E-podręczniki. Co dalej po reformie edukacji PiS?

    E-podręczniki. Co dalej po reformie edukacji PiS?

    Maciej Kałach

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    W Łodzi zajęcia oparte na korzystaniu z tabletów odbywały się już nawet w miejskich przedszkolach

    W Łodzi zajęcia oparte na korzystaniu z tabletów odbywały się już nawet w miejskich przedszkolach ©Grzegorz Gałasiński

    Od 1 marca uczniowie i nauczyciele nie mogą korzystać z wirtualnych podręczników, które za miliony złotych opracowała m.in. Politechnika Łódzka.
    W Łodzi zajęcia oparte na korzystaniu z tabletów odbywały się już nawet w miejskich przedszkolach

    W Łodzi zajęcia oparte na korzystaniu z tabletów odbywały się już nawet w miejskich przedszkolach ©Grzegorz Gałasiński

    „Dobra zmiana w postaci MEN przejęła epodręczniki”. „Kpina, co Państwo wyrabiają? Prace w klasach stanęły na głowie” - takie wpisy wkurzonych uczniów oraz nauczycieli od początku marca pojawiają się w internecie na profilu „Epodreczniki” prowadzonym na portalu społecznościowym Facebook. Za projekt e-podręczników odpowiedzialny jest Ośrodek Rozwoju Edukacji, który podlega Ministerstwu Edukacji Narodowej. Wirtualne pomoce naukowe opracowała m.in. Politechnika Łódzka, której pracownicy są autorami e-podręczników do matematyki oraz informatyki. Od 2013 r. internetowa platforma z pomocami naukowymi była odwiedzona aż 71 milionów razy.

    Wojna o podręczniki: Wydawcy buntują się przeciwko rządowi

    Wpisy na Facebooku wskazują, że w Polsce są nauczycie, którzy nawet całkowicie opierają swoje lekcje na e-podręcznikach z wykorzystaniem laptopów czy tabletów. „Uczniowie nie mają podręczników w wersji papierowej i teraz trzeba kombinować” - żali się w swoim wpisie nauczycielka z Torunia.

    Jak ustaliliśmy, w Łodzi nauczyciele wykorzystują e-podręczniki głównie jako dodatkową pomoc na lekcjach (np. w I Liceum Ogólnokształcącym na chemii), ale także ich klasy cierpią na zamieszaniu.

    Ośrodek Rozwoju Edukacji poinformował internautów, że od 1 marca trwają „prace konserwacyjne” i to one są przyczyną braku dostępu do e-podręczników na internetowej platformie. Ale prawdziwa przyczyna to komplikacje przy zmianie firmy, która - na zlecenie ORE - zajmuje się administrowaniem i rozwijaniem platformy.

    „Informujemy, że 28 lutego 2017 roku zakończyła się umowa na utrzymanie platformy „epodreczniki.pl” przez Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe. Tym samym, od 1 marca br., za dalsze działanie e-podręczników będzie odpowiadać nowy operator, wyłoniony w trybie przetargu przez Ośrodek Rozwoju Edukacji” - poinformowało w swoim komunikacie centrum z Poznania.

    Z dokumentów udostępnianych przez ORE wynika, że wybór nowego operatora trwał od lipca do grudnia 2016 r. Według pierwotnego rozstrzygnięcia przetargu e-podręcznikami miało zarządzać konsorcjum z centrum z Poznania w swoim składzie, ale po odwołaniu zlecenie przypadło innemu konsorcjum.

    52 miliony złotych kosztowało przygotowanie e-podręczników, z których obecnie nie można korzystać

    - Przerwa techniczna spowodowana jest migracją platformy do nowego operatora - tłumaczy Anna Ostrowska, rzecznik MEN. Z jej odpowiedzi wynika, że informacja o tej przerwie była dostępna na długo przed nią i zwolennicy e-podręczników mogli pobrać z internetu wersje off-line (czyli możliwą do użytkowania bez dostępu do sieci), która jest powszechnie stosowana.

    W MEN nie ma odpowiedzi, kiedy e-podręczniki powrócą do internetu. - Mamy nadzieję, że uczniowie i nauczyciele będą mogli znów cieszyć się naszą pracą jak najszybciej - mówi dyplomatycznie dr Jacek Stańdo z zespołu naukowców i pedagogów, który tworzył e-podręczniki w Politechnice Łódzkiej (uczelnie musiały wygrać specjalny konkurs, aby dostać zlecenie na dany przedmiot).

    Politechnika Łódzka przygotowała pierwsze e-podręczniki do matematyki

    Cały projekt rozpoczęty w 2012 r. kosztował ok. 52 mln zł - w tym 8 mln zł przeznaczono na prace zespołu z Politechniki Łódzkiej. Jego efekt to 62 e-podręczników do 14 przedmiotów i edukacji wczesnoszkolnej.

    Więcej niż książka

    Jak się uczy z e-podręcznika z politechniki?
    Wyjaśnialiśmy to Czytelnikom „Dziennika Łódzkiego” w 2014 r., gdy Politechnika Łódzka prezentowała wirtualne pomoce naukowe szkołom z regionu:
    „E-podręcznik nie jest e-bookiem, czyli elektroniczną wersją książki wydrukowanej na papierze, ale nowym środowiskiem, w którym uczeń dowolnie nawiguje, mając do dyspozycji atrakcyjnie podaną wiedzę z animacjami, zadaniami interaktywnymi, które może dowolnie modyfikować.”
    ”Kolejne pojęcia matematyczne e-podręcznik wprowadza nie poprzez sformułowanie ich definicji, ale podając przykłady z życia codziennego. Definicja pojawia się wtedy, gdy uczeń, dzięki multimedialnemu podprowadzeniu, zrozumie istotę danego pojęcia. Oto np. przed podaniem określenia funkcji, w e-podręczniku znajdujemy animację, która pozwala zobaczyć to, co każdy kierowca wielokrotnie widzi na stacji benzynowej, a mianowicie jak, przy ustalonej cenie paliwa, zmienia się koszt jego zakupu, w zależności od zatankowanej ilości. Podobnie można sprawdzić, jak zmienia się droga przebyta przez auto poruszające się ze stałą prędkością, w miarę upływu czasu przejazdu.”


    Przegląd najważniejszych wydarzeń tygodnia w Łódzkiem

    Czytaj także

      Komentarze (5)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Szkoda

      Zawiedziony użytkownik (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Jak nazwać kogoś, kto likwiduje dostęp do podręczników w ciągu roku szkolnego?
      Wakacje trwają ponad dwa miesiące!
      Ktoś nie traktuje jednak oświaty poważnie.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      uczniowie i tak z tego nie korzystają

      olo (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 7

      uczniowie nie zadają sobie trudu żeby przez cały rok chociaz wypakować multimedialną płytę z końca książki, nawet jak jest to propozycja dopracowana i atrakcyjna nie chcą tego wziąć do ręki, bo to...rozwiń całość

      uczniowie nie zadają sobie trudu żeby przez cały rok chociaz wypakować multimedialną płytę z końca książki, nawet jak jest to propozycja dopracowana i atrakcyjna nie chcą tego wziąć do ręki, bo to szkoła i nie stanowi konkurencji dla drogich gier z supergrafiką. tyle pieniedzy i marudzenia, ze jakby nauka była w formie e-dukacji, to uczniowie nagle zapałaliby chęcią do nauki to totalna bzdura.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      bo nie mają z czego

      . (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

      I tyle.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Podła zmiana

      ... (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 1

      Będą liczydła, nasze narodowe komputery!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      No jak dlaczego??

      dres (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 4

      Bo nie ma w nich informacji o Błogosławionym Kanonizowanym ŚP prezydencie L. Kaczyńskim.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo