a
03.04.11, 17:00
a
03.04.11, 17:00
zapraszam do rozmowy tenpubpl
a
03.04.11, 17:00
a
03.04.11, 17:00
zapraszam do rozmowy tenpubpl
bujny
anna (85.112.221.xxx)
06.09.11, 06:15
bujny
anna (85.112.221.xxx)
06.09.11, 06:15
kto zainteresuje się mobbingiem w szkole?takim stosowanym wobec nauczycieli przez dyrekcję szkoly
KUPIĘ TUSKA I ZROBIĘ Z NIEGO NIEWOLNIKA
STANISŁAW RÓŻAŃSKI AGAINST HUMAN RIGHTS VIOLATIONS AND TERROR IN POLAND NUMBER 55339/00 (188.252.11.xxx)
06.09.11, 12:27
http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:-5Ghxx0WTk4J:www.prawaczlowieka.edu.pl/pliki/42d2a6ad49f93ab4b987b1a9e738425aacb8d2af-p202.rtf+ECHR+55339/00&cd=10&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
http://i.pinger.pl/p...32/dziecko.jpeg
http://www.info-regenten.de/regent/regent-d/poland.gif
http://img217.imageshack.us/img217/6101/508pxcoatofarmsofpolandhm8.png
http://www.emonety.pl/upload/editor/Historyczne%20miasta/800px-POL_Gdansk_COA.svg.png
MALINA BŁAŃSKA DZIENNIKARKĄ 1000 LECIA TYGODNIKA NIE !!!
http://www.aferyprawa.eu/Sady/PETYCJA-NA-RZECZ-POZBAWIENIA-SEDZIOW-I-PROKURATOROW-IMMUNITETU-2255
Zgodnie z Art.1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który informuje nas, czyli Naród, że - Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli
i zapewnieniu Art. 32.1. - Wszyscy są wobec prawa równi I RÓWNIEJSI
http://www.derechoshumanos.org.mx/foro/viewtopic.php?pid=29502
http://www.aferyprawa.eu/Porady/Trybunal-w-Strasburgu-wyciszanie-wyroku-cenzura-mediow-1713
http://www.aferyprawa.eu/Porady/Strasburg-co-daje-zlozenie-skargi-i-otrzymanie-wyroku-z-Europejskiego-Trybunalu-nieraz-wielkie-g-1755
MALINA BŁAŃSKA DZIENNIKARKĄ 1000 LECIA TYGODNIKA NIE !!!
http://www.google.pl/imgres?q=malina+b%C5%82a%C5%84ska&um=1&hl=pl&sa=N&biw=1024&bih=571&tbm=isch&tbnid=E4aeWs-5-Ey7KM:&imgrefurl=http://www.press.pl/press/pokaz.php%253Fid%253D1433&docid=b7aRp76JLuFveM&w=239&h=239&ei=UWBTTt6RHtPP4QTL0sHuAQ&zoom=1&iact=rc&dur=15&page=3&tbnh=132&tbnw=135&start=30&ndsp=18&ved=1t:429,r:2,s:30&tx=80&ty=66
http://friends18.com...lowers/0277.gif
http://friends18.com/img/flowers/0277.gif
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Polacy-masowo-pozywaja-swoj-kraj,wid,12111695,wiadomosc.html
http://danuta-hubner.pl/img/news/herb-warszawy-syrenka2.JPG
STANISŁAW RÓŻAŃSKI AGAINST HUMAN RIGHTS VIOLATIONS AND TERROR IN POLAND NUMBER 55339/00
e - mail : daniel.rozanski38@wp.pl
KOM. +48 512 736 577
http://www.blogpress.pl/node/9357
WYDANIE 5.08.2011 R.
http://www.kosciol.pl/images/articles/20101214161906923_1.gif
POLAK MUSI NA RUSI
Historia człowieka, którego Polska pozbawiła syna, okradła z majątku i wtrąciła do przytułku. A gdy człowiek pozwał ją do Strasburga
http://www.islamophobiatoday.com/wp-content/uploads/2011/07/5d489836-ec36-6120.png
i z nią wygrał, Polska się na nim mści. Malina Błańska.
Polska, jak przekonują feministyczne działaczki, jest kobietą. Wie coś o tym Stanisław Różański
http://www.google.pl/search?hl=pl&&sa=X&ei=CwkrTe3kCIGYOq3o_NEC&ved=0CBUQBSgA&q=STANIS%C5%81AW+R%C3%93%C5%BBA%C5%83SKI+AGAINST+HUMAN+RIGHTS+VIOLATIONS+AND+TERROR+NUMBER+IN+POLAND+55339/00&spell=1
, który wygrał z nią proces w Strasburgu. Polska po wyroku zareagowała tak, jak tylko zareagować mogła głupia cipa. Nie przyjęła do wiadomości przegranej, a przeciwnika postanowiła udupić na własną rękę.
Na spotkanie Różański zaprosił do siebie. Do przytułku dla bezdomnych mężczyzn. Obecnie mieszka w gdańskim Bracie Albercie
http://forum.gazetalubuska.pl/kierownik-elzbieta-kuzminska-t81855/
, ale to może się zmienić. Zależy od pomysłu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej
http://www.derechoshumanos.org.mx/foro/viewtopic.php?id=401
. Z pokoju dzielonego z byłym bokserem
http://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTy2yl7m4Yg8lBztnds7KCajjlrCklkbGp-rzApBy0FLYICEbGv
o upodobaniach katolickich Różański koresponduje ze światem. Pośród zawiadomień, wniosków, postanowień, wyroków, ekspertyz, decyzji, kar i upomnień znajduje się dowód na to, że Stanisław był kiedyś normalnie funkcjonującym człowiekiem artykuł z 1991 r. o problemach małych przedsiębiorstw opatrzony pieczątką firmy Różańskiego. Artykuł jest dowodem na to, kim był a kim jest. Podczas walk z Najjaśniejszą poszło w nicość: dom, pozycję społeczną, firmę, zdrowie. Jest zwykłym śmieciem.
***
Poszło o dziecko, Daniela. Chłopak urodził się w 1992 r. ze związku Różańskiego z jego partnerką. Szczęścia do kobiet pan Stanisław nie miał już wtedy. Matka Daniela
http://forum.interia.pl/watek-chronologicznie/bez-komentarza,104,747192
zarejestrowała dziecko w urzędzie stanu cywilnego jako syna Stanisława, ale zamiast w rubryce nazwisko ojca wpisać Różański, wpisała swoje. Gdy mały miał dwa latka kobieta poszła w długą zostawiając Różańskiego z synem i listem na do widzenia. Z wolną głową od jednej baby mężczyzna zaczął urabiać się z drugą Polską. Wniósł do sądu powództwo o ustalenie ojcostwa, wskazując siebie jako biologicznego tatusia. Trzeba było zrobić porządek w papierach... Minął miesiąc, a matka Daniela zmieniła zdanie, zabrała małego i tyle pan Stanisław widział dziecko.
Wbiło Różańskiego w ziemię, gdy dowiedział się, że 15 lipca 1996 r. Sąd Rejonowy w Gdańsku oświadczył, iż prawo do bycia ojcem Daniela przysługuje nowemu partnerowi jego matki. Nowy tatuś zyskał prawo ojcowskie dzięki zeznaniom matki, która przed sądem wskazała go jako ojca chłopca. Dzięki temu ruchowi sąd zmienił decyzję i wstrzymał procedurę przekazania dziecka do bidula. Podjął ją po ograniczeniu matce praw rodzicielskich. Nowa sceneria: znaleziony ojciec i ustabilizowana matrymonialnie matka dawały sądowi nadzieje na szczęście dzieciaka.
Różański zaczął upominać się o swoje dziecko. W sierpniu złożył wniosek do Prokuratury Rejonowej w Gdańsku o wszczęcie postępowania dotyczącego jego praw ojcowskich oraz zbadania przestępstwa, które uważał, że zostało popełnione przy usynowieniu Daniela przez obcego mężczyznę. Prokurator odmówił wszczęcia postępowania. W sierpniu pan Stanisław wniósł kolejny wniosek do Sądu Rejonowego o ustanowienie kuratora, który wniósłby w imieniu dziecka powództwo o ustalenie ojcostwa, ale sąd wniosek odrzucił stwierdzając, iż skarżący nie ma prawa do wniesienia tego wniosku, ponieważ prawowity ojciec został ustalony, a tylko on, matka bądź dziecko mogą życzyć sobie takiego postępowania.
Walczył dalej. W listopadzie ponownie zażądał wszczęcia postępowania. Twierdził, że świadectwo urodzenia jego syna zostało sfałszowane. Prokurator znowu odmówił, a w uzasadnieniu napisał, że nie sfałszowano, ale zmieniono dokument. Stało się to po uznaniu dziecka przez obecnego partnera matki. Wtedy Różański dowiedział się, że według ówczesnego prawa do uznania przez ojca dziecka pozamałżeńskiego dojść może tylko za zgodą matki.
- Przecież od zawsze staram się go usynowić! darł się w niebogłosy Różański. W styczniu 1997 r. Prezes Sądu Rejonowego w Gdańsku poinformował go, że owszem, owszem starał się, ale postępowanie w sprawie ustalenia ojcostwa zostało umorzone, ponieważ dziecko uznał nowy facet mamusi Daniela.
Kolejny poziom Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Prezes owej instytucji odrzucił żądania Różańskiego, przypominając mu, że dziecko ma już ojca. Pan Stanisław kładł nacisk na dobro Daniela. Tłumaczył, że ten nibyojciec miał problemy z prawem, a matce Daniela sąd odebrał dwójkę starszych dzieci, wiec może lepiej by on, człowiek nie karany i który zdał egzamin z bycia ojcem, gdy matka poszła w pizdu, zajął się dzieckiem. Sąd uznał, że jego pojawienie się w życiu dziecka byłoby sprzeczne z dobrem Daniela, a rodzice mimo, że oboje mieli już ograniczone prawa do dziecka a na co dzień ich życiu przyglądał się kurator, świetnie sobie radzą.
W 1998 r. wyczerpał drogę odwoławczą. Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na jego skargę. Twierdziło, że zbadało ponownie sprawę i ustaliło, że skarga na brak przeprowadzenia postępowania dotyczącego ustalenia jego praw jako biologicznego ojca Daniela, była bezpodstawna.
Przez 4 lata żaden prokurator nie zlecił badań DNA. Argumenty, że to dla dobra dziecka były i są cienkie jak Polsilver, skoro nowy tatuś i stara mamusia nie radzili sobie w społeczeństwie. Nikt nie był zainteresowany ustaleniem prawdy. Różański o losie dziecka dowiadywał się jedynie z postanowień sądu. Że ma nowego ojca, kuratora i tą samą nieodpowiedzialną matkę. Lata bezowocnej walki z polskim systemem sprawiedliwości wykończyły Różańskiego ekonomicznie. W międzyczasie firma zajmująca się handlem zbankrutowała, a Różański stał się bezdomnym.
***
Niebieska ulotka, 32 strony. To cały przewodnik Różańskiego w pisaniu skargi na własne państwo. W maju 2006 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł: uzależnienie skuteczności oświadczenia o uznaniu ojcostwa od zgody matki z jednej strony oraz brak zdolności procesowej do wniesienia powództwa o ustalenie ojcostwa z drugiej powoduje, iż w przypadku braku takiej zgody biologiczny ojciec jest pozbawiony jakiejkolwiek możliwości ustanowienia więzi prawnych pomiędzy nim a dzieckiem. Podkreślił następnie, że decyzja władz dotycząca wszczęcia postępowania mającego na celu ustanowienie takich więzi, została pozostawiona całkowicie ich władzy dyskrecjonalnej. Wszystkie te ustalenia wzięte razem doprowadziły Trybunał Konstytucyjny do stwierdzenia, że unormowania te naruszały prawo domniemanego ojca do poszanowania jego życia prywatnego i rodzinnego, zagwarantowane w Konstytucji.
Polska nie podjęła, co wypomniał jej Trybunał, żadnych kroków w celu ustalenia jakichkolwiek faktów związanych z matką, ojcem i dzieckiem. Nie przeprowadziła rozmowy z Różańskim, ani nie pokusiła się o ocenę, z którym z tatusiów dziecko będzie szczęśliwsze i zdrowsze. Wieloletnie starania pana Stanisława o stosunek prawny względem Daniela nie wzbudziły w nikim wątpliwości, a chyba powinny rzadko się zdarza by facet poświęcił wszystko co ma na walkę o nieswoje dziecko. Trybunał, poza prawnymi, celnie wskazał bezduszność polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Wyrok 8 tyś euro według pełnomocników Polski był zbyt niesprawiedliwy a kwota wygórowana. Ich zdaniem Różańskiemu, który już wtedy był bezdomny, powinno wystarczyć samo stwierdzenie naruszenia Konwencji Praw Człowieka.
***
Daniel miał 14 lat, gdy ogłoszono wyrok. Wcześniej, gdy Różański znał adres byłej partnerki pisał listy do Daniela: Kochany synku, jestem Twoim prawdziwym tatą. Bardzo za Tobą tęsknię. Jeśli chcesz mnie poznać, nie możesz mamie powiedzieć nic o tym liście. Jak będziesz wracał ze szkoły zadzwoń pod numer telefonu zaufania, nie martw się, to nic nie kosztuje i z każdej budki telefonicznej możesz zadzwonić. Powiedz, że chcesz rozmawiać z tatą Różańskim. Będę czekał we wtorek od godz. 12 na telefon w centrum Telefonu Zaufania. Bardzo Cię kocham, pamiętaj nie mów nic mamie.
Różański po wyroku oczekiwał odwrócenia karty. Na nowo złożył wniosek o uznanie jego ojcostwa oraz unieważnienie ojcostwa ówczesnego partnera matki Daniela. 19 września 2007 r. Prokuratura Rejonowa w Szubinie poinformowała Różańskiego, że analiza zebranego w sprawie materiału nie daje podstaw do wystąpienia z powództwem o unieważnienie uznania dziecka. Sąd przesłuchał prawowitych rodziców. Mówili to samo, więc nie ma sprawy. Kolejne pisma kończyły się tym samym. Instytucje przeciągały sprawę mając w d*** nakazy Trybunału w Strasburgu. I tak aż do uzyskania pełnoletniości Daniela.
Od zeszłego roku Różański dostaje inne odpowiedzi. Daniel skończył osiemnastkę i sąd już nie podejmuje kwestii rodzicielstwa. Prokuratura odpisuje panu Stanisławowi, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie by utrzymywał kontakty z Danielem. Jeśli tylko chłopak ma ochotę. Różański nie wie gdzie chłopak mieszka. Od zeszłego roku sam nie wie gdzie będzie mieszkał jutro. Jest na łasce swojej przeciwniczki Polski.
***
Pieniądze ze wygraną z Polską dalej leżą nieodebrane w ministerialnej skrytce. Różański nie ma na papierosy, ale pieniędzy nie odbierze. Honorowo.
- 25 tyś zł za dziecko? dla niego to kpina.
Wariat jakiś, mówią inni bezdomni z przytułku. To prawda. Różański zwariował od tego wszystkiego. W zeszłym roku został przymusowo wysłany do gdańskiego szpitala psychiatrycznego. To nie była jego pierwsza wizyta w ciągu ostatnich lat. Ciągle powtarzał coś o reżimie Tuska i Kaczyńskiego
http://c.wrzuta.pl/wi5191/9173dd78001131cb466666d7/tusk-kaczynski
, które odebrały mu dziecko. Pracownicy gdańskiego MOPSU wystawili skierowanie na podleczenie. Różański nie ufa im, bo to ta sama jak mówi - grupa przestępcza, co Tusk z Kaczyńskim. Reprezentują Polski reżim. W szpitalu część tabletek wypluwał, ale części się nie dało. Ma od tego teraz kompulsywne grymasy twarzy. Rozmowa z nim nie jest łatwa. Zmienia wątki, ucieka w dygresje, nie panuje nad biegiem swoich myśli i słów. Nie zdaje sobie sprawy, że studenci prawa studiują jego sprawę z podręczników. W Internecie zobaczyć można wizytę stowarzyszenia Ojcowie.pl, które wiele miesięcy poszukiwało Różańskiego po schroniskach, znalazło w psychiatryku. Różański patrzy się bezmyślnie i bardzo powoli odpowiada na pytania.
Po wyjściu przepadł w dalszej walce. Walczy z systemem o odszkodowanie. Od rana do nocy siedzi w Wojewódzkim Urzędzie Pracy, albo w Bibliotece Narodowej ˝ tam jest darmowy Internet. Pisze pozwy. Żąda 150 mln zł.
- Co pan zrobi z tymi pieniędzmi, jak już je pan wygra? pytam.
- Kupię Tuska i zrobię z niego niewolnika.
http://prawica.net/files/images/Tusk_jak_wybory.preview.jpg
http://abczylaki.pl/abczdrowie/imagecache/top-left-photo-230x160/kajdany_lancuch.jpg
Malina Błańska
http://www.google.pl/imgres?q=malina+b%C5%82a%C5%84ska&um=1&hl=pl&sa=N&biw=792&bih=425&tbm=isch&tbnid=nGnyTjNFJyd7RM:&imgrefurl=http://pl-pl.facebook.com/people/Malina-B%2525C5%252582a%2525C5%252584ska/100000648303540&docid=o3rM_m80y_XKRM&w=180&h=240&ei=sGBTToJFyt7hBKTO9KkH&zoom=1&iact=rc&dur=485&page=1&tbnh=129&tbnw=91&start=0&ndsp=15&ved=1t:429,r:2,s:0&tx=55&ty=72
http://img4.dreamies.de/img/967/b/gsvcraa0kl.gif
http://danuta-hubner.pl/img/news/herb-warszawy-syrenka2.JPG
MALINA BŁAŃSKA
STANISŁAW RÓŻAŃSKI AGAINST HUMAN RIGHTS VIOLATIONS AND TERROR IN POLAND NUMBER 55339/00 (188.252.11.xxx)
06.09.11, 12:31
http://www.derechoshumanos.org.mx/foro/viewtopic.php?id=9636
POLAK MUSI NA RUSI
TYGODNIK NIE
5.08.2011 R.
Polska, jak przekonują feministyczne działaczki, jest kobietą. Wie coś o tym Stanisław Różański, który wygrał z nią proces w Strasburgu. Polska po wyroku zareagowała tak, jak tylko zareagować mogła głupia cipa. Nie przyjęła do wiadomości przegranej, a przeciwnika postanowiła udupić na własną rękę.
Na spotkanie Różański zaprosił do siebie. Do przytułku dla bezdomnych mężczyzn. Obecnie mieszka w gdańskim Bracie Albercie, ale to może się zmienić. Zależy od pomysłu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Z pokoju dzielonego z byłym bokserem o upodobaniach katolickich Różański koresponduje ze światem. Pośród zawiadomień, wniosków, postanowień, wyroków, ekspertyz, decyzji, kar i upomnień znajduje się dowód na to, że Stanisław był kiedyś normalnie funkcjonującym człowiekiem – artykuł z 1991 r. o problemach małych przedsiębiorstw opatrzony pieczątką firmy Różańskiego. Artykuł jest dowodem na to, kim był a kim jest. Podczas walk z Najjaśniejszą poszło w nicość: dom, pozycję społeczną, firmę, zdrowie. Jest zwykłym śmieciem.
***
Poszło o dziecko, Daniela. Chłopak urodził się w 1992 r. ze związku Różańskiego z jego partnerką. Szczęścia do kobiet pan Stanisław nie miał już wtedy. Matka Daniela zarejestrowała dziecko w urzędzie stanu cywilnego jako syna Stanisława, ale zamiast w rubryce „nazwisko ojca” wpisać Różański, wpisała swoje. Gdy mały miał dwa latka kobieta poszła w długą zostawiając Różańskiego z synem i listem na do widzenia. Z wolną głową od jednej baby mężczyzna zaczął urabiać się z drugą – Polską. Wniósł do sądu powództwo o ustalenie ojcostwa, wskazując siebie jako biologicznego tatusia. Trzeba było zrobić porządek w papierach... Minął miesiąc, a matka Daniela zmieniła zdanie, zabrała małego i tyle pan Stanisław widział dziecko.
Wbiło Różańskiego w ziemię, gdy dowiedział się, że 15 lipca 1996 r. Sąd Rejonowy w Gdańsku oświadczył, iż prawo do bycia ojcem Daniela przysługuje nowemu partnerowi jego matki. Nowy tatuś zyskał prawo ojcowskie dzięki zeznaniom matki, która przed sądem wskazała go jako ojca chłopca. Dzięki temu ruchowi sąd zmienił decyzję i wstrzymał procedurę przekazania dziecka do bidula. Podjął ją po ograniczeniu matce praw rodzicielskich. Nowa sceneria: znaleziony ojciec i ustabilizowana matrymonialnie matka dawały sądowi nadzieje na szczęście dzieciaka.
Różański zaczął upominać się o swoje dziecko. W sierpniu złożył wniosek do Prokuratury Rejonowej w Gdańsku o wszczęcie postępowania dotyczącego jego praw ojcowskich oraz zbadania przestępstwa, które uważał, że zostało popełnione przy usynowieniu Daniela przez obcego mężczyznę. Prokurator odmówił wszczęcia postępowania. W sierpniu pan Stanisław wniósł kolejny wniosek do Sądu Rejonowego o ustanowienie kuratora, który wniósłby w imieniu dziecka powództwo o ustalenie ojcostwa, ale sąd wniosek odrzucił stwierdzając, iż skarżący nie ma prawa do wniesienia tego wniosku, ponieważ prawowity ojciec został ustalony, a tylko on, matka bądź dziecko mogą życzyć sobie takiego postępowania.
Walczył dalej. W listopadzie ponownie zażądał wszczęcia postępowania. Twierdził, że świadectwo urodzenia jego syna zostało sfałszowane. Prokurator znowu odmówił, a w uzasadnieniu napisał, że nie sfałszowano, ale zmieniono dokument. Stało się to po uznaniu dziecka przez obecnego partnera matki. Wtedy Różański dowiedział się, że według ówczesnego prawa do uznania przez ojca dziecka pozamałżeńskiego dojść może tylko za zgodą matki.
- Przecież od zawsze staram się go usynowić! – darł się w niebogłosy Różański. W styczniu 1997 r. Prezes Sądu Rejonowego w Gdańsku poinformował go, że owszem, owszem starał się, ale postępowanie w sprawie ustalenia ojcostwa zostało umorzone, ponieważ dziecko uznał nowy facet mamusi Daniela.
Kolejny poziom – Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Prezes owej instytucji odrzucił żądania Różańskiego, przypominając mu, że dziecko ma już ojca. Pan Stanisław kładł nacisk na dobro Daniela. Tłumaczył, że ten nibyojciec miał problemy z prawem, a matce Daniela sąd odebrał dwójkę starszych dzieci, wiec może lepiej by on, człowiek nie karany i który zdał egzamin z bycia ojcem, gdy matka poszła w pizdu, zajął się dzieckiem. Sąd uznał, że jego pojawienie się w życiu dziecka byłoby sprzeczne z dobrem Daniela, a rodzice mimo, że oboje mieli już ograniczone prawa do dziecka a na co dzień ich życiu przyglądał się kurator, świetnie sobie radzą.
W 1998 r. wyczerpał drogę odwoławczą. Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na jego skargę. Twierdziło, że zbadało ponownie sprawę i ustaliło, że skarga na brak przeprowadzenia postępowania dotyczącego ustalenia jego praw jako biologicznego ojca Daniela, była bezpodstawna.
Przez 4 lata żaden prokurator nie zlecił badań DNA. Argumenty, że to dla dobra dziecka były i są cienkie jak Polsilver, skoro nowy tatuś i stara mamusia nie radzili sobie w społeczeństwie. Nikt nie był zainteresowany ustaleniem prawdy. Różański o losie dziecka dowiadywał się jedynie z postanowień sądu. Że ma nowego ojca, kuratora i tą samą nieodpowiedzialną matkę. Lata bezowocnej walki z polskim systemem sprawiedliwości wykończyły Różańskiego ekonomicznie. W międzyczasie firma zajmująca się handlem zbankrutowała, a Różański stał się bezdomnym.
***
Niebieska ulotka, 32 strony. To cały przewodnik Różańskiego w pisaniu skargi na własne państwo. W maju 2006 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł: uzależnienie skuteczności oświadczenia o uznaniu ojcostwa od zgody matki z jednej strony oraz brak zdolności procesowej do wniesienia powództwa o ustalenie ojcostwa z drugiej powoduje, iż w przypadku braku takiej zgody biologiczny ojciec jest pozbawiony jakiejkolwiek możliwości ustanowienia więzi prawnych pomiędzy nim a dzieckiem. Podkreślił następnie, że decyzja władz dotycząca wszczęcia postępowania mającego na celu ustanowienie takich więzi, została pozostawiona całkowicie ich władzy dyskrecjonalnej. Wszystkie te ustalenia wzięte razem doprowadziły Trybunał Konstytucyjny do stwierdzenia, że unormowania te naruszały prawo domniemanego ojca do poszanowania jego życia prywatnego i rodzinnego, zagwarantowane w Konstytucji.
Polska nie podjęła, co wypomniał jej Trybunał, żadnych kroków w celu ustalenia jakichkolwiek faktów związanych z matką, ojcem i dzieckiem. Nie przeprowadziła rozmowy z Różańskim, ani nie pokusiła się o ocenę, z którym z tatusiów dziecko będzie szczęśliwsze i zdrowsze. Wieloletnie starania pana Stanisława o stosunek prawny względem Daniela nie wzbudziły w nikim wątpliwości, a chyba powinny – rzadko się zdarza by facet poświęcił wszystko co ma na walkę o nieswoje dziecko. Trybunał, poza prawnymi, celnie wskazał bezduszność polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Wyrok – 8 tyś euro według pełnomocników Polski był zbyt niesprawiedliwy a kwota wygórowana. Ich zdaniem Różańskiemu, który już wtedy był bezdomny, powinno wystarczyć samo stwierdzenie naruszenia Konwencji Praw Człowieka.
***
Daniel miał 14 lat, gdy ogłoszono wyrok. Wcześniej, gdy Różański znał adres byłej partnerki pisał listy do Daniela: Kochany synku, jestem Twoim prawdziwym tatą. Bardzo za Tobą tęsknię. Jeśli chcesz mnie poznać, nie możesz mamie powiedzieć nic o tym liście. Jak będziesz wracał ze szkoły zadzwoń pod numer telefonu zaufania, nie martw się, to nic nie kosztuje i z każdej budki telefonicznej możesz zadzwonić. Powiedz, że chcesz rozmawiać z tatą Różańskim. Będę czekał we wtorek od godz. 12 na telefon w centrum Telefonu Zaufania. Bardzo Cię kocham, pamiętaj nie mów nic mamie.
Różański po wyroku oczekiwał odwrócenia karty. Na nowo złożył wniosek o uznanie jego ojcostwa oraz unieważnienie ojcostwa ówczesnego partnera matki Daniela. 19 września 2007 r. Prokuratura Rejonowa w Szubinie poinformowała Różańskiego, że analiza zebranego w sprawie materiału nie daje podstaw do wystąpienia z powództwem o unieważnienie uznania dziecka. Sąd przesłuchał prawowitych rodziców. Mówili to samo, więc nie ma sprawy. Kolejne pisma kończyły się tym samym. Instytucje przeciągały sprawę mając w dupie nakazy Trybunału w Strasburgu. I tak aż do uzyskania pełnoletniości Daniela.
Od zeszłego roku Różański dostaje inne odpowiedzi. Daniel skończył osiemnastkę i sąd już nie podejmuje kwestii rodzicielstwa. Prokuratura odpisuje panu Stanisławowi, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie by utrzymywał kontakty z Danielem. Jeśli tylko chłopak ma ochotę. Różański nie wie gdzie chłopak mieszka. Od zeszłego roku sam nie wie gdzie będzie mieszkał jutro. Jest na łasce swojej przeciwniczki – Polski.
***
Pieniądze ze wygraną z Polską dalej leżą nieodebrane w ministerialnej skrytce. Różański nie ma na papierosy, ale pieniędzy nie odbierze. Honorowo.
- 25 tyś zł za dziecko? – dla niego to kpina.
Wariat jakiś, mówią inni bezdomni z przytułku. To prawda. Różański zwariował od tego wszystkiego. W zeszłym roku został przymusowo wysłany do gdańskiego szpitala psychiatrycznego. To nie była jego pierwsza wizyta w ciągu ostatnich lat. Ciągle powtarzał coś o reżimie Tuska i Kaczyńskiego, które odebrały mu dziecko. Pracownicy gdańskiego MOPSU wystawili skierowanie na podleczenie. Różański nie ufa im, bo to ta sama – jak mówi - grupa przestępcza, co Tusk z Kaczyńskim. Reprezentują Polski reżim. W szpitalu część tabletek wypluwał, ale części się nie dało. Ma od tego teraz kompulsywne grymasy twarzy. Rozmowa z nim nie jest łatwa. Zmienia wątki, ucieka w dygresje, nie panuje nad biegiem swoich myśli i słów. Nie zdaje sobie sprawy, że studenci prawa studiują jego sprawę z podręczników. W Internecie zobaczyć można wizytę stowarzyszenia Ojcowie.pl, które wiele miesięcy poszukiwało Różańskiego po schroniskach, znalazło w psychiatryku. Różański patrzy się bezmyślnie i bardzo powoli odpowiada na pytania.
Po wyjściu przepadł w dalszej walce. Walczy z systemem o odszkodowanie. Od rana do nocy siedzi w Wojewódzkim Urzędzie Pracy, albo w Bibliotece Narodowej – tam jest darmowy Internet. Pisze pozwy. Żąda 150 mln zł.
- Co pan zrobi z tymi pieniędzmi, jak już je pan wygra? – pytam.
- Kupię Tuska i zrobię z niego niewolnika.
Malina Błańska
KUPIĘ TUSKA I ZROBIĘ Z NIEGO NIEWOLNIKA
STANISŁAW RÓŻAŃSKI AGAINST HUMAN RIGHTS VIOLATIONS AND TERROR IN POLAND NUMBER 55339/00 (188.252.11.xxx)
06.09.11, 12:35
STANISŁAW RÓŻAŃSKI AGAINST HUMAN RIGHTS VIOLATIONS AND TERROR IN POLAND NUMBER 55339/00
e - mail : daniel.rozanski38@wp.pl
KOM. +48 512 736 577
POLAK MUSI NA RUSI
TYGODNIK NIE
5.08.2011 R.
Polska, jak przekonują feministyczne działaczki, jest kobietą. Wie coś o tym Stanisław Różański, który wygrał z nią proces w Strasburgu. Polska po wyroku zareagowała tak, jak tylko zareagować mogła głupia cipa. Nie przyjęła do wiadomości przegranej, a przeciwnika postanowiła udupić na własną rękę.
Na spotkanie Różański zaprosił do siebie. Do przytułku dla bezdomnych mężczyzn. Obecnie mieszka w gdańskim Bracie Albercie, ale to może się zmienić. Zależy od pomysłu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Z pokoju dzielonego z byłym bokserem o upodobaniach katolickich Różański koresponduje ze światem. Pośród zawiadomień, wniosków, postanowień, wyroków, ekspertyz, decyzji, kar i upomnień znajduje się dowód na to, że Stanisław był kiedyś normalnie funkcjonującym człowiekiem – artykuł z 1991 r. o problemach małych przedsiębiorstw opatrzony pieczątką firmy Różańskiego. Artykuł jest dowodem na to, kim był a kim jest. Podczas walk z Najjaśniejszą poszło w nicość: dom, pozycję społeczną, firmę, zdrowie. Jest zwykłym śmieciem.
***
Poszło o dziecko, Daniela. Chłopak urodził się w 1992 r. ze związku Różańskiego z jego partnerką. Szczęścia do kobiet pan Stanisław nie miał już wtedy. Matka Daniela zarejestrowała dziecko w urzędzie stanu cywilnego jako syna Stanisława, ale zamiast w rubryce „nazwisko ojca” wpisać Różański, wpisała swoje. Gdy mały miał dwa latka kobieta poszła w długą zostawiając Różańskiego z synem i listem na do widzenia. Z wolną głową od jednej baby mężczyzna zaczął urabiać się z drugą – Polską. Wniósł do sądu powództwo o ustalenie ojcostwa, wskazując siebie jako biologicznego tatusia. Trzeba było zrobić porządek w papierach... Minął miesiąc, a matka Daniela zmieniła zdanie, zabrała małego i tyle pan Stanisław widział dziecko.
Wbiło Różańskiego w ziemię, gdy dowiedział się, że 15 lipca 1996 r. Sąd Rejonowy w Gdańsku oświadczył, iż prawo do bycia ojcem Daniela przysługuje nowemu partnerowi jego matki. Nowy tatuś zyskał prawo ojcowskie dzięki zeznaniom matki, która przed sądem wskazała go jako ojca chłopca. Dzięki temu ruchowi sąd zmienił decyzję i wstrzymał procedurę przekazania dziecka do bidula. Podjął ją po ograniczeniu matce praw rodzicielskich. Nowa sceneria: znaleziony ojciec i ustabilizowana matrymonialnie matka dawały sądowi nadzieje na szczęście dzieciaka.
Różański zaczął upominać się o swoje dziecko. W sierpniu złożył wniosek do Prokuratury Rejonowej w Gdańsku o wszczęcie postępowania dotyczącego jego praw ojcowskich oraz zbadania przestępstwa, które uważał, że zostało popełnione przy usynowieniu Daniela przez obcego mężczyznę. Prokurator odmówił wszczęcia postępowania. W sierpniu pan Stanisław wniósł kolejny wniosek do Sądu Rejonowego o ustanowienie kuratora, który wniósłby w imieniu dziecka powództwo o ustalenie ojcostwa, ale sąd wniosek odrzucił stwierdzając, iż skarżący nie ma prawa do wniesienia tego wniosku, ponieważ prawowity ojciec został ustalony, a tylko on, matka bądź dziecko mogą życzyć sobie takiego postępowania.
Walczył dalej. W listopadzie ponownie zażądał wszczęcia postępowania. Twierdził, że świadectwo urodzenia jego syna zostało sfałszowane. Prokurator znowu odmówił, a w uzasadnieniu napisał, że nie sfałszowano, ale zmieniono dokument. Stało się to po uznaniu dziecka przez obecnego partnera matki. Wtedy Różański dowiedział się, że według ówczesnego prawa do uznania przez ojca dziecka pozamałżeńskiego dojść może tylko za zgodą matki.
- Przecież od zawsze staram się go usynowić! – darł się w niebogłosy Różański. W styczniu 1997 r. Prezes Sądu Rejonowego w Gdańsku poinformował go, że owszem, owszem starał się, ale postępowanie w sprawie ustalenia ojcostwa zostało umorzone, ponieważ dziecko uznał nowy facet mamusi Daniela.
Kolejny poziom – Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Prezes owej instytucji odrzucił żądania Różańskiego, przypominając mu, że dziecko ma już ojca. Pan Stanisław kładł nacisk na dobro Daniela. Tłumaczył, że ten nibyojciec miał problemy z prawem, a matce Daniela sąd odebrał dwójkę starszych dzieci, wiec może lepiej by on, człowiek nie karany i który zdał egzamin z bycia ojcem, gdy matka poszła w pizdu, zajął się dzieckiem. Sąd uznał, że jego pojawienie się w życiu dziecka byłoby sprzeczne z dobrem Daniela, a rodzice mimo, że oboje mieli już ograniczone prawa do dziecka a na co dzień ich życiu przyglądał się kurator, świetnie sobie radzą.
W 1998 r. wyczerpał drogę odwoławczą. Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na jego skargę. Twierdziło, że zbadało ponownie sprawę i ustaliło, że skarga na brak przeprowadzenia postępowania dotyczącego ustalenia jego praw jako biologicznego ojca Daniela, była bezpodstawna.
Przez 4 lata żaden prokurator nie zlecił badań DNA. Argumenty, że to dla dobra dziecka były i są cienkie jak Polsilver, skoro nowy tatuś i stara mamusia nie radzili sobie w społeczeństwie. Nikt nie był zainteresowany ustaleniem prawdy. Różański o losie dziecka dowiadywał się jedynie z postanowień sądu. Że ma nowego ojca, kuratora i tą samą nieodpowiedzialną matkę. Lata bezowocnej walki z polskim systemem sprawiedliwości wykończyły Różańskiego ekonomicznie. W międzyczasie firma zajmująca się handlem zbankrutowała, a Różański stał się bezdomnym.
***
Niebieska ulotka, 32 strony. To cały przewodnik Różańskiego w pisaniu skargi na własne państwo. W maju 2006 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł: uzależnienie skuteczności oświadczenia o uznaniu ojcostwa od zgody matki z jednej strony oraz brak zdolności procesowej do wniesienia powództwa o ustalenie ojcostwa z drugiej powoduje, iż w przypadku braku takiej zgody biologiczny ojciec jest pozbawiony jakiejkolwiek możliwości ustanowienia więzi prawnych pomiędzy nim a dzieckiem. Podkreślił następnie, że decyzja władz dotycząca wszczęcia postępowania mającego na celu ustanowienie takich więzi, została pozostawiona całkowicie ich władzy dyskrecjonalnej. Wszystkie te ustalenia wzięte razem doprowadziły Trybunał Konstytucyjny do stwierdzenia, że unormowania te naruszały prawo domniemanego ojca do poszanowania jego życia prywatnego i rodzinnego, zagwarantowane w Konstytucji.
Polska nie podjęła, co wypomniał jej Trybunał, żadnych kroków w celu ustalenia jakichkolwiek faktów związanych z matką, ojcem i dzieckiem. Nie przeprowadziła rozmowy z Różańskim, ani nie pokusiła się o ocenę, z którym z tatusiów dziecko będzie szczęśliwsze i zdrowsze. Wieloletnie starania pana Stanisława o stosunek prawny względem Daniela nie wzbudziły w nikim wątpliwości, a chyba powinny – rzadko się zdarza by facet poświęcił wszystko co ma na walkę o nieswoje dziecko. Trybunał, poza prawnymi, celnie wskazał bezduszność polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Wyrok – 8 tyś euro według pełnomocników Polski był zbyt niesprawiedliwy a kwota wygórowana. Ich zdaniem Różańskiemu, który już wtedy był bezdomny, powinno wystarczyć samo stwierdzenie naruszenia Konwencji Praw Człowieka.
***
Daniel miał 14 lat, gdy ogłoszono wyrok. Wcześniej, gdy Różański znał adres byłej partnerki pisał listy do Daniela: Kochany synku, jestem Twoim prawdziwym tatą. Bardzo za Tobą tęsknię. Jeśli chcesz mnie poznać, nie możesz mamie powiedzieć nic o tym liście. Jak będziesz wracał ze szkoły zadzwoń pod numer telefonu zaufania, nie martw się, to nic nie kosztuje i z każdej budki telefonicznej możesz zadzwonić. Powiedz, że chcesz rozmawiać z tatą Różańskim. Będę czekał we wtorek od godz. 12 na telefon w centrum Telefonu Zaufania. Bardzo Cię kocham, pamiętaj nie mów nic mamie.
Różański po wyroku oczekiwał odwrócenia karty. Na nowo złożył wniosek o uznanie jego ojcostwa oraz unieważnienie ojcostwa ówczesnego partnera matki Daniela. 19 września 2007 r. Prokuratura Rejonowa w Szubinie poinformowała Różańskiego, że analiza zebranego w sprawie materiału nie daje podstaw do wystąpienia z powództwem o unieważnienie uznania dziecka. Sąd przesłuchał prawowitych rodziców. Mówili to samo, więc nie ma sprawy. Kolejne pisma kończyły się tym samym. Instytucje przeciągały sprawę mając w dupie nakazy Trybunału w Strasburgu. I tak aż do uzyskania pełnoletniości Daniela.
Od zeszłego roku Różański dostaje inne odpowiedzi. Daniel skończył osiemnastkę i sąd już nie podejmuje kwestii rodzicielstwa. Prokuratura odpisuje panu Stanisławowi, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie by utrzymywał kontakty z Danielem. Jeśli tylko chłopak ma ochotę. Różański nie wie gdzie chłopak mieszka. Od zeszłego roku sam nie wie gdzie będzie mieszkał jutro. Jest na łasce swojej przeciwniczki – Polski.
***
Pieniądze ze wygraną z Polską dalej leżą nieodebrane w ministerialnej skrytce. Różański nie ma na papierosy, ale pieniędzy nie odbierze. Honorowo.
- 25 tyś zł za dziecko? – dla niego to kpina.
Wariat jakiś, mówią inni bezdomni z przytułku. To prawda. Różański zwariował od tego wszystkiego. W zeszłym roku został przymusowo wysłany do gdańskiego szpitala psychiatrycznego. To nie była jego pierwsza wizyta w ciągu ostatnich lat. Ciągle powtarzał coś o reżimie Tuska i Kaczyńskiego, które odebrały mu dziecko. Pracownicy gdańskiego MOPSU wystawili skierowanie na podleczenie. Różański nie ufa im, bo to ta sama – jak mówi - grupa przestępcza, co Tusk z Kaczyńskim. Reprezentują Polski reżim. W szpitalu część tabletek wypluwał, ale części się nie dało. Ma od tego teraz kompulsywne grymasy twarzy. Rozmowa z nim nie jest łatwa. Zmienia wątki, ucieka w dygresje, nie panuje nad biegiem swoich myśli i słów. Nie zdaje sobie sprawy, że studenci prawa studiują jego sprawę z podręczników. W Internecie zobaczyć można wizytę stowarzyszenia Ojcowie.pl, które wiele miesięcy poszukiwało Różańskiego po schroniskach, znalazło w psychiatryku. Różański patrzy się bezmyślnie i bardzo powoli odpowiada na pytania.
Po wyjściu przepadł w dalszej walce. Walczy z systemem o odszkodowanie. Od rana do nocy siedzi w Wojewódzkim Urzędzie Pracy, albo w Bibliotece Narodowej – tam jest darmowy Internet. Pisze pozwy. Żąda 150 mln zł.
- Co pan zrobi z tymi pieniędzmi, jak już je pan wygra? – pytam.
- Kupię Tuska i zrobię z niego niewolnika.
Malina Błańska
W CZYM PO JEST LEPSZ OD NKWD ?
STANISLAW ROZANSKI AGAINST HUMAN RIGHTS VIOLATIONS AND TERROR NUMBER IN POLAND 55339/00 (188.252.11.xxx)
03.10.11, 11:44
Polska musi na Rusi na
Numer: 32/2011
Autor: MALINA BŁAŃSKA
Strona: 3
Polska, jak przekonują feministki, jest kobietą. Wie coś o tym Stanisław Różański, który wygrał z nią proces w Strasburgu. Polska po wyroku zareagowała tak, jak zareagować mogła tylko głupia cipa. Nie przyjęła do wiadomości porażki, a przeciwnika postanowiła udupić na własną rękę.
Na spotkanie Różański zaprosił do siebie. Do przytułku dla bezdomnych mężczyzn. Obecnie mieszka w gdańskim Bracie Albercie, ale to może się zmienić. Zależy od pomysłu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Z pokoju dzielonego z byłym bokserem o upodobaniach katolickich Różański koresponduje ze światem. Pośród zawiadomień, wniosków, postanowień, wyroków, ekspertyz, decyzji, kar i upomnień znajduje się dowód na to, że Stanisław był kiedyś normalnie żyjącym człowiekiem ? artykuł z 1991 r. o problemach małych przedsiębiorstw opatrzony pieczątką firmy Różańskiego. Artykuł jest dowodem na to, kim był, a kim jest teraz. Podczas walk z Najjaśniejszą poszły w nicość: dom, pozycja społeczna, firma, zdrowie. Obecnie jest zwykłym śmieciem.
???
Poszło o dziecko ? Daniela. Chłopak urodził się w 1992 r. ze związku Różańskiego z jego partnerką. Szczęścia do kobiet pan Stanisław nie miał już wtedy. Matka Daniela zarejestrowała dziecko w urzędzie stanu cywilnego jako syna Stanisława, ale w rubryce "nazwiskoojca? zamiast wpisać Różański, wpisała swoje. Gdy mały miał 2 latka, kobieta poszła w długą, zostawiając Różańskiego z synem i listem na do widzenia. Z głową wolną od jednej baby mężczyzna zaczął zmagać się z drugą ? Polską. Wniósł do sądu powództwo o ustalenie ojcostwa, wskazując siebie jako biologicznego tatusia. Trzeba było zrobić porządek w papierach? Minął miesiąc. Matka Daniela zmieniła zdanie, zabrała małego i tyle go pan Stanisław widział. Wbiło Różańskiego w ziemię, gdy dowiedział się, że 15 lipca 1996 r. Sąd Rejonowy w Gdańsku oświadczył, iż prawo do bycia ojcem Daniela przysługuje nowemu partnerowi jego matki. Nowy tatuś zyskał prawa ojcowskie dzięki zeznaniom matki, która przed sądem wskazała go jako ojca chłopca. Dzięki temu ruchowi sąd zmienił decyzję i wstrzymał procedurę przekazania dziecka do bidula. Podjął ją po ograniczeniu matce praw rodzicielskich. Nowa sceneria ? znaleziony ojciec i ustabilizowana matrymonialnie matka ? dawała sądowi nadzieje na szczęście dzieciaka. Różański zaczął upominać się o swoje dziecko. W sierpniu złożył wniosek do Prokuratury Rejonowej w Gdańsku o wszczęcie postępowania dotyczącego jego praw ojcowskich oraz zbadanie przestępstwa, które, jego zdaniem, zostało popełnione przy usynowieniu Daniela przez obcego mężczyznę. Prokurator odmówił wszczęcia postępowania. Pan Stanisław wniósł kolejny wniosek do sądu rejonowego o ustanowienie kuratora, który z kolei wniósłby w imieniu dziecka powództwo o ustalenie ojcostwa, ale sąd wniosek odrzucił, stwierdzając, iż skarżący nie ma prawa do wniesienia tego wniosku, ponieważ prawowity ojciec został ustalony, a tylko on, matka bądź dziecko mogą życzyć sobie takiego postępowania. Walczył dalej. w listopadzie ponownie zażądał wszczęcia postępowania. Twierdził, że świadectwo urodzenia jego syna zostało sfałszowane. Prokurator znowu odmówił, a w uzasadnieniu napisał, że nie sfałszowano, ale zmieniono dokument. Stało się to po uznaniu dziecka przez obecnego partnera matki. Wtedy Różański dowiedział się, że według ówczesnego prawa do uznania przez ojca dziecka pozamałżeńskiego może dojść tylko za zgodą matki. ? Przecież od zawsze staram się go usynowić! ? darł się wniebogłosy Różański. W styczniu 1997 r. prezes Sądu Rejonowego w Gdańsku poinformował go, że owszem, starał się, ale postępowanie w sprawie ustalenia ojcostwa zostało umorzone, ponieważ dziecko uznał nowy facet mamusi Daniela. Kolejny poziom ? Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Prezes odrzucił żądania Różańskiego, przypominając mu, że dziecko ma już ojca. Pan Stanisław kładł nacisk na dobro Daniela. Tłumaczył, że ten niby-ojciec miał problemy z prawem, a matce Daniela sąd odebrał dwójkę starszych dzieci, więc może lepiej by było, żeby on, człowiek niekarany, który zdał egzamin z bycia ojcem, gdy matka poszła w pizdu, zajął się dzieckiem. Sąd uznał, że jego pojawienie się w życiu dziecka byłoby sprzeczne z dobrem Daniela, a rodzice, mimo że oboje mieli już ograniczone prawa do dziecka, a na co dzień ich życiu przyglądał się kurator, świetnie sobie radzą. W1998 r. wyczerpał drogę odwoławczą. Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na jego skargę. Twierdziło, że zbadało ponownie sprawę, i ustaliło, że skarga na brak przeprowadzenia postępowania dotyczącego ustalenia jego praw jako biologicznego ojca Daniela, była bezpodstawna. Przez 4 lata żaden prokurator nie zlecił badań DNA. Argumenty, że to dla dobra dziecka, były i są cienkie jak polsilver, skoro nowy tatuś i stara mamusia nie radzili sobie w społeczeństwie. Nikt nie był zainteresowany ustaleniem prawdy. Różański o losie dziecka dowiadywał się jedynie z postanowień sądu. Że ma nowego ojca, kuratora i tę samą nieodpowiedzialną matkę. Lata bezowocnej walki z polskim systemem sprawiedliwości wykończyły Różańskiego ekonomicznie. Wmiędzyczasie jego firma zajmująca się handlem zbankrutowała, a Różański został bezdomny.
???
Niebieska broszurka, 32 strony. To cały przewodnik Różańskiego w pisaniu skargi na własne państwo. W maju 2006 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł: Uzależnienie skuteczności oświadczenia o uznaniu ojcostwa od zgody matki z jednej strony oraz brak zdolności procesowej do wniesienia powództwa o ustalenie ojcostwa z drugiej powoduje, iż w przypadku braku takiej zgody biologiczny ojciec jest pozbawiony jakiejkolwiek możliwości ustanowienia więzi prawnych pomiędzy nim a dziec kiem. Podkreślił następnie, że decyzja władz dotycząca wszczęcia postępowania mającego na celu ustanowienie takich więzi, została pozostawiona całkowicie ich władzy dyskrecjonalnej. Wszystkie te ustalenia wzięte razem doprowadziły trybunał do stwierdzenia, że unormowania te naruszały prawo domniemanego ojca do poszanowania jego życia prywatnego i rodzinnego, zagwarantowane w konstytu cji. Polska nie podjęła, co wypomniał jej trybunał, żadnych kroków w celu ustalenia jakichkolwiek faktów związanych z matką, ojcem i dzieckiem. Nie przeprowadziła rozmowy z Różańskim ani nie pokusiła się o ocenę, z którym z tatusiów dziecko będzie szczęśliwsze i zdrowsze. Wieloletnie starania pana Stanisława o stosunek prawny wobec Daniela nie wzbudziły w nikim wątpliwości, a chyba powinny ? rzadko się zdarza, by facet poświęcił wszystko, co ma, na walkę o nie swoje dziecko. Trybunał, poza wywodami prawnymi, celnie wskazał na bezduszność polskiego wymiaru sprawiedliwości. Wyrok ? 8 tys. euro ? według pełnomocników Polski był zbyt niesprawiedliwy, a kwota wygórowana. Ich zdaniem Różańskiemu, który już wtedy był bezdomny, powinno wystarczyć samo stwierdzenie naruszenia Konwencji Praw Człowieka.
???
Daniel miał 14 lat, gdy ogłoszono wyrok. Wcześniej, kiedy Różański znał adres byłej partnerki, pisał listy do Daniela: Kochany synku, jestem Twoim prawdziwym tatą. Bardzo za Tobą tęsknię. Jeśli chcesz mnie poznać, nie możesz mamie powiedzieć nic o tym liście. Jak będziesz wracał ze szkoły zadzwoń pod numer telefonu zaufania, nie martw się, to nic nie kosztuje i z każdej budki telefonicznej możesz zadzwonić. Powiedz, że chcesz rozmawiać z tatą Różańskim. Będę czekał we wtorek od godz. 12 na telefon w centrum Telefonu Zaufania. Bardzo Cię kocham, pamiętaj, nie mów nic ma mie. Różański po wyroku trybunału oczekiwał odwrócenia karty. Na nowo złożył wniosek o uznanie ojcostwa oraz unieważnienie ojcostwa ówczesnego partnera matki Daniela. 19 września 2007 r. Prokuratura Rejonowa w Szubinie poinformowała Różańskiego, że analiza zebranego w sprawie materiału nie daje podstaw do wystąpienia z powództwem o unieważnienie uznania dziec ka. Sąd przesłuchał prawowitych rodziców. Mówili to samo, więc nie ma sprawy. Kolejne pisma kończyły się tym samym. I tak aż do uzyskania pełnoletniości Daniela. Od zeszłego roku Różański dostaje inne odpowiedzi. Daniel skończył osiemnastkę i sąd już nie podejmuje kwestii rodzicielstwa. Prokuratura odpisuje panu Stanisławowi, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby utrzymywał kontakty z synem. Jeśli tylko Daniel ma na nie ochotę.
???
Pieniądze za wygraną z Polską dalej leżą nieodebrane w ministerialnej skrytce. Różański nie ma na papierosy, ale pieniędzy nie odbierze. Honorowo. ? 25 tys. zł za dziecko? ? Dla niego to kpina. Wariat jakiś, mówią inni bezdomni z przytułku. To prawda. Różański zwariował od tego wszystkiego. w zeszłym roku został przymusowo wysłany do gdańskiego szpitala psychiatrycznego. To nie była jego pierwsza wizyta w ciągu ostatnich lat. Ciągle powtarzał coś o reżimie Tuska i Kaczyńskiego, który odebrał mu dziecko. Pracownicy gdańskiego MOPS-u wystawili skierowanie na podleczenie. Różański nie ufa im, bo to ta sama ? jak mówi ? grupa przestępcza, co Tusk z Kaczyńskim. Reprezentują Polski reżim. W szpitalu wiele tabletek wypluwał, ale innych nie dało się wypluć. Ma od tego teraz kompulsywne grymasy twarzy. Rozmowa z nim nie jest łatwa. Zmienia wątki, ucieka w dygresje, nie panuje nad biegiem myśli i słów. Nie zdaje sobie sprawy, że przyszli prawnicy studiują jego sprawę z podręczników. W internecie można zobaczyć wizytę stowarzyszenia Ojcowie.pl, które wiele miesięcy poszukiwało Różańskiego po schroniskach, a znalazło w psychiatryku. Różański patrzy bezmyślnie i bardzo powoli odpowiada na pytania. Po wyjściu przepadł w dalszej walce. Walczy z systemem o odszkodowanie. Od rana do nocy siedzi w Wojewódzkim Urzędzie Pracy albo w Bibliotece Narodowej ? tam jest darmowy internet. Pisze pozwy. Żąda 150 mln zł. ? Co pan zrobi z tymi pieniędzmi, jak już je pan wygra? ? pytam. ? Kupię Tuska i zrobię z niego niewolnika. ?? malina@redakcja.nie.com.pl
Foto popis| Różański nie wie, gdzie chłopak mieszka. Od zeszłego roku sam nie wie, gdzie będzie mieszkał jutro. Jest na łasce swojej przeciwniczki ? Polski. Foto popis| Instytucje przeciągały sprawę, mając w dupie nakazy trybunału w Strasburgu.