Partner serwisu
    Wraki samochodów zagracają Łódź. Strażnicy miejscy...

    Wraki samochodów zagracają Łódź. Strażnicy miejscy rozkładają ręce

    Jacek Losik

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    ©Grzegorz Gałasiński

    Łódzcy strażnicy co miesiąc mają kilkanaście zgłoszeń o stojących na ulicach wrakach samochodów. Usuwanie ich jest jednak utrudnione przez prawo.

    ©Grzegorz Gałasiński

    Mieszkańcy okolic parku Sielanka w Łodzi nie mogą doczekać się usunięcia zniszczonego samochodu, który stoi niedaleko terenu zielonego. Auto jest częściowo spalone oraz ma m.in. powybijane reflektory. Łodzianie poprosili straż miejską o interwencję pod koniec marca, ale wrak jak stał, tak nadal stoi.

    - Przede wszystkim martwimy się o dzieci, które często biegają w pobliżu. Auto ma mnóstwo wystających ostrych elementów, więc bardzo łatwo mogą się skaleczyć. Dzwoniliśmy na numer alarmowy straży, ale nadal niczego z tym nie zrobili - mówi pan Przemysław Pawlak, który mieszka w pobliżu parku.

    Marek Marusik z wydziału dowodzenia łódzkiej straży miejskiej potwierdził, że strażnicy wiedzą o problemie. Nic jednak nie mogą zrobić, ponieważ samochód został podpalony i sprawa wyjaśniana jest przez policję. Wrak nie może zatem zostać usunięty, aż do zakończenia śledztwa. Strażnik zdradza jednak, że to nie jedyny przypadek, gdy funkcjonariusze nie mogą podjąć interwencji, bo mają związane ręce przez obowiązujące przepisy.

    - To bardzo specyficzny rodzaj zgłoszeń. Nie ma ogólnej definicji wraku, a ponadto, jeśli pojazd nie stoi na drodze publicznej nie możemy go usunąć. A niestety najwięcej próśb o interwencje dotyczy zniszczonych samochodów stojących na przykład na podwórkach, parkingach itp. Trudno wówczas zastosować działania kodeksowe - tłumaczy Marek Marusik.

    Strażnik miejski zapewnia jednak, że funkcjonariusze starają się sprawdzić każde zgłoszenie. - Próbujemy skontaktować z właścicielem każdego porzuconego auta i zmobilizować ich do usunięcia wraku. To jednak również jest czasochłonne, ponieważ często okazuje się, że właściciel jest w szpitalu, wyjechał za granicę lub zmarł. Ogólnie każdego miesiąca otrzymujemy od kilku do kilkunastu zgłoszeń o zdezelowanych autach - dodaje Marusik.

    Problem z blaszanymi rupieciami dotyczy jednak nie tylko stolicy województwa łódzkiego. W 2015 r. udało się z ulic Łodzi usunąć 32 wraki, w 2016 r. - 35, a w pierwszych trzech miesiącach 2017 r. - 14. W o wiele mniejszym Piotrkowie Trybunalskim, tylko w tym roku usunięto już 30 aut.

    Również tutaj uwalnianie ulic od rupieci przypomina walkę z wiatrakami. W ubiegłym roku wiele pracy wymagało usunięcie opla vectry, który przez co najmniej kilka lat stał na osiedlowym parkingu przy ul. Norwida. Ktoś go w końcu podpalił, ale i to nie pomogło w usunięciu pojazdu. Piotrkowska spółdzielnia mieszkaniowa zwróciła się do straży miejskiej o interwencję, ale również tym razem prawo uniemożliwiło podjęcie interwencji.

    Wrak nie stał w pasie drogi publicznej, dlatego potrzebne było oświadczenie właściciela, że zamierza się go pozbyć. Ten tymczasem przebywał za granicą i strażnicy nie mogli się z nim skontaktować. Sytuacja była więc patowa, a spółdzielnia mogła co najwyżej wystąpić na drogę cywilną przeciwko właścicielowi.

    Po publikacjach w lokalnych mediach problem znalazł rozwiązanie. - Strażnikom udało się w końcu skontaktować z właścicielem, który na własny koszt usunął wrak - mówi Jacek Hofman, komendant piotrkowskiej straży.

    Wsp.: OBY, TYKA, EMD

    PROCEDURY

    Przepisy określają, że procedurę usunięcia rozpoczyna właściciel, zarządca drogi, który zgłasza taką potrzebę pisemnie do straży miejskiej lub policji.

    Usunięcie gruchota przez firmę wynajętą przez miasto musi poprzedzić procedura sprawdzająca, czy właściciel nie ucierpiał na przykład w szpitalu i dlatego nie może zająć się swoim pojazdem. Sprawdzane jest również, czy samochód kwalifikuje się do odholowania. Kluczowe jest to, aby pojazd nie miał tablic rejestracyjnych lub jego stan wskazywał, że nie jest używany.

    Jeśli nie ma kontaktu z właścicielem i nie można go nakłonić do zajęcia się autem, zarządca drogi wydaje dyspozycję usunięcia. Następnie samochód trafia na parking strzeżony, rozpoczyna się też specjalna procedura związana z poszukiwaniem właściciela. Jeśli po sześciu miesiącach nie przynosi ona efektów, dochodzi do przepadku mienia, czyli w tym wypadku tego właśnie auta, na rzecz gminy. Gmina najczęściej decyduje o zutylizowaniu pojazdu.


    SPRAWDŹ: Fabryczna instalacja LPG. Co warto o niej wiedzieć?

    ZOBACZ TEŻ| Straż miejska odholowuje wraki samochodów

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (13)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Adres email

    Adres email (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    WRAKI ZGŁASZANY NA ADRES: SEKRETARIAT@STRAZMIEJSKA.LODZ.PL

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Usuwacz aut

    Laweciarz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Niech mi dadzą tylko papier na usunięcie auta a ja usunę każdy na mój koszt, nie ma sprawy.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    !

    gosc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Ale juz w przypadku babci sprzedajacej kwiatki lub marchewke z dzialki (sprzedaje bo zrewaloryzowali jej emeryture) straz jest bardzo efektywna.
    Zlikwidowac tych obibokow i przekazac wszystkie...rozwiń całość

    Ale juz w przypadku babci sprzedajacej kwiatki lub marchewke z dzialki (sprzedaje bo zrewaloryzowali jej emeryture) straz jest bardzo efektywna.
    Zlikwidowac tych obibokow i przekazac wszystkie sprawy policji, a po dofinansowaniu tych ostatnich ze srodkow obibokow mozna spodziewac sie normalnosci.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wyrwać tablicę tejestracyjna i przepchnąć parę metrów.

    Oom (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8

    Trzeba troszkę pomoc takim nienormalnym przepisom.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jelonek

    Plac Słoneczny (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Na placu słonecznym również od kilku lat stoi biały 'Jelonek' na przeciwko poczty, który chyba już wzrósł w ten parking...


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wypchnac go tak daleko żeby zagral.

    Rdg (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Hamulce puściły i się stoczył. Jest już paragraf i na laweta zawijają.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    kretynizm

    mieszkaniec osiedla (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 1

    Co za chora sytuacja! Co za problem usunąć auto po oględzinach policji? Niech zabezpieczą ślady, zrobią zdjęcia i wywiozą ten złom gdzieś na parking. Zwłoki też trzymają na ulicy, bo policja...rozwiń całość

    Co za chora sytuacja! Co za problem usunąć auto po oględzinach policji? Niech zabezpieczą ślady, zrobią zdjęcia i wywiozą ten złom gdzieś na parking. Zwłoki też trzymają na ulicy, bo policja prowadzi śledztwo? Do czego potrzebne są takie służby, które brak swego działania uzasadniają przepisami. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Skoro nie mogą zlikwidować wraku to niech zlikwidują Straż Miejską

    SM jest droga (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 2

    Grube miliony idą na SM a ta prawie nic nie może!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zlikwidować niemocną służbę

    MIeszkaniec (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 7

    Najlepiej tej bezużytecznej pasożytniczej formacji miejskiej wychodzi wystawianie mandatów za picie piwa dla studentów i nieawanturujących się ludzi (do kiboli, czy innego patolo nie podejdą i nie...rozwiń całość

    Najlepiej tej bezużytecznej pasożytniczej formacji miejskiej wychodzi wystawianie mandatów za picie piwa dla studentów i nieawanturujących się ludzi (do kiboli, czy innego patolo nie podejdą i nie zrobią nic, bo wiadomo, że i tak wpływu z mandatu nie będzie).
    Kolejną rzeczą którą robią świetnie, to blokady, jak ktoś podjedzie do sklepu i na chwilę wyskoczy.

    Jeżeli chodzi o pożyteczne interwencje to rozkładają ręce. Ostatnio 2 dni dzwoniłem, aby animal patrol zabrał koczującego pod klatką schodową psa. Oczywiście kłamali, że byli, bo byłem cały dzień w domu... nie było nikogo, a jak pytałem dlaczego, to na pod ich nr tel usłyszałem, że patrol był, ale pies uciekł (choć pies cały dzień siedział pod blokiem, bo 2 suki maja cieczkę). Skwitowałem - widocznie pies mądrzejszy od łapaczy i się schował.

    Zlikwidować tą wylęgarnię i przechowalnię niedojd.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    tak jest

    gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    idą tam gdzie mogą zarobić - ściągnąć stówkę albo dwie ani z menela ani z kibola.
    Z Ciebie drogi obywatelu - uważaj gdzie przechodzisz i po czym . Strzyżenie jeleni trwa!!!


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    A kto wstawia tu minusy?

    Olo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Oczywiście minusują strażnicy, albo rodziny w ramach obrony stołków haha.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tak samo jak z parkowaniem na ...

    Rodowity łodzianin (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    Tak samo jak z parkowaniem na zakazie lub na kopercie !!! Prawidłowo zaparkowanym nie zakładają ,wiec trzeba włączyć myślenie jak sie prowadzi !!!!!!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Z zakładaniem blokad nygusy nie mają problemu.

    (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 7

    PREMIERY

    SAMOCHODY UŻYWANE

    PRZEPISY

    PORADY

    RAPORTY