Pięć organizacji przedsiębiorców przedstawiło projekt ustawy o przymusowym samorządzie gospodarczym. Będą do niego musieli należeć przedsiębiorcy czy chcą, czy nie chcą. A my, plebs, mamy na to płacić! Cwaniaki żądają, aby państwo dawało na utrzymanie biurokracji 200 mln rocznie. Na początek!
To niejedyny koszt, na który nas naciągną. Na zeszłorocznej konferencji w Łodzi zwolennicy przymusowego samorządu wyjaśnili, o co grają. Ich samorząd ma decydować, czy w danej miejscowości, dzielnicy lub ulicy powstanie hipermarket, piekarnia lub stacja benzynowa. To ich samorząd zdecyduje, czy jakiś kapitalista na własne ryzyko wybuduje sklep z
telewizorami w pobliżu innego sklepu z telewizorami. A to znaczy, że nie będzie wolnej konkurencji, czyli tego, dzięki czemu możemy kupować taniej. To jest gorsze od komunizmu! Stalinowski ekonomista Minc się kłania!
Tylko jedna organizacja pracodawców nie chce powszechnego samorządu. PKPP Lewiatan zwraca uwagę, że np. w Niemczech samorząd stał się biurokratyczną zmorą z ponad 20 tysiącami biurw!
Polska już cierpi z powodu przymusowych samorządów zawodowych. Polaka nie stać na adwokata - jest za drogi, bo korporacja adwokatów nie dopuszcza młodych prawników do zawodu. Lekarz musi należeć do korporacji medyków. Samorządowy przymus ciąży na budowlańcach, urbanistach, architektach. Przymusowi członkowie przymusowo płacą składki na utrzymanie samorządowych biurw i cwaniaków, którzy nic im nie dają. Ostatecznie jednak to my płacimy za wszystko. Już drugi rok Polska czeka na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, czy przymus korporacyjny jest konstytucyjny. I nie może się doczekać. Polska czeka na powrót Mieczysława Wilczka, który w komunizmie dał kopa biurokracji, a przedsiębiorcom swobodę, o jakiej w kapitalizmie nikomu się nie śni.