Ktoś potrącił psa. Ludzie nie wiedzą, że mogą zadzwonić do weterynarza. Przebiegająca przez gminę Rozprza DK 91 jest ruchliwa i auta nie zawsze stosują się do wyznaczonej na trasie prędkości. Często ofiarami kierowców są zwierzęta - leśne bądź domowe, które dostają się pod koła rozpędzonych pojazdów. Świadkiem takiego zdarzenia był jeden z mieszkańców Rozprzy w powiecei piotrkowskim. Jak przyznaje, chciał pomóc rannemu psu, ale nie wiedział co może zrobić.

- To było w weekend, urząd wtedy nie pracuje. Nie wiedziałem, czy ten pies mnie nie zaatakuje - opowiada mieszkaniec Rozprzy.

Ostatecznie zdecydował się na telefon na najbliższy komisariat policji.

- Policjant powiedział, że postarają się pomóc, ale dokąd obserwowałem tego rannego psa, nikt nie przyjechał - mówi mężczyzna.

Potem, jak relacjonowała mu sąsiadka, zwierzę sczołgało się z jezdni i rowem oddaliło w nieznanym kierunku.

- Ale takich przypadków jest więcej i okazuje się, że nie wiadomo, co my, mieszkańcy możemy wtedy zrobić...

Jak mówi wójt Janusz Jędrzejczyk, procedury są jasne - od kilku lat gmina ma podpisaną umowę z piotrkowską lecznicą weterynaryjną a także z firmą, która zajmuje się utylizacją padłych na terenie Rozprzy zwierząt.

- Wszystkie informacje są na stronie urzędu - zaznacza wójt, ale za chwilę przyznaje, że w nagłych zdarzeniach i po godzinach pracy urzędników, mieszkańcy nie muszą tego wiedzieć... - Rozmawiamy o tym z sołtysami, ale teraz mamy kolejne zebranie i powtórzymy te informacje, telefony. Mamy też sysytem powiadamiania mieszkańców sms, więc skorzystamy też z niego, żeby te informacje dotarły do ludzi  zwłaszcza, że teraz mamy prawdziwy wysyp bezpańskich psów - zapewnia wójt Jędrzyjczyk.

W tym roku firma Hetman z Bedlna, która zabiera z terenu gminy Rozprza padłe zwierzęta, przyjeżdżała tu trzykrotnie. Raz to był kot, raz pies, a raz potrącony na wysokości Cekanowa łoś.

Źródło: Dziennik Łódzki