Mierzy 207 cm długości i waży 60 kg. Suma giganta wyciągnął z Odry Tomasz Grabowski, zapalony wędkarz z Rybnej. Jako przynęty użył sporej wielkości karpia. Sum walczył przez godzinę, ale panu Tomaszowi udało się go wyciągnąć na brzeg. Po pamiątkowej sesji ryba trafiła z powrotem do Odry.

Sumy mają w Odrze idealne warunki, by rosnąć. Wędkarze uspokajają, że nawet najbardziej wyrośnięty sum nie zaatakuje człowieka.

Tomasz Grabowski złowił ogromnego suma nie przez przypadek. Od lat jest zapalonym sumiarzem, a do wędkowania dużych okazów był solidnie przygotowany. Zestaw z przynętą wywiózł na środek rzeki łódką (ze względu na ciężar nie da się go zarzucić z brzegu). Potem przez godzinę czekał na branie. Suma wyciągał z wody przy pomocy mocnej plecionki - zwykła żyłka po prostu by się zerwała.

- Walczyłem z nim przez godzinę, ale w końcu się udało - mówi pan Tomasz. - Inne okazy, które złowiłem w tym miesiącu miały 175 i 203 cm. Jestem przekonany, że przy odrobinie szczęścia można wyciągnąć nawet 2,5-metrowego suma.

Wszystkie złowione sumy zostały wypuszczone z powrotem do rzeki. Jakub Roszuk z okręgu PZW w Opolu zauważa, że te ryby mają w Odrze idealne warunki by rosnąć, bo nie mają naturalnych wrogów, a większość wędkarzy nie potrafi ich łowić, więc odpuszcza. - Na Opolszyźnie wędkarze łowią zazwyczaj inne ryby m.in. leszcza, sandacza i szczupaka - tłumaczy Roszuk.

Wędkarze uspokajają, że choć sum to ryba drapieżna, nawet najbardziej wyrośnięty okaz nie zaatakuje człowieka.