XXIV Łódzkie Spotkania Baletowe zakończone występami...

    XXIV Łódzkie Spotkania Baletowe zakończone występami zespołów z Kanady i Chin

    Dariusz Pawłowski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    XXIV Łódzkie Spotkania Baletowe zakończone występami zespołów z Kanady i Chin
    Zespoły z Kanady i Chin zakończyły zagraniczną część XXIV Łódzkich Spotkań Baletowych.
    XXIV Łódzkie Spotkania Baletowe zakończone występami zespołów z Kanady i Chin
    Miłośnicy baletu już tęsknią. Na scenie łódzkiego Teatru Wielkiego wystąpiły ostatnie zagraniczne zespoły XXIV Łódzkich Spotkań Baletowych - jednego z najważniejszych wydarzeń poświęconych sztuce tańca w naszej części Europy. Imprezę zamknie premiera efektownego „Spartakusa” Arama Chaczaturiana - akcja baletu ma być przeniesiona do współczesności - w choreografii Kirilla Simonova i w wykonaniu gospodarzy festiwalu. Już 17 i 18 czerwca.

    Zobacz też:Teatr Wielki w Łodzi obchodzi pięćdziesięciolecie [ZDJĘCIA,FILM]

    - Bardzo się cieszę, że mogłem znów gościć na Łódzkich Spotkaniach Baletowych, od których zaczęła się moja choreograficzna kariera - mówił tancerz i choreograf Jacek Przybyłowicz, podkreślając znaczenie przedsięwzięcia dla baletowego środowiska i prezentując swoją choreografię przygotowaną w chińskim Beijingdance/LDTX. Zatytułowana „Made In China”, w Polsce znana jest z wykonania zespołu Kieleckiego Teatru Tańca jako „Poza horyzont” (cały wieczór chińskich gości nazwano „Beyond The Horizon”). Rzecz jasna, artysta zmienił niektóre elementy, ale przede wszystkim przeniósł swoją opowieść o podróży przez życie na wrażliwość odległych kulturowo tancerzy. Efekt jest ujmujący, a zarazem silnie podkreślający uniwersalizm doświadczeń i pragnień ludzi, niezależnie od miejsc i okoliczności, w których żyją. Pulsujący, płynny układ wychodzi z okręgu, który zapewnia bezpieczeństwo, ale i ogranicza - wyłamują się więc z niego ci, którzy chcą zajrzeć poza horyzont. Spektakl emanuje emocjami, wyostrza wzajemne oddziaływanie jednostki i zbiorowości, przedstawia istnienie jako poszukiwanie - na poziomie bardzo materialnym, związanym z codziennym trudem, jak i duchowym, pozwalającym osiągnąć stan szczęścia niedostępny w gorsecie przyziemności. Widowisko daje możliwość uczestniczenia w wyprawie tych, którzy - jak mogliśmy przeczytać na tablicach trzymanych przez tancerzy niczym na manifestacji - szli i w dal przed siebie patrzyli, wracając do miejsca dzieciństwa i wiecznej młodości... Podróż, która jest przemianą i odnawianiem.

    Zobacz:Łódzkie Spotkania Baletowe 2017. Król lew Akram Khan Company

    Drugą część wieczoru stanowiła choreografia chińskich autorów „Cold Arrow - Game of Go (Weiqi)”, inspirowana starochińską grą Go. Oglądamy grę w życie, rozgrywaną na czarno-białej szachownicy, która Europejczykom może kojarzyć się z bliższymi im szachami. A to nieustanne zmaganie przeciwstawnych sił, bieli i czerni, dobra i zła, radości i rozpaczy, i co tam tylko każdego z nas dotyka. Zmagania to oczywiście nieuchronne w życiu każdego człowieka i prowadzące do tego samego finału. Gra, której nie można wygrać.

    Chiński zespół zaimponował techniką oraz scenicznym poświęceniem myśli choreografa i podejmowanemu tematowi. Różnorodna grupa (tancerze pochodzą z często odległych od siebie chińskich prowincji) znakomicie potrafi się zespolić, wprząc indywidualność w ramy wspólnego przekazu, dokładając do tego młodzieńczą żywotność, wdzięk, energię i otwartość na nowoczesność. Przy olbrzymiej zgodzie na tradycję i szacunku dla jej zasad.

    Czytaj też:Lamaila - premiera w Teatrze Wielkim w Łodzi [ZDJĘCIA FILM]

    Wcześniej ujrzeliśmy najsłabszą propozycję tegorocznych Spotkań, czyli „Vic’s Mix” kanadyjskiej RUBBERBANDance Group. Ciekawe połączenie tańca współczesnego, technik ulicznych (głównie hip-hopu) i akrobacji rodem z capoeiry z klasyczną muzyką (choć prezentowane układy pasują do każdego utworu) okazało się jednak dość banalną choreograficzną wypowiedzią. Opracowana przez Victora Quijadę technika oddziaływania tancerza z przestrzenią szybko staje się przewidywalna, wymuszano więc ożywienie wyświechtanymi żartami o teatrze w teatrze, przerywanej próbie i scenicznej rywalizacji tancerzy. Wygimnastykowani młodzi ludzie, reprezentujący bardzo nierówny poziom, swoimi umiejętnościami nie wybijają się ponad wiele autentycznie ulicznych grup (które zresztą proponują już o wiele nowocześniejsze i bardziej świeże rzeczy), a na tle pozostałych uczestników Spotkań jawią się jako grupa spoza zawodowej rzeczywistości. Występ tego zespołu na imprezie o takiej randze i tradycji, zbudowanej na profesjonalnie wykształconych tancerzach, był, na razie, zbyt dużą nobilitacją dla tego zespołu. Może gdyby w ramach wydarzenia istniał program off?

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Czili co ,fajnie było ?

      Zgłoś naruszenie treści

      Ladnaaa recenzja .gratuluję

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry