PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

wtorek 07 września 2010 r. imieniny obchodzą: Regina, Marek, Ryszard

Dziennik Łódzki » Panorama » Artykuł

Impreza goni imprezę, ale nie ma w tym ładu i składu

Impreza goni imprezę, ale nie ma w tym ładu i składu

Jedną z nielicznych udanych imprez promujących Łódź był Fashion Week (© fot. Mateusz Trzuskowski)

Dziennik Łódzki Monika Pawlak

2009-07-11 00:23:37, aktualizacja: 2009-07-11 00:24:36

Miasto kultury czy sportu? Manufaktura, a może ulica Piotrkowska z Ławeczką Tuwima? Łódź stolicą mody, filmu czy unikalnej architektury przemysłowej? Odpowiedź na każde z tych pytań jest jedna: nie wiadomo.

I nie wiadomo, kiedy będzie wiadomo. Łódź to jedno z niewielu, jeśli nie jedyne duże miasto w Polsce, kojarzone ze wszystkim i z niczym. Bo promocja naszego miasta w Polsce i Europie właściwie nie istnieje.

Zbyt mocne twierdzenie? Dla urzędników odpowiedzialnych za promocję i polityków z otoczenia prezydenta Jerzego Kropiwnickiego - zapewne tak. Urzędnicy swoje działania w tej dziedzinie ograniczają jednak do zapowiedzi o opracowaniu strategii promocyjnej dla Łodzi. Prezentują też z dumą nagrody, jakie zdobywają na festiwalach turystyczno-promocyjnych filmy promujące Łódź. A lokalni politycy, związani z prezydentem Łodzi, z uporem godnym

lepszej sprawy wmawiają dziennikarzom, łodzianom i każdemu, kto chce słuchać, że niezliczone prezydenckie podróże to świetna promocja naszego miasta. I to szeroka, bo na niezliczonych polach - od naukowych, poprzez inwestycyjne, na kulturalnych skończywszy.

Niestety, efekt tych działań jest nikły, bo promocja miasta nie ma nic wspólnego ze ściąganiem inwestorów do Łodzi czy studentów z zagranicy na nasze uczelnie. A produkowanie kolejnych filmów i filmików oznacza tylko wydawanie pieniędzy z pokaźnego - jak na Łódź - budżetu na ten cel. W tym roku miasto zarezerwowało na promocję prawie 28 mln zł. Dla porównania Poznań - 24 mln zł, a Wrocław - 23 mln zł.

Kiepski impresariat

Rację miał Marek Janiak, prezes Fundacji Ulicy Piotrkowskiej, który złośliwie nazwał kiedyś magistracki wydział promocji "impresariatem". Przykro to pisać, ale ani poprzednia dyrektor wydziału Justyna Jedlińska, ani obecna - Dominika Ostrowska-Augustyniak - nie zrobiły zbyt wiele, by Łódź wreszcie zaczęła być rozpoznawalna i kojarzona z czymś pozytywnym.

Justyna Jedlińska pod koniec 2005 roku zapewniała, że dzięki firmie McKinsey (autor strategii rozwoju Łodzi - przyp. mp.) wyklarowała się marka naszego miasta, która będzie wielokulturowa, filmowa i rozrywkowa. Co jednak konkretnie zrobiono? Jedlińska za swój sukces uznała uruchomienie punktu informacji turystycznej na łódzkim lotnisku wraz z przewodnikami hotelowo-kulinarno-historycznymi po mieście w języku angielskim. Na punkty informacji turystycznej na dworcach kolejowych zabrakło już zapału i pieniędzy. I jeszcze jeden pomysł poprzedniej dyrektor wydziału promocji - Centrum Informacji Turystycznej przeniesione na Piotrkowską. To by było na tyle, bo kolejne festiwale czy inne imprezy z szeroko pojętej kultury nie były żadną zasługą pani dyrektor. Ot, miasto chętnie dawało pieniądze, więc organizatorzy podobnych przedsięwzięć ochoczo zaczęli pukać do magistrackich drzwi. Dlatego dość długo majowe Święto Łodzi, czyli przaśny jarmark, było powodem do wstydu, a nie reklamowania go w Polsce.
strona: 1 z 3 »

Reklama

Dziennik Łódzki»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy