Partner serwisu
    W środę wyrok na Andrzeja Peplińskiego, wiceszefa PORD

    W środę wyrok na Andrzeja Peplińskiego, wiceszefa PORD

    Jacek Wierciński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Wicedyrektora Andrzeja Peplińskiego (na ławie oskarżonych) przed sądem broni aż trzech obrońców. Od lewej w pierwszym rzędzie: mec. Krzysztof Woliński,
    1/6

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Piotr Hukało

    Obrona domaga się uniewinnienia Andrzeja Peplińskiego, szefa pomorskich egzaminatorów prawa jazdy, nieprawomocnie skazanego za korupcję.
    - Wnoszę, wysoki sądzie, o wyrok sprawiedliwy, czyli uniewinnienie - powiedział we wtorek na koniec rozprawy apelacyjnej Andrzej Pepliński. Pełnomocnik ds. egzaminowania, pełniący obowiązki wicedyrektora Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego, w czerwcu usłyszał skazujący wyrok za przyjęcie łapówki w zamian za pomoc w zaliczeniu egzaminu na prawo jazdy. Prokurator jest zadowolony, a trzech obrońców Peplińskiego przekonuje, że przed Sądem Okręgowym w Gdańsku powinien zostać oczyszczony z zarzutów.


    W pierwszej instancji Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe uznał, że wicedyrektor PORD przyjął 400 euro łapówki za pomoc w zaliczeniu egzaminu na prawo jazdy i stosował groźby bezprawne wobec matki głównego świadka oskarżenia - mężczyzny, który miał wręczyć łapówkę za pomoc. (Pepliński tłumaczy, że domagał się jedynie odwołania fałszywych zeznań i groził odpowiedzialnością karną, a sprawa - w oparciu o prywatny akt oskarżenia właśnie trafiła do sądu). Nieprawomocny wyrok to rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, 2 tys. zł grzywny oraz zakaz sprawowania stanowisk kierowniczych związanych z egzaminowaniem kandydatów na kierowców.


    Wicedyrektor PORD skazany za korupcję [ZDJĘCIA]


    - Sąd orzekał w sprawie innej niż ta, która została przedstawiona w akcie oskarżenia, i nie dał szansy obronie. Sąd mógł zwrócić się do prokuratury, żeby uzupełniła postępowanie albo uniewinnić, a zamiast tego sam ustalił zarzut, sam przeprowadził postępowanie i sam orzekł karę - przekonywał adwokat Roman Nowosielski, pełnomocnik Andrzeja Peplińskiego, który wskazywał na źle przygotowane oskarżenie.

    Podobnie jak pozostali dwaj obrońcy - mecenas Krzysztof Woliński i mec. Maciej Żerański, Nowosielski wskazywał m.in. na wybiórcze potraktowanie przez sąd pierwszej instancji zeznań świadków, przyjęcie za pewnik nieznajomości języka polskiego przez mężczyznę, któremu za łapówkę Pepliński miał pomóc zdać egzamin teoretyczny. Innym wątkiem podkopującym - zdaniem obrony - czerwcowy wyrok są wątpliwości dotyczące faktycznego przebiegu egzaminu oraz fakt, że zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożył, chcąc uniknąć odpowiedzialności karnej, karany wcześniej kierowca, który miał wręczyć łapówkę wicedyrektorowi PORD.

    Afera korupcyjna w PORD. Koniec procesu o łapówkę dla wicedyrektora [ZDJĘCIA]

    Przeciwnego zdania była prokurator i oskarżyciel posiłkowy, którzy przekonywali, że sąd pierwszej instancji „należycie ocenił wszystkie dowody w sprawie”, a orzeczony w czerwcu wyrok należy utrzymać w mocy. Za taką decyzją drugiej instancji - trzyosobowego składu sędziowskiego pod przewodnictwem sędziego Marka Skwarcowa przemawiać miała z kolei m.in. słaba znajomość polskiego u kandydata, który rzekomo wręczył łapówkę (tymczasem mężczyzna - według systemu informatycznego - miał w teście teoretycznym nie popełnić żadnego błędu).

    Zobacz galerię

    Prawomocny wyrok w sprawie ogłoszony zostanie w środę.

    - Prokuratura od samego początku postępowania nie miała pojęcia, jaki zarzut będzie mi stawiać. Zarzucono mi, że ułatwiłem zdanie egzaminu człowiekowi, który jest obcokrajowcem i nie przebywał w Polsce przez 185 dni - prokurator nie pofatygował się, by sprawdzić, jak bardzo to absurdalne - pan G. posługiwał się dowodem osobistym, który wyrobił sobie w Polsce. Wiarygodność G. jako świadka jest bardzo wątpliwa - przekonywał z kolei po opuszczeniu sali sądowej Andrzej Pepliński, który długo wymieniał argumenty świadczące za jego niewinnością.

    Wskazywał również, że obciążające go zeznania świadków wynikają z chęci zemsty rodziny mężczyzny, którego wcześniej wicedyrektor PORD zwolnił z pracy egzaminatora jako „sadystę”, a z którym w okresie poprzedzającym oskarżenie spotykał się w sądzie pracy.



    jacek.wiercinski@polskapress.pl

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    PREMIERY

    SAMOCHODY UŻYWANE

    PRZEPISY

    PORADY

    RAPORTY