Kochając Pabla, nienawidząc Escobara: ekscytacja wiodąca do...

    Kochając Pabla, nienawidząc Escobara: ekscytacja wiodąca do zatracenia [RECENZJA]

    Dariusz Pawłowski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Kochając Pabla, nienawidząc Escobara: ekscytacja wiodąca do zatracenia [RECENZJA]
    1/13
    przejdź do galerii

    ©Kino Świat

    Zawsze będą bandyci, ludzie łasi na szybkie i wielkie pieniądze, które dają nieograniczoną władzę oraz kobiety, które za luksus, seksapil królowania i namiętność do „prawdziwego” mężczyzny będą gotowe pójść na dno, żywiąc przekonanie, że właśnie im się to nie zdarzy. Na szczęście jednak zawsze kończy się tak samo.
    Film Fernando Leóna de Aranoi powstał na podstawie autobiograficznej książki Virginii Vallejo „Loving Pablo, Hating Escobar”, która narobiła sporo zamieszania. Vallejo, gwiazda kolumbijskiej telewizji, przez pięć lat była kochanką Pablo Escobara, najpotężniejszego barona narkotykowego XX wieku i założyciela słynnego kartelu z Medellín, który zajmował się przemytem kokainy do USA i wielu innych państw na świecie.
    W szczycie kariery przestępczej, Escobar znalazł się na siódmym miejscu listy najbogatszych ludzi na świecie magazynu „Forbes”, a jego gang kontrolował 80 proc. światowego rynku kokainy. Wartość majątku Escobara została oszacowana na 55 miliardów dolarów w przeliczeniu na współczesny kurs waluty.

    Właśnie jako rozsiadającego się na tronie króla życia poznaje go Vallejo. Żyjąca w separacji z mężem, który nie chciał jej dać rozwodu, trafia w ramiona gangstera, gdy ten przy pomocy swoich mięśniaków przekonał małżonka do podpisania odpowiednich dokumentów i zaprosił ją na rajską wyspę. „Lepiej jest opłakiwać rozstanie z mężczyzną w prywatnym odrzutowcu niż autobusie” - zauważa.

    Książka i film pokazują relacje kochanków oraz świat Escobara z perspektywy Vallejo, na ekranie koncentrując się na najbardziej znaczących fragmentach kariery Kolumbijczyka. Trudno nie przywoływać w tym miejscu porównań do cieszącego się ogromną popularnością amerykańskiego serialu „Narcos”, którego pierwsze dwa sezony poświęcone są Escobarowi. I właśnie w sposobie postrzegania postaci Vallejo zawarte są największe różnice.

    W telewizyjnej wersji Virginia to wyrachowana i skoncentrowana na sobie kobieta, w kinie oglądamy damę emocjonalną, zdającą się nie dostrzegać wielu kwestii związanych z wybrankiem. Vallejo podkreśla wsparcie, którego Escobar udzielał biedocie Medellín, sugerując, że właśnie jego dobroczynne działania poruszyły jej serce. Przyjęcie sposobu widzenia autorki książki przenosi punkt ciężkości z brutalności gangsterskiej rzeczywistości na wzloty i upadki romansu. Mniej tu mechanizmów rywalizacji o panowanie nad narkotykowym rynkiem, więcej uniesień i rozczarowań oraz opisów stylu życia, jaki Escobar swojej umiłowanej zapewniał.

    W tę konwencję znakomicie wpisał się duet odtwórców głównych ról, doskonale na siebie oddziałujących, pewnie także i dlatego, że są wieloletnią parą prywatnie. Penélope Cruz pięknie prezentuje się w kolejnych strojach i biżuterii od największych projektantów, jednocześnie ujmująco manewrując między próżnością a naiwnością. Zmysłowo i energetycznie buduje swoją postać, dba o detale, zachwycająco w ułamku sekundy zmienia nastroje: a to jest zagubiona, a to wybucha wściekłością. W jej oczach widać niekłamany podziw wobec Escobara, który zamienia się w porażający lęk.

    Dzięki niej silnie też wybrzmiewa motyw nieuświadamianego, czy raczej wypieranego, współudziału w działalności człowieka, mającego na rękach krew tysięcy ofiar. Cruz nie wstydzi się swojej kobiecości i wierzymy jej, gdy jako Vallejo mówi, iż od tego, jak Escobar zarabiał swoje pieniądze, bardziej interesowało ją, jak je wydawał... Znacząco zaś rozrósł się do roli narkotykowego króla Javier Bardem, co pozwoliło mu nagimi ciałem zagrać scenę z całą sugestywnością wyrażającą żałosny los bohatera: gdy z trzesącymi się pośladkami i karabinem ucieka przed ścigającymi go funkcjonariuszami w dżunglę. Aktor tworzy mocną postać, dając jej niejednoznaczny wymiar, ale ani na chwilę nie uciekając od tego, że gra potwora.

    Aranoa dodaje tło w postaci kuriozalności kolumbijskiej polityki, zakulisowych działań amerykańskich służb specjalnych, bezwzględności gangsterów i łatwości z jaką mogli budować swoją potęgę sięgając po „żołnierzy” wydobywanych ze slumsów oraz konstatacji, że demokracja sprowadza się do pieniędzy. Zabrakło jednak trochę czasu, a może i materiału w książce, by te elementy poczynić bardziej ekscytującymi, podnoszącymi temperaturę filmu. Pozostaje miłość jako zatracenie, wynosząca podniecenie i rozgorączkowanie ponad wartości i zwyczajność.

    Pablo Escobar zginął, gdy miał zaledwie 44 lat. Virginia Vallejo ma lat 68, żyje, jak na jej przyzwyczajenia, skromnie i samotnie w USA, na Florydzie, gdzie dostała azyl w zamian za ujawnienie tego, co wiedziała. Było warto?

    Kochając Pabla, nienawidząc Escobara Hiszpania/Bułgaria dramat, reż. Fernando León de Aranoa, wyst. Javier Bardem, Penélope Cruz

    ★★★★☆☆

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wstęp dotyczy naszej prezydentki

    Trollo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo