Serwis narciarski Serwis narciarski
    Ekskluzywne

    Ekskluzywne krzesełka w Białce Tatrzańskiej

    Marek Długopolski

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Ekskluzywne  krzesełka w Białce Tatrzańskiej
    1/6
    przejdź do galerii

    ©Kotelnica Białczańska

    Białka Tatrzańska. - Na nartostrady i wyciągi wydaliśmy ponad 70 milionów złotych - mówi Tomasz Paturej, prezes Kotelnicy Białczańskiej
    Kotelnica Białczańska w Białce Tatrzańskiej to największy i najpopularniejszy ośrodek narciarski na Podhalu. Stacja może pochwalić się m.in. 10 wyciągami.

    Siedem krzesełek i trzy orczyki w ciągu godziny mogą przewieźć blisko 14 000 osób. Na narciarzy czeka również 14 kilometrów doskonale przygotowanych tras zjazdowych - od bardzo łatwych po trudne. Jest też piękny snowpark i parę tras biegowych, a dla najmłodszych ślizgawka i zimowe przedszkole.

    - W minionych latach na nartostrady i wyciągi wydaliśmy ponad 70 milionów złotych. I to nieostatnie nasze słowo - zapewnia Tomasz Paturej, prezes Kotelnicy Białczańskiej. Nie można też zapomnieć, że ośrodek tworzy właściwie wspólny organizm ze stacją Bania, a sąsiaduje z Kaniówką. Honoruje również karnet TatrySki (45 km tras w 9 stacjach).

    Krzesełko jak potok



    Choć matka natura nie zawsze jest łaskawa dla narciarzy i snowboardzistów, to jednak gospodarze Kotelnicy Białczańskiej wzięli się z nią za bary. - Tutaj zawsze sezon trwa najdłużej - chwalą turyści.

    Co narciarzom i snowboardzistom sprawia największą frajdę? - Myślę, że różnorodne, szerokie i rodzinne trasy - mówi Paweł Nowobilski, kierownik marketingu Kotelnicy Białczańskiej. - Ale także nowoczesne krzesełka, choćby taki „Remiaszów”. Sześcioosobowa kolejka ma podgrzewane siedzenia i specjalne przeciwwietrzne osłony, chroniące nie tylko przed porywami zimnego wiatru, ale także śniegu - dodaje.

    900-metrowa kanapa, oznaczona numerem IX, nazwę wzięła od niewielkiego, ale uroczo wijącego się potoku Remiaszów. To w jego dolinie stanęła dolna stacja. Jazda na Wysoki Wierch, a więc na 899 m n.p.m., każdemu z 59 podgrzewanych krzesełek zajmuje około czterech minut. W ciągu godziny kolejka może więc przewieźć 3000 osób.

    - Dzięki najnowocześniejszym rozwiązaniom technicznym mogą nią bezpiecznie jeździć dzieci mierzące mniej niż 125 cm - przypomina Paweł Nowobilski. Na dolnej stacji narciarze - stając na specjalnym przenośniku taśmowym - są automatycznie mierzeni. Spośród nich komputer wybiera najniższą osobę i do niej dostosowuje wysokość, na jakiej podjeżdża krzesełko. - Dzięki temu nawet małe dzieci mogą wygodnie wsiadać na kanapę - tłumaczy. To nie wszystko. „Remiaszów” ma także specjalny system, który automatycznie zamyka i podnosi pałąk zabezpieczający narciarzy przed wypadnięciem - nie można go podnieść w czasie jazdy.

    Różnica poziomów między dolną a górną stacją wynosi około 170 metrów. Powstała przy „IX” trasa jest więc stosunkowo łagodna. Idealnie nadaje się nie tylko do doskonalenia umiejętności narciarskich i snowboardowych, ale także do spokojnej rodzinnej jazdy. Jest oczywiście oświetlona, a również „uzbrojona” w ponad 40 armatek.

    Gospodarze ośrodka zbudowali również prywatną drogę do dolnej stacji, a w kolejnym sezonie planują otworzyć parking na ponad 1000 samochodów.- Gdyby zima nie przyszła zbyt wcześnie, byłby już gotowy - dodaje Paweł Nowobilski.
    Równie nowoczesna, jak „Remiaszów”, jest sześcioosobowa kolej „Jankulakowski”, schodząca z Jankulakowskiego Wierchu.

    Jeszcze jedna kolejka



    Górna stacja „Remiaszowa” znajduje się na Wysokim Wierchu, a stąd już doskonale widać stoki Kaniówki. Można na nią nawet zjechać. Z wyjazdem na Wysoki Wierch - od strony Kaniówki - jest jeszcze problem. Wciąż bowiem brakuje krótkiego, 300-, 350-metrowego łącznika. - Jeśli będziemy mieli wszystkie zgody, to w przyszłym sezonie ostatni element układanki będzie stał na stoku - zapewnia Paweł Nowobilski.

    Gdyby to się udało, to wtedy spełniłoby się marzenie nie tylko właścicieli obydwu stacji, ale także wszystkich narciarzy, którzy od dawna śnią o połączeniu ośrodków. Wtedy można byłoby przejechać na nartach z jednego na drugi koniec Białki.
    A kiedy połączenie z Bukowiną Tatrzańską? - To kolejne nasze marzenie - nie ukrywa Tomasz Paturej, prezes Kotelnicy Białczańskiej. - My jesteśmy gotowi... Brakuje tylko jednego wyciągu. Gdyby udało się go zbudować, to wtedy powstałby jeszcze większy i fajniejszy ośrodek - dodaje.

    Zobacz galerię

    Białka wciąż kusi



    Niedawno Białka Tatrzańska została uznana - przez brytyjski „The Guardian” - za jedno z dziesięciu najlepszych miejsc do uprawiania narciarstwa alpejskiego na świecie.

    „To idealne miejsce dla narciarzy, którzy chcą zdobyć swe pierwsze doświadczenie na stoku lub podszlifować technikę jazdy” - podkreślono w uzasadnieniu. Doceniono również liczbę apartamentów i hoteli.

    Kotelnica Białczańska szczyci się również tytułem najlepszego ośrodka narciarskiego w Polsce - Poland’s Best Ski Resort 2016. Prestiżowe wyróżnienie - podczas gali World Ski Awards - gospodarze stacji odebrali w austriackim Kitzbühel. Wspomnieć wypada i o tym, że jeden z białczańskich hoteli, czterogwiazdkowa „Bania”, został uznany za najlepszy hotel dla narciarzy w Polsce. Złotą statuetkę World Ski Awards 2015 - również w Kitzbuhel - odebrali Paweł Dziubasik z żoną.

    W Białce Tatrzańskiej, oprócz świetnie przygotowanych nartostrad, powstały też trasy dla biegaczy, jest Terma Bania (idealne miejsce na mrozy, można z niej skorzystać dysponując specjalnym karnetem TatrySki), lodowiska, są karczmy regionalne, kwatery prywatne, pensjonaty i hotele. A przecież to nie wszystkie atrakcje, jakie czekają tu na turystów.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Narty za granicą