Chciałbym uzależnić dzieci od czytania

    Chciałbym uzależnić dzieci od czytania

    Wywiad przygotowali młodzi dziennikarze ze szkolnej gazetki "Szkolny Donosiciel" z ZS w Lotyniu, a przeprowadziła Weronika Rogacin.

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Rozmowa z Grzegorzem Kasdepke, autorem książek dla dzieci, ambasadorem programu MegaMisja Fundacji Orange
    Dlaczego zdecydował się Pan pisać książki dla dzieci?
    -Szczerze mówiąc, wszystkiemu winny jest mój syn Kacper. Miałem 22 lata, kiedy dowiedziałem się, że będę ojcem – i byłem trochę przestraszony. Wtedy już marzyłem o tym, że zostanę w przyszłości pisarzem, nie chciałem jednak być Brzechwą, ale raczej Andrzejem Stasiukiem czy Markiem Hłaską. Jednak gdy urodził się mój syn, okazało się, że mam o kim i dla kogo pisać.

    Pisałem, żeby sprawić Kacprowi frajdę. Moja pierwsza książka ukazała się, gdy Kacper był już poważnym sześciolatkiem. Nosiła tytuł „Kacperiada. Opowiadania dla łobuzów i nie tylko”. Ja także w niej występuję – jako niezbyt rozgarnięty tatuś. Mój dzielny synek jest tym mądrym książkowym bohaterem, który właściwie bardziej mnie uczy życia niż ja jego. „Kacperiada” dostała masę różnych nagród i od tamtej pory zaczęli do mnie wydzwaniać wydawcy z całej Polski z pytaniem, czy nie zechciałbym raz jeszcze napisać książki dla dzieci. Zechciałem.

    Podobno jest Pan wielbicielem leniuchowania. Jak to jest możliwe, że wydaje Pan tak dużo książek w ciągu roku?
    -Leniuchowanie jest bardzo ważne w życiu człowieka, zwłaszcza twórcy, ponieważ gdy leniuchujemy, nasze umysły odpoczywają – a potem łatwiej się tworzy. To, co teraz powiem, jest pozornie niepedagogiczne, ale zawsze namawiam dzieciaki, żeby leniuchowały jak najczęściej. Uwaga jednak – niezbyt długo! Bo umysły – zamiast odpoczywać – sflaczeją!

    Czyli należy zachować umiar?
    -Z żalem to stwierdzam, ale tak, umiar się przydaje w różnych aspektach życia. Trzeba go zachować także w leniuchowaniu. Tak samo jak trzeba zachować umiar w pracy.

    -Ciekawi mnie, jaka jest Pana ulubiona książka z dzieciństwa?
    Ulubiona książka z dzieciństwa była przez pewien czas najbardziej znienawidzoną książką. A to dlatego, że moja ciotka – poirytowana faktem, że jej siostrzeniec nie lubi czytać – zamknęła mnie w pokoju, oświadczając, że dopóki nie przeczytam dwóch rozdziałów tomiszcza, które mi wcisnęła, nie dostanę obiadu! A ja zawsze lubiłem jeść… Chcąc nie chcąc, zacząłem czytać i… wciągnąłem się w lekturę tak bardzo, że zapomniałem o głodzie. Ta magiczna książka to „Finek” Jana Grabowskiego.

    Skąd czerpie Pan pomysły na kolejne książki? Czy ma Pan jakiś sposób na znajdowanie tematów?
    -Bardzo często jeżdżę na spotkania z czytelnikami. Teraz nawet chętniej niż kiedyś, ponieważ pisząc dla dzieci, muszę dzieci znać, muszę z nimi rozmawiać – a moje osobiste dziecko już wyrosło i stało się dorosłe. Żeby mieć kontakt z dziećmi, jeżdżę na spotkania autorskie. Czasami najmłodsi czytelnicy opowiadają podczas nich jakieś zabawne historie – zdarza mi się je potem wykorzystywać. Tak było z „A ja nie chcę być księżniczką” czy z „W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko”.

    Żadne źródło nie wspomina o Panu jako o autorze powieści dla trochę starszych czytelników. Może zamierza Pan taką stworzyć, na przykład dla nastolatków.
    -Moje książki rosły wraz z moim synem, napisałem więc sporo tekstów dla przedszkolaków, potem pisałem dla uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej, jeszcze potem dla szóstoklasistów – ale gdy Kacper poszedł do gimnazjum, powiedziałem sobie: „Stop!”. Najbardziej lubię pisać dla czytelników w wieku 10–12 lat. Ni to dzieci, ni to nastolatki… Napisałem dla nich „Romans palce lizać”, „Serce i inne podroby”, „Mam prawo!”, „Wielki wybuch” czy „Poradnik hodowcy aniołów” –_notabene jedyną moją książkę, która nie jest śmieszna. Czy stworzyłem coś dla dorosłych? Wiem, że dorośli czytają książki dla dzieci… Ale wyłącznie dla nich – nie, jeszcze nic nie napisałem.

    Jaką funkcję Pana zdaniem powinny pełnić książki dla dzieci?
    -Powinny być ciekawe – to przede wszystkim. Chciałbym uzależnić dzieci od czytania. Być takim dilerem czytelnictwa. Zdrowy nałóg, proszę przyznać… Dlatego bardziej interesuje mnie wymyślanie atrakcyjnych opowieści niż edukowanie dzieci. Jednak ku mojemu zaskoczeniu moje książki są w fantastyczny sposób wykorzystywane przez mądrych nauczycieli, ba! – bywają lekturami. Niedawno jakiś chłopiec powiedział mi: „Dostałem z pana pałę!”. Ale to na szczęście rzadkość.



    Junior Media wspiera MegaMisję – dzięki nowym technologiom w świetlicach dzieci mogą się uczyć wielu nowych rzeczy, poznawać świat, rozwijać pasje. 31 marca rusza kolejny nabór do bezpłatnych programów edukacyjnych Fundacji Orange. Szczegóły na
    Fundacja.orange.pl


    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      czytanie ważna sprawa

      Alicja (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

      Powiem szczerze moje dziecko początkowo nie chciało czytać, ogólnie miało z tym trudności, bo w przedszkolu panie nie stawiały na to nacisku. A w podstawówce wyszły wszystkie braki. Zapisałam syna...rozwiń całość

      Powiem szczerze moje dziecko początkowo nie chciało czytać, ogólnie miało z tym trudności, bo w przedszkolu panie nie stawiały na to nacisku. A w podstawówce wyszły wszystkie braki. Zapisałam syna do szkoły edu, bo tam oferują kursy czytania. Po 5 miesiącach widać już było poprawę nie tylko w czytaniu, ale i logiczniejszym myśleniu. Kupię książkę pana Grzegorza i dam Adasiowi do przeczytania. Teraz zdecydowanie chętniej czyta. zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      tak jest

      dori (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

      Gdzieś mi się obiła o uszy ta szkoła EDU.

      junior lab mega misja junior recenzuje junior recenzuje

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Polub nas na Facebooku

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Jak mieć prąd przez 3 miesiące za darmo?

      Jak mieć prąd przez 3 miesiące za darmo?

      Okna dachowe i rolety zasilane słońcem

      Okna dachowe i rolety zasilane słońcem