Wnuczka żołnierza SS prosi mieszkankę Oświęcimia o...

    Wnuczka żołnierza SS prosi mieszkankę Oświęcimia o wybaczenie

    Bogusław Kwiecień

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Barbara Luks, właścicielka hoteliku "Kamieniec" w Oświęcimiu, gdy zobaczyła w swojej skrzynce e-mailowej list z Niemiec, sądziła, że to prośba o rezerwację miejsc. Po chwili jej wzrok przyciągnęły jednak słowa: "Bardzo chciałam poprosić Panią o wybaczenie za wszystkie cierpienia, do których my, Niemcy, przyczyniliśmy się". Jego autorką była Angelina Malsam, wnuczka żołnierza SS. Osiem miesięcy temu nocowała w "Kamieńcu".
    Barbara Luks z Oświęcimia nie przypuszczała, że będzie adresatką takich wyznań

    Barbara Luks z Oświęcimia nie przypuszczała, że będzie adresatką takich wyznań ©Bogusław Kwiecień

    - W miarę lektury listu zaczęłam kojarzyć fakty - mówi Barbara Luks, która w sierpniu ub. roku podejmowała grupę z Niemiec, biorącą udział w Marszu Życia. Potomkowie sprawców Holokaustu i ich ofiar wspólnie przeszli wówczas 2200 km między sześcioma byłymi obozami niemieckimi na terenie Polski.

    Gdy grupa Niemców nocowała u pani Barbary, ta wieczorem usiadła razem z nimi i opowiedziała gościom swoje losy. Pochodzi z Borysławia leżącego przed wojną w woj. lwowskim. Urodziła się w 1939 roku. Sama niewiele pamięta z gehenny wojennych lat, ale zna te czasy z opowieści rodziców i dwóch starszych braci. Opowiadali jej, jak ich miasto najpierw zajęli Rosjanie, a potem Niemcy. Bracia cudem uniknęli wywózki na roboty. Luksowie nie poddali się także naciskom podpisania volkslisty.

    Po wojnie nie było dużo lżej. Starszy z braci, Edmund, podejrzany przez lokalne władze sowieckie o działalność w polskich organizacjach, musiał uciekać z Borysławia. Wówczas takie oskarżenia mogły się skończyć zsyłką w głąb Związku Radzieckiego. Edmund wyjechał do Polski. Rodzinie udało się do niego dołączyć dopiero w 1958 r., w ramach tzw. drugiej repatriacji.

    Niemieccy goście "Kamieńca" byli niezwykle poruszeni historią właścicielki hoteliku. Szczególnie Angelina Malsam. Wtedy powiedziała jedynie, że jej rodzina także mieszkała na Wschodzie, a ona urodziła się w Tadżykistanie. Kobiety padły sobie w ramiona.

    Nic jednak nie wskazywało na to, że turystka z Niemiec jeszcze się odezwie. Okazało się, że po powrocie do kraju zaczęła zgłębiać wojenne losy swoich przodków. Wówczas dowiedziała się, że jej dziadek, w czasie II wojny światowej żołnierz SS, pełnił służbę w jednej z dywizji pancernych Hohenstaufen. Jej szlak w latach 1943-1944 wiódł przez Kresy, w tym Lwów, do Budapesztu. Pancerne dywizje SS prowadziły na Wschodzie działania na szeroką skalę. Niezależnie od ich wysokiej wartości bojowej, służących w nich żołnierzy cechowało fanatyczne przywiązanie do Hitlera, dla którego gotowi byli popełniać każde zbrodnie.

    Niemka wyznaje, że odkrycie przeszłości dziadka było dla niej wielkim przeżyciem. Uznała, że nie może skrywać tej mrocznej tajemnicy.

    Mając w pamięci spotkanie w Oświęcimiu, łzy w oczach Barbary Luks opowiadającej swoją historię, postanowiła właśnie ją prosić o wybaczenie. Tym listem chciała też przerwać milczenie swojej rodziny na temat okrucieństw, jakich dopuścili się Niemcy, w tym jej dziadek. Przeprosiła w nim za wszystkie cierpienia i straszliwe mordy dokonane na rodzinach polskich i żydowskich, a także za lata milczenia. List napisała po polsku - prawdopodobnie z czyjąś pomocą. Rok wcześniej z panią Barbarą rozmawiała po rosyjsku.

    Właścicielka "Kamieńca" była najpierw zaskoczona, a potem - jak dodaje - zrobiło się jej ciepło na sercu ze wzruszenia. Nigdy nie się spodziewała, że będzie adresatką czyjegoś tak poruszającego wyznania.

    W odpowiedzi napisała Niemce, że nie można odpowiadać za winy przodków. - Bogu trzeba ufać, że dziadek Angeliny nie był tak nieludzki jak inni z SS - mówi Barbara Luks.

    Mieszkanka Oświęcimia dodaje, że naród niemiecki też ucierpiał w czasie II wojny światowej. Zna historię Niemców nadwołżańskich i represji, jakie ich spotkały ze strony komunistów w ZSRR. - Gest Angeliny Malsam jest dla mnie bardzo ważny. Dziekuję jej - mówi pani Barbara. List zachowa na zawsze.

    List Niemki Angeliny Malsam do Polki Barbary Luks

    Szanowna Pani z Hotelu Kamieniec w Oświęcimiu!
    Pozdrawiam Panią serdecznie z xxxxxxx w Niemczech!
    Nazywam się Angelina Malsam (ur. w Tadżychistanie) i byłam razem z grupą z Niemiec, w sierpniu 2012, podczas "Marszu Życia" w Pani hotelu. Niestety nie mogę przypomnieć sobie nazwiska Pani, mam jednak nadzieję, że Pani jeszcze mnie pamięta.
    Pani była wtedy w recepcji ze swoimi dwoma psami i była dla nas bardzo miła. Opowiadała Pani, że była we Lwowie i potem zaczęła bardzo płakać. Na zakończenie objęłyśmy się serdecznie.
    Nie mogłam wtedy zbyt dużo powiedzieć, chociaż bardzo chciałam Panią prosić o wybaczenie za wszystkie cierpienia, do których my, Niemcy, przyczyniliśmy się!
    Po powrocie do Niemiec dowiedziałam się, że mój dziadek, jako żołnierz SS (oddział Hohenstauffen), przeszedł ze swoją jednostką przez Lwów w drodze do Budapesztu w latach 1943/44.
    Byłam bardzo poruszona tym odkryciem i chcę Panią jeszcze raz poprosić o wybaczenie za wszystkie cierpienia, wygnanie, upokorzenia i straszliwe mordy na Pani rodzinie, narodzie polskim i żydowskim, a szczególnie przez mojego dziadka!
    Tym listem chcę przerwać milczenie mojej rodziny na temat okrucieństw we Lwowie i Panią za to milczenie o popełnionych winach także przeprosić!
    Polska to piekny kraj, a Polaków poznaliśmy jako bardzo przyjaznych ludzi, dziękuję za to!Ucieszyłabym się usłyszeć od Pani i życzę Pani błogosławieństwa Bożego!!
    Jeszcze raz dziękuję za Państwa gościnność, czuliśmy się u Państwa bardzo dobrze.

    Wszystkiego dobrego
    z poważaniem Angelina Malsam


    Możesz wiedzieć więcej! Kliknij, zarejestruj się i korzystaj już dziś!


    Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
    "Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    a milosierdzie?

    Maria (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Kazdego cos spotkalo,na Berlin tez lecialy bomby. Potomkowie nie sa winni za grzechy przodkow.Podobno jestesmy chrzescijanskim narodem...Maria Ewa

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    wnuczka oficera ss prosi o wybaczenie

    Anka z Krakowa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Mnie też proszę przeprosić!!!! Za dziadzia-żołnierza Polski Podziemnej zamordowanego w Oświęcimiu, za kilkunastu krewnych zamęczonych w śledztwach na Gestapo, za przepadek całego mienia moich...rozwiń całość

    Mnie też proszę przeprosić!!!! Za dziadzia-żołnierza Polski Podziemnej zamordowanego w Oświęcimiu, za kilkunastu krewnych zamęczonych w śledztwach na Gestapo, za przepadek całego mienia moich dziadków, a przede wszystkim za NAJECHANIE MOJEGO KRAJU i doprowadzenie go do ruiny. Żaden szwab mnie za to wszystko nie przeprosił jak dotądzwiń

    Polecamy

    GALERIA ZDJĘĆ

    GALERIA ZDJĘĆ "Dzieci Dzieciom"

    Cyfrowa prenumerata Dziennika Łódzkiego w świątecznej cenie!

    Cyfrowa prenumerata Dziennika Łódzkiego w świątecznej cenie!

    Kulinarne podróże po Łódzkiem - nowe przepisy [VIDEO]

    Kulinarne podróże po Łódzkiem - nowe przepisy [VIDEO]

    Nasza akcja charytatywna

    Nasza akcja charytatywna