Izabella Penier: Monarchia to najlepszy brytyjski produkt...

    Izabella Penier: Monarchia to najlepszy brytyjski produkt medialny [WYWIAD]

    Rozm. Joanna Leszczyńska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z dr Izabellą Penier z Katedry Studiów Brytyjskich i Krajów Wspólnoty Brytyjskiej Uniwersytetu Łódzkiego rozmawia Joanna Leszczyńska.
    Dr Izabella Penier wykłada na Uniwersytecie Łódzkim

    Dr Izabella Penier wykłada na Uniwersytecie Łódzkim ©archiwum prywatne

    Dziecko książęcej pary Kate i Williama zasiądzie na brytyjskim tronie królewskim dopiero pod koniec wieku, a mimo to jego narodziny wzbudzają ogromne emocje. Czym można tłumaczyć fenomen zainteresowania całego świata akurat brytyjs-kim książęcym potomkiem?

    Brytyjska monarchia jest jedną z najbardziej spektakularnych monarchii na świecie. Występuje w niej najwięcej ceremonii, rytuałów, celebrowania wydarzeń publicznych według scenariuszy, sięgających średniowiecza. A to podnosi rangę tych wydarzeń, nadając im aureolę niesamowitości. Wszystko, co jest związane z rodziną królewską, świetnie się sprzedaje, bo jest to dosyć egzotyczne. W Belgii doszło do przejęcia władzy przez syna poprzedniego króla i nie odbyło się to z taką pompą, jak podobne wydarzenia w Wielkiej Brytanii.
    Generalnie wszystkie uroczystości w brytyjskiej rodzinie królewskiej odbywają się z o wiele większą pompą i myślę, że jest to robione celowo, by przyciągnąć turystów do Londynu i promować rodziną królewską jako typowo brytyjski produkt medialny. To świetna opera mydlana, która się rozgrywa w świecie elity, która jest dla nas na co dzień nieosiągalny. Dlatego z taką ciekawością śledzimy wszystko, co tam się dzieje.

    Brytyjskiemu rządowi to też jest na rękę?

    Też. Jeżeli spojrzymy na wszystkie uroczystości w rodzinie królewskiej, związane z jubileuszami królowej czy narodzinami kolejnego królewskiego potomka, widać wyraźnie, jak świetnym biznesem jest to dla Brytyjczyków. Przyjeżdżają fale turystów, kupują pamiątki, a ich produkcja to nieprawdopodobny biznes. Myślę, że brytyjski rząd już dawno doszedł do wniosku, że monarchia się bardzo opłaca.

    Jakie znaczenie w tym zainteresowaniu świata brytyjską monarchią ma rola tego kraju na arenie międzynarodowej?

    Wielka Brytania nie jest już mocarstwem, jednak pozostaje jednym z głównych graczy w Unii Europejskiej. To także strategiczny partner USA, dzięki czemu ma coś więcej do powiedzenia. Nie sądzę jednak, by zainteresowanie monarchią brytyjską miało coś wspólnego z rolą polityczną tego kraju.

    Ale pewnie ma z tym, że w ludziach tkwi tęsknota za monarchią, fascynują się dworem królewskim...

    I w ogóle arystokracją. To świat na wymarciu, jak dinozaury. Rola monarchii w Wielkiej Brytanii jest czysto reprezentacyjna. Królowa nie ma realnej władzy. Czasami może być języczkiem u wagi, kiedy wybory nie dają zdecydowanego zwycięstwa którejś z partii i wówczas może wskazać, komu powierzy misję tworzenia nowego rządu. A nostalgia za monarchią na pewno jest, gdyż o wiele łatwiej identyfikować się z monarchią niż z prezydentem, który nie zawsze pochodzi z opcji politycznej, którą popieramy. Monarcha zdaje się być osobą bardziej neutralną pod względem politycznym.

    Nie bez znaczenia w tym przypadku jest chyba sympatia, jaką nie tylko Brytyjczycy darzą Kate i Wiliama, podobnie jak Dianę?

    Diana i Kate wniosły powiew świeżego powietrza w skostniałą rodziną królewską, która wspiera się na etykiecie i rzadko pokazuje ludzkie oblicze. Taka jest przynajmniej opinia o królowej Elżbiecie, która kontroluje swoje emocje i rzadko pokazuje, co naprawdę myśli i czuje. Ponadto historia Diany i Kate są historiami kopciuszka, który wszedł do królewskiej rodziny i stał się wielką postacią medialną. Obie nie pochodzą z arystokratycznych rodów i w związku z tym można patrzeć na ich małżeństwa jako rodzaj mezaliansu. Zauważyłam, że w przypadku Kate i Wiliama mamy też do czynienia z pewnego rodzaju grą ze społeczeństwem czy mediami, która polega na tym, że podtrzymuje się wysokie napięcie do ostatniego momentu, nie udzielając informacji i zainteresowanie jest coraz większe. Myślę, że dzieje się to za sprawą specjalistów od PR rodziny królewskiej.

    Jak narodziny książęcego potomka przeżywają zwykli Brytyjczycy?

    Bardzo spokojnie, przynajmniej te osoby, z którymi miałam kontakt. Są tym o wiele mniej tym zainteresowane niż ludzie, których pokazuje telewizja. Fanatyków monarchii jest w Wielkiej Brytanii niewielu, chociaż większość społeczeństwa deklaruje przywiązanie do monarchii i nie wyobraża sobie, że ich kraj mógłby się stać krajem prezydenckim. Niemniej jednak Brytyjczycy podchodzą pragmatycznie do rozgłosu wokół narodzin przyszłego monarchy. Uważają, że to dobry biznes, ale i nie bez sarkazmu zauważają, że wiąże się to z utrudnieniami w ruchu ulicznym. Zresztą o wiele bardziej absorbują ich problemy, związane z gospodarką i kryzysem.

    Rozm. Joanna Leszczyńska

    Zapisz się do newslettera

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo