Produkcja ziół przynosi niezły dochód, ale tym, którzy nie boją się wyzwań, chętnie się uczą i są pracowici. I pewnie dlatego Polska wyrasta na potęgę w zielarstwie.

 

Aromatyczny zapach uderza każdego, kto wchodzi do siedziby „Kujawskich Ziół” w Skibicach koło Włocławka (woj. kujawsko-pomorskie). Ci, którzy tam pracują, po pewnym czasie przestają go czuć. Co innego np. rolnicy, którzy co jakiś czas wchodzą do firmy, by zapytać o możliwość współpracy. 

 

- Zainteresowanie kontraktacją jest duże, ale nie możemy współpracować z wszystkimi rolnikami, którzy się do nas zwrócą - mówi Łukasz Lewandowski, prezes zarządu grupy „Kujawskie Zioła”, który jest też w zarządzie kilku innych firm (w tym FZL- zielarskiego potentata spod Włocławka). - Kontraktacje dotyczą około trzech tysięcy hektarów. Interesują nas zioła wyłącznie najwyższej jakości!

 

A to oznacza, że produkcja nie może odbywać się zbyt daleko od zakładu, bo czasami dostawa musi nastąpić bezpośrednio po zbiorze świeżych roślin. Ważne jest i to, że pracownicy firmy (odpowiedzialni za ten obszar) często odwiedzają plantacje. Poza tym zapraszają rolników na szkolenia, służą pomocą, dobrą radą w prowadzeniu upraw.

 

Wiedzą i doświadczeniem dzielą się z innymi

Rodzina Lewandowskich ma dużą wiedzę dotyczącą produkcji ziół popartą wieloletnim doświadczeniem. W połowie lat 80. ubiegłego wieku Marek Lewandowski postanowił dostarczać zioła do aptek i hurtowni farmaceutycznych. Uprawiał zioła dla Herbapolu Bydgoszcz.

 

Dziś Marek Lewandowski  wraz z  synami: Marcinem i Łukaszem oraz z około 150 współpracownikami tworzy  zespół  dostarczający surowce i komponenty zielarskie dla czołowych  firm farmaceutycznych, spożywczych i kosmetycznych na świecie. - Grupę „Kujawskie Zioła” tworzą rodzinne gospodarstwa zielarskie - mówi Łukasz Lewandowski. - Podzieliśmy się zadaniami. Na przykład ja zajmuję się głównie częścią spożywczą, brat - farmaceutyczną. Mamy także duży dział produkcji kwalifikowanych nasion ziół do siewu.


Przeczytaj też: Zielarstwo - w Bydgoszczy na UTP będzie można je studiować

 

Podwłocławski potentat ma też dużą bazę magazynową, nowoczesne hale produkcyjne z unikatowymi na skalę światową maszynami. W związku z tym, że z ich ziół powstają m.in. głównie leki i suplementy diety, w zakładzie obowiązują takie standardy higieniczne, jak na sali operacyjnej. 

 

Od dostawców także wymagają przestrzegania najwyższych standardów. - Specjalnie dla naszych rolników produkujemy filmy szkoleniowe - mówi prezes „Kujawskich Ziół” i prezentuje fragment profesjonalnego obrazu o zbiorze szczypiorku. By mogło powstać ich tyle, ile trzeba, stworzyli własne studio produkcji filmowej i fotografii. 

 

Ludzkie ręce nie do zastąpienia w pielęgnacji plantacji

Bo produkcja zielarska do łatwych z pewnością nie należy. -  Jest wymagająca i kosztochłonna - dodaje prezes Lewandowski. - Wymaga zwykle ręcznego odchwaszczania i pielęgnacji, jednak za ten nakład pracy może przynieść godziwe zyski.

 

A chwasty zawierające alkaloidy mogą być niebezpieczne dla zdrowia ludzi, więc zioła muszą być pozbawione także takich zanieczyszczeń. - Ręcznej pracy w uprawie ziół jest więcej niż w innych rodzajach rolniczej produkcji i dlatego koszty pracy są zawsze wyższe - uważa Mirosław Angielczyk prowadzący w miejscowości Koryciny (w sercu Podlasia, w powiecie siemiatyckim) firmę Dary Natury oraz Ziołowy Zakątek. Jego firma kupuje surowce zebrane ze stanu naturalnego. - Do zbioru ziół zatrudniamy około trzystu osób - mówi przedsiębiorca z Podlasia. 

Jednak w Polsce coraz większym problemem jest znalezienie pracowników, także zbieraczy ziół. A ich również trzeba systematycznie szkolić. - Poza skupem ziół zebranych ze stanu naturalnego kupujemy również  surowiec z upraw w gospodarstwach ekologicznych - dodaje Mirosław Angielczyk. - Coraz więcej roślin wykorzystywanych w zielarstwie wprowadzanych jest do uprawy. Dotyczy to szczególnie tych gatunków, które są zagrożone, pod częściową ochroną, takich jak na przykład czosnek niedźwiedzi, żubrówka leśna, bukwica lekarska. 

 

Dr hab. Waldemar Buchwald, prof. Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich podaje, że zbiór ziół w Polsce (według danych z ostatnich lat, łączna masa pozyskiwanych rocznie surowców z plantacji ) wynosi 17.000 - 20.000 ton.  W minionym półwieczu największy zbiór zanotowano w roku 1986 - 24.000 ton, najniższy w latach 1980- 8.500 ton, 1981 - 8.600 ton. Jego zdaniem plantacje zielarskie zajmują w Polsce ok. 20.000 ha, zioła uprawia ponad 10 tysięcy gospodarstw rolnych, w uprawie znajduje się obecnie już ponad 70 gatunków roślin leczniczych. 

 

Ile można zarobić na uprawie ziół? - Przychody z hektara mogą wynieść od dziesięciu do pięćdziesięciu tysięcy złotych, ale nakłady są duże  - mówi Łukasz Lewandowski. - Mimo wszystko zioła należą do najbardziej opłacalnych rodzajów produkcji - dodaje. Dr hab. Waldemar Buchwald, tłumacząc opłacalność produkcji zielarskiej podaje, że z 1 ha uprawy  przychód może wynieść: 10 000-18 000 zł, ale koszty stanowią 70-80 proc. Zatem dochód to 3 000-6 000 zł. 

 

Wiesiołek urośnie na lekkich glebach, tymianek na żyznych

Rolnicy, którzy chcą zająć się uprawą ziół powinni zwracać uwagę m.in. nawłaściwy dobór roślin dopasowany dowarunków glebowych iklimatycznych. - Na przykład wiesiołek nie lubi gleb zbyt dobrej klasy, lepiej rośnie na lżejszych gruntach - wyjaśnia Łukasz Lewandowski. - Z kolei tymianek dobrze rośnie na lepszych gruntach, takich jakie mamy na naszych żyznych Kujawach. 

 

Najtrudniejszy jest początek. Nie ma co liczyć, że sukces w uprawie ziół osiągnie się już w pierwszych latach. W firmie FZL, stworzonej ponad 30 lat temu przez Marka Lewandowskiego podkreślają, że najtrudniej może być przez  2-5 lat. W tym czasie metodą prób i błędów, ale podpartą dużą wiedzą teoretyczną, można nauczyć się prawidłowego prowadzenia uprawy. 

 

Dlatego rolnikom tak bardzo zależy na umowach z odbiorcami. Coraz większa grupa współpracujących z podwłocławską firmą rolników -  plantatorów inwestuje w infrastrukturę, maszyny do czyszczenia czy sortowania ziół. Dzięki temu, że dostarczają surowiec lepszej jakości, dostają wyższą cenę.

 

Surowce z naszego kraju rozjeżdżają się po świecie

Co odbiorcy zrobią z surowcem? Zioła świeże, mrożone i suszone z Kujaw rozjeżdżają się po całym świecie. - Osiemdziesiąt procent naszej sprzedaży trafia na eksport - mówi Łukasz Lewandowski. - Zioła mrożone w Polsce są na razie niepopularne, ale kupują je chętnie w Europie Zachodniej. Tymianek, wiesiołek, lubczyk, kozłek lekarski, ostropest, babka płesznik, szałwia, szczypiorek, bazylia, natka pietruszki, kwiat malwy - te zioła kupują i sprzedają najczęściej. Ale specjalizują się także w mieszankach, takich jak np. zioła prowansalskie, które trafiają m.in. na rynek francuski. 

 

Francuzi pokazali, że u nas z powodzeniem można produkować zioła prowansalskie

W Prowansji, regionie położonym na południu Francji, popularna jest mieszanka, w której skład wchodzą: rozmaryn, majeranek, bazylia, tymianek, szałwia lekarska, mięta pieprzowa, cząber ogrodowy i oregano. - Kiedyś przyjechała do nas francuska telewizja, żeby pokazać, że to nie jest fair, iż zioła prowansalskie powstają w Polsce - opowiada Łukasz Lewandowski. - Myśleli chyba, iż produkujemy je byle jak, w kiepskich warunkach. Nie chcieliśmy, by kręcili zdjęcia zza płotu naszej firmy. Zaprosiliśmy ich do zakładu, opowiedzieliśmy o produkcji. No i tak powstał film, który był w zasadzie dla nas świetną reklamą. Francuscy producenci ziół prowansalskich moim zdaniem wypadli w nim, niestety, raczej gorzej. 

 

Dr hab. Waldemar Buchwald, prof. IWNiRZ: - Około 30 proc. skupowanych w Polsce surowców zielarskich jest przeznaczona na rynek krajowy do dalszego przetwórstwa. Pozostała część jest eksportowana głównie do krajów Unii Europejskiej.

Jego zdaniem szacunkowa wartość surowców zielarskich pozyskiwanych z upraw i stanu naturalnego w Polsce sięga 200 mln zł rocznie. Współczesne przetwórstwo zielarskie w naszym kraju to przede wszystkim produkcja leków roślinnych. Podobnie jest w większości krajów europejskich. Dodaje, że rośnie znaczenie gospodarcze produkcji środków spożywczych i kosmetycznych.  
Jemy egipski majeranek, nasz przekracza granice, bo jest świetny

 

Chiny to najpotężniejszy producent ziół na świecie. Jednak coraz więcej koncernów woli nie kupować tam surowca ze względu na problemy z jakością, bo to mogłoby mieć wpływ na reputację ich firm. Zyskali na tym m.in. polscy producenci, którzy stali się konkurencją także dla innych europejskich producentów.

 

Podczas niedawnych targów BioFach w Norymberdze ekologiczne produkty z podlaskiej firmy „Dary natury” jak zwykle cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. I choć można je spotkać na półkach sklepowych w Polsce, to spora część produkcji od dawna rozjeżdża się po świecie. 

 

- Mam takie „skrzywienie zawodowe” i dlatego, gdy jestem w sklepie, zawsze zaglądam na stoisko z przyprawami - mówi Łukasz Lewandowski.  - W polskich sklepach szukam przypraw z naszego kraju i rzadko je tam znajduję. Dlaczego? Bo nasze zioła są bardzo dobrej jakości, smakują, pachną, więc kosztują więcej. Na przykład polski majeranek jest najlepszy, ale wyceniany jest na ok. 20 złotych za kilogram, zaś ten z Egiptu, w porcie kosztuje 6 zł za kilogram. Dlatego ten tańszy jedzie do Polski, a nasz trafia na eksport. To przykre, że w naszym kraju dla wielu osób wciąż najważniejsza jest niska cena towaru, a nie wysoka jakość. Liczymy na to, że i tacy konsumenci zmienią jeszcze swoje podejście do jakości ziół.