Delegacje łódzkich radnych. Miasto słono płaci za podróże...

    Delegacje łódzkich radnych. Miasto słono płaci za podróże radnych

    Marcin Bereszczynski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Adam Wieczorek uczestniczył w najdroższej delegacji spośród wszystkich miejskich radnych. Spędził siedem dni w Chinach

    Adam Wieczorek uczestniczył w najdroższej delegacji spośród wszystkich miejskich radnych. Spędził siedem dni w Chinach ©Krzysztof Szymczak

    Radni łódzcy w 2016 r. uczestniczyli w 25 delegacjach krajowych i sześciu zagranicznych. Najczęściej jeździli na spotkania Związku Miast Polskich.
    Adam Wieczorek uczestniczył w najdroższej delegacji spośród wszystkich miejskich radnych. Spędził siedem dni w Chinach

    Adam Wieczorek uczestniczył w najdroższej delegacji spośród wszystkich miejskich radnych. Spędził siedem dni w Chinach ©Krzysztof Szymczak

    Przewodniczący Rady Miejskiej Tomasz Kacprzak w 2016 roku uczestniczył w 14 delegacjach. Zazwyczaj wyjeżdżał na jeden lub dwa dni na posiedzenia zarządu Związku Miast Polskich. W najdroższą i najdłuższą delegację wybrał się radny Adam Wieczorek. Pojechał w listopadzie na siedem dni do Chin na konferencję organizowaną przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) pod nazwą „Promocja zdrowia w ramach zrównoważonego rozwoju”.
    Koszt zakwaterowania wyniósł 3.574,04 zł. Za dojazd trzeba było zapłacić 3.268,28 zł, do czego trzeba doliczyć 360 zł za wizę. Dieta wypłacona radnemu wyniosła 1.460,16 zł. Razem z nim pojechali Robert Kowalik i Iwona Iwanicka, czyli dyrektor i zastępca wydziału zdrowia i spraw społecznych Urzędu Miasta Łodzi. Ich diety wyniosły 319 euro.

    Czytaj:Zagraniczne podróże władz Łodzi będą kosztować ponad 800 tys. zł

    Najbardziej liczna delegacja wybrała się w październiku na cztery dni do Belgii na Europejski Tydzień Miast i Regionów. Pojechali Joanna Budzińska, Monika Malinowska-Olszowy, Małgorzata Moskwa-Wodnicka, Sylwester Pawłowski i Władysław Skwarka. Ich zakwaterowanie kosztowało prawie 10 tys. zł. Każdy z nich dostał dietę 908,11 zł. Za dojazd trzeba było zapłacić prawie 11,5 tys. zł. Razem z nimi pojechało pięcioro urzędników. Wśród nich był wiceprezydent Wojciech Rosicki. Co ciekawe, dostał najmniejszą dietę spośród urzędników, bo 160 euro. Pozostali otrzymali 205,60 euro.

    Dwie delegacje wybrały się do Francji. W marcu na trzy dni pojechał Tomasz Kacprzak. Brał udział w spotkaniu francusko-niemiecko-polskim dotyczącym młodzieży. Nocleg kosztował 1.167,40 zł, dieta wyniosła 641,74 zł, a za dojazd gmina Łódź nie musiała płacić. Druga delegacja do Francji miała miejsce w kwietniu. Pojechali Paweł Bliźniuk i Małgorzata Bartosiak. Wyjechali na 25-lecie współpracy Łodzi i Lyonu. Dlatego gmina Łódź nie musiała płacić za ich nocleg, ale za dojazd trzeba było zapłacić prawie 1,5 tys. zł za osobę. Radni za trzydniowy pobyt w Lyonie dostali diety po 717,96 zł. W delegacji brała udział prezydent Hanna Zdanowska i dwie urzędniczki. Każda z pań dostała dietę 170 euro.

    8.662 kosztowało zakwaterowanie, dojazd i dieta radnego Adama Wieczorka (PO) w Chinach

    Pogłębienie współpracy samorządów Łodzi i Lwowa przyciągnęło dwie radne. Na Ukrainę pojechały Małgorzata Moskwa-Wodnicka i Urszula Niziołek-Janiak. Spędziły w delegacji cztery dni. Łódź nie musiała płacić za ich pobyt i dojazd. Radne dostały diety po 322,09 zł. Ostatnia delegacja zagraniczna dotyczyła posiedzenia Komitetu Politycznego Rady Gmin i Regionów Europy (CEMR). Do Holandii pojechał na trzy dni Tomasz Kacprzak. Nie trzeba było płacić za dojazd i zakwaterowanie, a dieta dla radnego wyniosła 625,65 zł.

    Najtańsza delegacja dotyczyła wyjazdu radnego Mateusza Walaska do... Łodzi. Wziął udział w konferencji nie biorąc diety i nie narażając miasta na jakiekolwiek koszty. Jednodniowe wyjazdy Tomasza Kacprzaka na posiedzenia zarządu Związku Miast Polskich wiązały się wyłącznie z użytkowaniem służbowego auta. Trudno oszacować koszty.

    – W przypadku użytkowania samochodu służbowego UMŁ koszt jest trudny do oszacowania ze względu na korzystanie z paliwa zatankowanego do pełna baku nie tylko podczas delegacji, ale również podczas użytkowania samochodów na terenie miasta i w innym celu niż delegacje – wyjaśnia wiceprezydent Wojciech Rosicki.

    Długie wyjazdy służbowe łódzkich radnych. Gdzie byli? Kto i ile za to zapłacił?

    Delegacje krajowe nie były dużym obciążeniem dla budżetu Łodzi. W większości przypadków radni nie dostawali diet. Najwyższą dietę wypłacono Mateuszowi Walaskowi za dwudniowy pobyt w Zgromadzeniu Ogólnym Związku Powiatów Polskich. Dostał 122,02 zł. Za hotel trzeba było zapłacić 270 zł, a udział w zgromadzeniu kosztował 725,70 zł.

    Najdroższy koszt udziału trzeba było ponieść przy okazji IV Kongresu Rewitalizacji Miast w Wałbrzychu. Udział w tym trzydniowym wydarzeniu kosztował 900 zł. Pojechała tam radna Małgorzata Bartosiak. Koszt pobytu wyniósł 398 zł, zaś dojazdu 559,15 zł.

    W delegacje jeździli radni koalicji PO-SLD. Jedynym radnym opozycji z PiS, który wyjechał w delegacje był Włodzimierz Tomaszewski. Był w Warszawie na wydarzeniu „Miasta Przyszłości” i w Świdniku na uroczystościach pogrzebowych.

    ZOBACZ | Wydarzenia minionego tygodnia w Łódzkiem

    Komentarze (10)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ręce opadają

    Izka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    Po licho nadambitny radny w Chinach? Po co radna od edukacji na konferencji o rewitalizacji? A wyjazd na pogrzeb? Niech jeżdżą, ale tam, gdzie się nauczą jak kontrolować prezydenta i jego...rozwiń całość

    Po licho nadambitny radny w Chinach? Po co radna od edukacji na konferencji o rewitalizacji? A wyjazd na pogrzeb? Niech jeżdżą, ale tam, gdzie się nauczą jak kontrolować prezydenta i jego urzędników, bo coś mi się wydaje, że prezydent lekceważy totalnie radę miasta.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Murem za Hanką po droższe bilety MPK wiadomo podróże kształcą to i musza kosztować ;)

    kasia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 6

    :)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    No to niech prxydpiesza te podrozy bo za chwile pis

    B (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

    Bedzie im kazal wracac na piechte i w sandalkach w snieg i zawieruche do Polski , czas na pielgrzyms polskiego


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Już mieliśmy PiS

    Mieszkaniec (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 2

    Jak był Kropa i PiS to wtedy był wyjazdy !!


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    no to skontrolowac ich i zabierac zabierac zabierac bez wyjatku

    b (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    jak sie przezes dowie to bedzie zle z ta kropka

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Co tu duzo ukrywac Paryz i Bruksela

    Walka o demokracje jest bezpardonowa i nie zna granic! (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 15 / 2

    daja mozliwosc oderwania sie od szarej i ponurej rzeczywistosci w Lodzi.

    Bojownicy o demokracje wszystkich krajow laczcie sie!
    (szczeogolnie w luksusowych zagranicznych hotelach....)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Delegacje łódzkich radnych. Miasto słono płaci za podróże radnych

    Jan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 1

    Na ojcowizne , latem częściej .
    Ci najczęściej mają aspiracje władzy , nie wyszło w gminie to do wielkiego miasta na kompleksy i władze

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    karzdy to zlodziej na ktorego podatki placisz

    cinek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 7

    a czy pamietacie czasy kropiwnickiego co non stop latal do rzydow i co zrobil cos


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do hederu na nsuke polskiego :)

    B (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Szykuj sie do szkoly . 1 klasa juz czeka osla lawka

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szczęściarze

    lump (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 3

    Nie będą musieli delegować się empekami wg. nowej siatki. Szlag by ich trafił ( co by takie złe nie było) gdyby musieli w obrębie kilku metrów co chwila się przesiadać. Co za cymbał zmienił trasę...rozwiń całość

    Nie będą musieli delegować się empekami wg. nowej siatki. Szlag by ich trafił ( co by takie złe nie było) gdyby musieli w obrębie kilku metrów co chwila się przesiadać. Co za cymbał zmienił trasę 57 ? Nawet na cmentarz Doły mieszkańcy Bałut z najbliższej okolicy będą musieli się obowiązkowo przesiadać i 2 razy jak "dobrze" pójdzie. Czas przejazdu z 10 minut na 30-40 ! A ludzi w starszym wieku tutaj dużo. Młodzi jeżdżą samochodami. Za to podobno szybciej będzie na dworzec po tych ciasnych uliczkach esachfloresach gdzie miejscami nikt nie mieszka i do "cywilizacji" daleko. Przy samych przesiadkach i trasach - wszystkie linie prowadzą na dworzec i tramwajowe przesiadkowo, 10 minutowe bilety mamy z głowy i w ogóle jednorazowe czasowe o co pewnie chodziło tfurcom tego dzieła.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo