Wystawa Tomasza Kulki w Łodzi w Galerii Manhattan Transfer...

    Wystawa Tomasza Kulki w Łodzi w Galerii Manhattan Transfer [ZDJĘCIA]

    Katarzyna Lubińska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Wystawa Tomasza Kulki Galerii Manhattan Transfer
    1/6
    przejdź do galerii

    Wystawa Tomasza Kulki Galerii Manhattan Transfer ©Krzysztof Szymczak

    Wystawa „O ciebie chodzi, gdy płonie dom sąsiada” autorstwa Tomasza Kulki w łódzkiej Galerii Manhattan Transfer.
    Wystawa malarstwa Tomasza Kulki, którą otwarto w łódzkiej galerii Manhattan Transfer, jest kolejną odsłoną projektu „Punkt Odbioru Sztuki” - cyklu prowadzonego przez kuratorkę placówki, Magdę Milewską.

    Przez wystawę przeplata się motyw architektury. Prace malowane w rzucie izometrycznym mają formę wyciętych wnętrz przywodzących na myśl katedry wypełnione ludźmi. Postaci przypominające duchownych i tłumy nagich mężczyzn przepychają się i ścierają w dużych grupach.
    Zaczerpnięty z Horacego tytuł ekspozycji „O ciebie chodzi, gdy płonie dom sąsiada” sugeruje, że wątkiem wystawy jest geopolityka, jednak więcej znajdujemy tu ostro nakreślonych, sennych wizji, w których, w natłoku szarpanych ciał, trudno doszukać się moralizatorskiego tonu. Kulka zapytany o krytykę jednoznacznie odcina się od zabierania głosu w sporach politycznych, choć nie da się ukryć, że wpływają na jego chłonną podświadomość. A ona właśnie jest autorem scen, które maluje.

    Do tej pory artysta dał się poznać jako ceramik - znana jest jego praca „Ustawka” z 2012 roku, przedstawiająca bójkę pseudokibiców rozgrywającą się na przystanku autobusowym. Kulka nie zrezygnował z przedstawiania kotłujących się tłumów, zmienił za to formę - na wystawie można zobaczyć prace wykonane w technice ikony - śladem dawnych mistrzów malarz sam przygotowuje farby, zbija podobrazia i złoci brzegi obrazów.



    Na łódzkiej wystawie uwagę przykuwa obraz przedstawiający diabła, w formie przypominającej zegar z wahadłem. Ma ruchome ręce i nogi oraz drewnianą rączkę, za którą pociągnięty, rusza kończynami.

    - Jak wisi można się nim bawić - wyjaśnia artysta. - To taki demon, który strzela piorunami. Mówili mi, że maluję samych facetów. Nieprawda, są dwie kobiety. Jest też jeden mężczyzna, który łapie drugiego za sutek.

    - To nawiązanie do obrazu z Gabrielle d’Estrées i jej siostrą?

    - U mnie wynikało to z podświadomości, ale są też odniesienia do historii sztuki. Począwszy od tego, że te wszystkie obrazy zapoczątkowała moja wycieczka do Wiednia i oglądanie tryptyku Boscha. „Odpadłem” wtedy, pierwszy raz go widziałem świadomie. To zrobiło na mnie piorunujące wrażenie, zwłaszcza, że ta praca jest pokazywana na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, do której próbował się dostać Hitler! Najciekawsze jest to, że w tym tryptyku odnalazłem namalowaną swastykę. Oglądałem to i myślałem sobie: To prawda, czy to mi się wydaje? Dziwny zbieg okoliczności.

    - Czy Twoje obrazy to krytyka Kościoła?

    - Jestem wychowany w wierze katolickiej od początku swojego życia. Do 15 roku mojej egzystencji na tej planecie cały czas myślałem, że związki damsko-męskie są ostateczne. Byłem totalnie zindoktrynowany, do tej pory te rzeczy funkcjonują w mojej głowie. Pochodzę i mieszkam w małym miasteczku w Małopolsce nieopodal Krakowa. Tam rządzi Kościół. Narzuca, kiedy masz wolne, a kiedy idziesz do roboty. Ja się w tym wszystkim wychowałem i nie krytykuję Kościoła, niech funkcjonuje po swojemu. Tak naprawdę jestem daleki od krytyki kogokolwiek i czegokolwiek. Nie chcę się też bawić w jakieś krytykanctwo polityczne, wolę być z daleka od tego, nie interesuje mnie to. To odległy świat od tego, w którym ja się poruszam. Na wystawie nie ma żadnych symboli religijnych. Nie ma krzyża, odniesienia do Trójcy Świętej, Jezusa, Maryi. Jestem obok.

    - Będzie więcej obrazów w klimacie tych z wystawy?

    - Tak, teraz chcę wejść w prace otwierane, takie pogmatwane kompozycje. Te postaci skądś wychodzą, jakby spod ziemi. Chcę pokazać, co się dzieje pod spodem, a jest tam odzwierciedlenie tego, co dzieje się na pierwszym planie. Postaci spod spodu będą wychodziły spod jeszcze głębszych warstw, do których nie ma dostępu. To jest zamknięte koło. Złote obwoluty odwołują się do sztuki bizantyjskiej, gdzie złoto przedstawiało wieczność. Żyję trochę jak średniowieczny zakonnik, izoluję się od świata. Farba, której używam to tempera jajeczna, dokładnie taka, jak w średniowieczu: żółtko, olej lniany, białe wino, terpentyna wenecka, pigment. Wszystko mieszam sam.

    Malarstwo i kolaże Tomasza Kulki można zobaczyć do 20 maja w galerii Manhattan Transfer przy ul. Piotrkowskiej 118.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo