Tadeusz Arkit: Śmieci są na ulicach? Za brak usługi nie...

    Tadeusz Arkit: Śmieci są na ulicach? Za brak usługi nie powinno się płacić

    Piotr Brzózka

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z Tadeuszem Arkitem, posłem PO, współtwórcą "ustawy śmieciowej", rozmawia Piotr Brzózka.
    Tadeusz Arkit

    Tadeusz Arkit ©Anna Mazurek / Polskapresse

    Dzień dobry, czy rozmawiam z głównym winowajcą śmieciowego chaosu na ulicach polskich miast?
    Przez ostatnie lata mało mówiono w mediach o tym, że chodzimy po śmieciach w lesie. Natomiast kiedy wprowadzamy rozwiązanie, które ma temu zapobiegać, najbardziej kładzie się nacisk na chwilowe mankamenty, nie mówi o tym, że zmiany mają prowadzić do dobrych efektów. Znam mnóstwo miejsc, gdzie wszystko dobrze działa, a jestem przekonany, że nawet jeśli gdzieś będą perturbacje przez tydzień czy dwa, to nie ma powodów do narodowej histerii. Chętnie się umówię za kilka miesięcy i powiem, o ile więcej śmieci zebraliśmy do kubłów, zamiast wyrzucać je do lasu.
    Tak więc nie czuję się winny, ale czuję się współodpowiedzialny za tę reformę, daję jej swoją twarz, bo od 18 lat zabiegałem o te rozwiązania. Dotąd nie bardzo nam się udawało zapobiegać wyrzucaniu śmieci do lasów. Teraz to się uda, a oprócz tego powstaną nowoczesne instalacje. Dziś w Polsce składuje się aż 90 proc. odpadów, a w Niemczech - tylko jeden procent.

    I pięknie. Na razie to wszystko kładą "drobne" szczegóły. Mieszkańcy nie mogą się doczekać na kosze, śmieciarki nie przyjeżdżają po śmieci, nie są znane harmonogramy odbioru. Są w Łodzi ulice, na których już śmierdzi. Dlaczego to tak wygląda?
    Nie wiem, czy tak jest w Łodzi. Skoro pan mówi, to pewnie tak się dzieje. I nie chcę twierdzić, że nie zdarza się to w innych miastach. Nie mówię, że jest idealnie. Ale wyrażam przekonanie, że władze gmin, w których wystąpiły takie problemy, podejmą szybkie kroki. Jeśli u kogoś śmieci czekają trzy dni w koszu, to się świat nie zawali, ale jeśli już są na ulicach, to nie jest dobrze. Samorząd wie, co powinien robić. A jeśli gdzieś pojawiło się zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne, to potrzebne są działania nadzwyczajne. To trzeba doraźnie sprzątnąć i mieć nadzieję, że jak najszybciej rozpocznie się regularny wywóz, zgodny z harmonogramami. Bo rozumiem, że perturbacje wynikają głównie z kwestii organizacyjnych, skoro są już podpisane umowy.

    Mieszkańcy narzekają, że opłaty za wywóz śmieci drastycznie wzrosły i to jest fakt. W niektórych miastach mówi się jednak o ich obniżce, bo usługi firm śmieciarskich okazały się tańsze, niż spodziewały się samorządy. Pytanie, czy nie będzie tak jak z autostradami? Może taniej nie zawsze znaczy lepiej? Może firmy śmieciarskie nie są w stanie podołać zadaniu za stawki, które zaoferowały w przetargach?
    Cieszę się, że pan zwraca na to uwagę, bo dotąd debata dotyczy tylko tego, że w różnych miejscach trzeba za wywóz śmieci zapłacić więcej niż wcześniej. Wiem, że nikt nie będzie się cieszył z podwyżek, ale czasem powinno być odrobinę drożej, żeby było jakościowo dobrze. Niedobrze, jeśli cena była gdzieś jedynym kryterium w czasie przetargu. W jednej gminie śmieci są odbierane za trzy złote. Obawiam się, że to może skutkować tym, że odpady nie będą dobrze zagospodarowane. Może nie będzie ich na ulicy, ale raczej pojadą na składowisko niż do sortowni.

    Czy w sytuacji, gdy nikt nie odbiera śmieci, mieszkańcy nie powinni odmówić zapłaty za cały okres, gdy usługa de facto nie jest realizowana?
    Oczywiście, że za brak usługi nie powinno się płacić. Nie wiem, jak to rozwiążą samorządy, jeśli sytuacja miałaby potrwać dłużej. Trudno byłoby oddawać wpłacone pieniądze, ale na przykład mogłyby one zostać wliczone na poczet kolejnych opłat, uchwalanych w przyszłym roku. To już jest odpowiedzialność samorządu przed mieszkańcami. Na pewno to ma być opłata za rzetelny odbiór odpadów.

    A swoją drogą, jak będzie wyglądała weryfikacja opłat za rok? Znam wiele przykładów wspólnot i spółdzielni, które zadeklarowały segregowanie śmieci, ale już teraz mieszkańcy widzą, że nic z tego nie będzie. W wielkim bloku łatwiej jest wyrzucić wszystko do zsypu.
    Myślę, że nie będzie tak źle. A co do zsypów, spółdzielnie już dawno powinny je zlikwidować. Kumulowanie śmieci pod miejscem zamieszkania jest niehigieniczne i uniemożliwia sensowne podejście do gospodarki odpadami. Zamiast zsypów, przed blokami powinna być postawiona odpowiednia liczba kontenerów.

    Rozmawiał Piotr Brzózka

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Zdjęcie autora komentarza
    Do czego Pan Poseł PO mnie namawia?

    ksantypa_222

    Zgłoś naruszenie treści / 18 / 2

    "Tadeusz Arkit: Śmieci są na ulicach? Za brak usługi nie powinno się płacić"

    Jestem członkiem SM im. Władysława Jagiełły w Łodzi. Już wcześniej otrzymałam ze Spółdzielni nowy wykaz opłat za...rozwiń całość

    "Tadeusz Arkit: Śmieci są na ulicach? Za brak usługi nie powinno się płacić"

    Jestem członkiem SM im. Władysława Jagiełły w Łodzi. Już wcześniej otrzymałam ze Spółdzielni nowy wykaz opłat za użytkowanie mieszkania. W tym wykazie jak byk stoi pozycja: "odpady komunalne" -16,50 x 2 osoby = 33 zł. miesięcznie. Jeśli Pana posłucham to będę zadłużona w Spółdzielni. Konsekwencją zadłużenia jest Sąd, komornik, wejście na emeryturę a może nawet i utrata mieszkania.
    Wniosek: Pan Poseł Tadeusz Arkit z PO żyje z głową w chmurach i Jego radami można wymościć buty.
    PS Niechaj Pan Poseł raczy zapoznać się z artykułem na portalu se.pl opisującym, jak to Minister Środowiska Marcin Korolec segreguje swoje śmieci!!!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo