Menu Region

Upadek z miną Sfinksa

Upadek z miną Sfinksa

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Łódzki

Piotr Brzózka

Prześlij Drukuj
Dwa lata temu restauracje Sphinx miały zawojować pół Europy. Orientalny patent łódzkiego biznesmena Tomasza Morawskiego świetnie sprawdził się w Polsce; wszystko wskazywało na to, że poradzi sobie i w szerokim świecie, na początek na Węgrzech. Dziś po tych planach pozostało jedynie pobojowisko.
Przejęta przez Amerykanów firma ogłosiła bankructwo. Morawski, który stracił kontrolę nad własnym "dzieckiem", walczy o jego odzyskanie, ale czy ma jeszcze do tego przekonanie?

To jedna z najdziwniejszych historii polskiego biznesu. Błyskawiczny sukces i jeszcze szybszy upadek, a w tle podteksty, oskarżenia, no i polsko-amerykańskie starcie gigantów. I coraz większy żal, bo to w końcu jedna z najlepszych firm, jakimi mogła się pochwalić Łódź.


Hurra i do przodu

Morawski otworzył pierwszą restaurację Sphinx w 1995 roku w Łodzi. Szybko powstały kolejne, w Poznaniu, Trójmieście, Warszawie, w całej Polsce. W 2005 roku Sfinks (nazwa spółki różni się pisownią od nazw restauracji) został uznany za najlepiej rozwijającą się polską firmę. Spółka weszła na giełdę i wciąż chciała więcej. Przejęła sieci Chłopskie Jadło i Wook. Już w 2007 roku liczba restauracji w kraju przekroczyła 100, a firma zaczęła snuć plany europejskiej ekspansji. Do 2011 roku Sphinx miał zostać największą siecią typu casual dinning w naszej części globu. W ciągu kilku lat firma chciała otworzyć 41 lokali na Węgrzech, w Czechach, Rumunii, Niemczech oraz Chorwacji. Sukces miał być na wyciągnięcie ręki...

W 2008 roku kontrolę nad spółką przejął fastfoodowy gigant AmRest, który zarządza m.in. restauracjami Pizza Hut i KFC. W listopadzie Amerykanie odsunęli z zarządu ludzi Morawskiego i postawili na czele Sfinksa swojego prezesa Jacka Trybuchowskiego. A ten niespodziewanie ogłosił, że... firma jest na skraju zapaści.

Teraz na dowód Trybuchowski przytacza wyniki przeprowadzonego właśnie audytu. Węgry? Czechy? Porażka. Kilka otwartych tam restauracji przyniosło firmie 5 mln zł straty w samym tylko 2008 roku. Trzeba je natychmiast zamknąć.

W Polsce nie jest lepiej - w ciągu roku firma straciła ponad 200 tysięcy klientów. Spółka przynosi straty i nie jest w stanie spłacać swoich długów. Poprzedni zarząd "umoczył" kilka milionów złotych w tzw. opcjach walutowych, które dziś zabijają niejedną polską firmę. Jeden z banków wypowiedział umowę kredytową i zażądał natychmiastowej spłaty 27 mln zł, grożąc windykatorem. Konta spółki zablokował komornik. Firma nie reguluje czynszów - a to prosta droga do tego, by właściciele nieruchomości wymówili restauracjom umowy najmu.

17 lutego Sfinks sięga dna, zarząd spółki zgłasza wniosek o upadłość. Czy ma powód? Morawski podnosi larum. Od tygodni przekonuje, że Amerykanie go oszukali, odkupując należące do niego akcje. Teraz głośno krzyczy, że upadłość to dalsza część gry mającej na celu wrogie, gangsterskie przejęcie.
1 3 4 »
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama