkola co bylo widoczne przy zapisach ,ile brakowalo miejsc dla przedszkolaków.
Likwidacja kuratoriów ma ułatwic likwidacje szkół bądz ich przejecie w rece prywatne.Dzisiaj protesty rodziców i brak zgody kuratora to jeszcze uniemozliwiaja.
Przygotowywana reforma programów nauczania wzorowana na amerykanskich obnizy poziom kształcenia w polskich szkołach publicznych.
Wszelki wysiłek polskich nauczycieli by ratowac poziom edukacji jest skutecznie blokowany poprzez ogranicznie jego pozycji w szkole ,jak także degradowanie go pod wzgłędem finansowym. nauczyciel po studiach otrzymuje brutto obecnie 1380zł

odpowiedzi (0)

skomentuj

Przemoc w szkołach.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

belfer (gość), 22.01.09, 15:50:13

Minęły już czasy, gdy szkolni koledzy wyśmiewali się z piegów i wagi ucznia. Obecnie w wielu szkołach (nie wszystkich) panuje wolna amerykanka. Terror na przerwach i próba sił.
Idąc do WC
Wizyta w szkolnej ubikacji może skończyć się dla ucznia fatalnie. Dlaczego? Po pierwsze na przerwach pali się papierosy, bije i wkłada głowę do sedesu. Dlaczego? Tak dla przykładu. By zademonstrować swoją siłę, wyższość, by pokazać się kolegom. Nie jest to żaden wymysł. Terror w szkolnej ubikacji panuje od dawna. Polowanie na słabszego i nie szukającego wrażeń ucznia jest zajęciem i celem podczas przerw. Bez przyczyny okłada się pięściami i kopniakami słabszego ucznia. Tak dla przykładu, dla zabawy.
Oddaj mp3
Metoda zastraszenia dla wielu uczniów jest metodą skuteczną. Zadziwiająco skuteczną. Słabszy uczeń wie, że jeśli poskarży się nauczycielowi czy rodzicom, na szkolnym korytarzu będzie postrzegany jako mięczak i maminsynek. Choć to i tak delikatne określenia. W szkołach trwa polowanie na słabszych. Przykładem może być fakt, gdy nastolatek do szkoły przynosi mp3 lub telefon. Jeśli jest lepszy od tego, który ma kolega z klasy, od razu się go szantażuje. Po kilku lub kilkunastu próbach dziecko mięknie. Później staje się klasową czarną owcą i kozłem ofiarnym.
Gdzie są nauczyciele i rodzice?
Pytanie wzbudzi sprzeciw wielu nauczycieli. Spora ich część powie, że nie radzi sobie z problemem. Ma rację. Nie potępiam nauczycieli. Jednakże moi rodzice opowiadali, jak będąc dziećmi karało się niesfornego ucznia. Linijką po łapach i kara cielesna. Pytanie kto ją teraz stosuje? Jakim autorytetem jest nauczyciel? Idąc dalej, jakie autorytety ma młodzież? Odpowiedź jest prosta. Żadnych nie ma, nauczyciel jest traktowany jak maruder i "coś zbędnego". Inna sprawa to fakt, że czasy mamy ciężkie i postęp cywilizacyjny jest wielki. Nie każde dziecko ma szanse na to, by dorównać bogatszemu koledze. Przez co staje się obiektem kpin, wyzwisk i szykan. Dochodzi do podziałów społecznych. Jedni są lepsi, bogatsi, inni gorsi i biedniejsi. Panuje powszechna opinia, że dzieci ze szkół prywatnych są lepsze od kolegów ze szkół publicznych. Z biednymi, w opinii wielu, nie warto się zadawać. Pytanie jest jedno. W czym są lepsze? Czy mają większą wiedzę czy rodzice mają więcej pieniędzy i większą siłę przebicia? Jeśli pieniądze są tak ważne to ja współczuję nowemu pokoleniu egoistów i ograniczonych matołów. Słowa mocne, ale prawdziwe. Jak nazwać postępowanie rodzica, który wierzy, że poprzez ciągłe korepetycje wychowa geniusza? Naiwność i głupota, to ciśnie się na usta.
Pytam, gdzie są rodzice? Czy nie widzą pewnych spraw, zachowań. Czy najważniejszym jest fakt, by posłać własną pociechę na korepetycje, dać kieszonkowe, mp3 czy telefon? Czy chowamy egoistę, snoba i durnia? Patrząc na zachowanie młodych podczas przerw, takie można odnieść wrażenie. Biedny jest nikim, bogaty panem. Taka smutna refleksja.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Łódzki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Łódzki", piątek 25.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Sprzedaży Domowej
90-532 Łódź
ul. ks. I. Skorupki 17/19
pn-pt 8.00 - 17.00
tel.: 0-42 66-59-360,
fax: 0-42 637-75-11
e-mail: prenumerata@dziennik.lodz.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Dział Sprzedaży Reklam



Łódź 90-532
ul. ks. hm. I. Skorupki 17/19
tel. 0-42 66-59-430
fax: 0-42 66-59-437

Reklama i biura sprzedaży ogłoszeń

Aktualne cenniki ogłoszeń

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Łódzki
ul. ks. I. Skorupki 17/19
0-532 Łódź,
tel.: (042) 66-59-100
e-mail: dziennik@dziennik.lodz.pl

O nas

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikLodzki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.