Coraz częściej rolnicy korzystają z materiału kwalifikowanego lub elitarnego. Mówią, że to im się opłaca. Niestety, wyłączne prawo do odmiany wciąż jest łamane.

-Choć materiał kwalifikowany nie jest tani, to wartoz niego korzystać – uważa Gabriel Gomulak, gospodarzz miejscowości Zawada( pow.Łęczyca,woj. łódzkie), który od wielu lat obsiewa około jedenastu hektarów kukurydzą. - Uprawiam ją z na kiszonkę, bo mam 70 sztuk bydła.

 

KIEDYŚ ŚWIADOMOŚĆ BYŁA NIŻSZA

Gospodarz wspomina czasy, gdy polscy rolnicy nie przywiązywali większej wagi do stosowania materiału kwalifikowanego lub elitarnego, a nasiona kupowali na przykład na targowiskach. - Ponad dziesięć lat temu efekty stosowania gorszej jakości ziarna były widoczne na polach – dodaje GabrielGomulak.

 

-Rolnicy osiągali znacznie niższe plony. On już nie wyobraża sobie sytuacji, by korzystać z innego materiału, niż kwalifikowany. - Nawet o tym nie myślę -dodaje. -Dobreodmianygwarantują większąwydajność.

 

PLON BARDZIEJ WYRÓWNANY

- Co roku w stu procentach wymieniam ziarno zbóż na materiał kwalifikowany i sześćdziesiąt - siedemdziesiąt procent sadzeniaków ziemniaków - twierdzi Michał Gmys, gospodarz zWtelna (pow. bydgoski,woj. kujawsko-pomorskie), który ma107 hektarów pól uprawnych. -Warto to robić, bo plon jest dorodniejszy, bardziej wyrównany, a wydajność znacznie większa.

 

-Świadomość rolników jest duża,choć nie zawsze mają oni pieniądze na dobry materiał siewny i czasami próbują oszczędzać - uważa Leszek Niewęgłowski, który w miejscowości Dminin (pow. Łuków,woj. lubelskie)prowadzi gospodarstwo nasienne. W nim produkuje m.in. sadzeniaki ziemniaków.

 

NA OSZCZĘDNOŚCI MOŻNA STRACIĆ

-W minionym roku przyjechał do mnie rolnik, który powiedział, że poniósł dużą stratę – opowiada Leszek Niewęgłowski. - Zapytałem go, co takiego się stało, a on na to, że kupił ode mnie sadzeniaki na pół hektara.Ztego pola zebrał ziemniakiwarte około 20 tysięcy złotych. Na drugim, 1,5-hektarowym posadził ziemniaki z własnego rozmnożenia i tam zebrał plon wart ok. 15 tysięcy złotych. Narzekał, że „oszczędzając” namateriale kwalifikowanym stracił średniej klasy samochód. -Kwalifikaty są rzeczywiście lepsze – przyznaje gospodarz z pow. Wysokomazowieckiego (województwopodlaskie).

 

- Bardzobym chciał stosować je na okrągło, ale przypuszczam, że nigdy nie będzie mnie na to stać. One powinny być tańsze, żeby cena była przystępna także dla właścicieli małych gospodarstw. Właśnie z powodu braku pieniędzy więcej nasion i sadzeniaków muszę stosować z własnego rozmnożenia. Dzięki temu wiosną wydaję mniej pieniędzy i to jest jedyny plus. -Za tonę kwalifikowanych sadzeniaków zapłacę 1400-1500 złotych - wylicza Michał Gmys zWtelna. -Zatem na hektar muszę wydać 3,5-4 tys. złotych. Gdybym posadził ziemniaki z własnego rozmnożenia, to na hektarze mógłbym zaoszczędzić około 2tys. złotych. Ale byłaby to tylko pozorna oszczędność, bo wiosną mógłbym wydać mniej, ale jesienią zebrałbym mniejszy plon i wtedy straciłbym znacznie więcej.

 

DOPŁATY WSPIERAJĄ ŚWIADOMOŚĆ

Zdaniem Leszka Niewęgłowskiego, gospodarza z woj. lubelskiego, oprócz świadomości rolników ważna jest także zasobność ich portfeli: - Dlatego większe zainteresowanie materiałem kwalifikowanym lub elitarnym, to efekt dopłat do materiału siewnego. Agencja Rynku Rolnego podaje, że systemdopłat do materiału siewnego kategorii elitarny lub kwalifikowany cieszy się rosnącym zainteresowaniem.

 

Porównując początki jego funkcjonowania, w pierwszym roku udzielania dopłat (był to 2007 rok) liczba złożonych wniosków wynosiła około 18,5 tys.,wroku 2013 wyniosła już 62,4 tys., natomiast w 2014 roku do Oddziałów Terenowych Agencji Rynku Rolnego złożonowsumie 78,3 tys. Wniosków. I coważne -w2014 roku udzielono dopłat do1 051,7 tys. hektarów obsianych lub obsadzonych materiałem siewnym.