Mniejszy eksport ketchupu, większy import koncentratu i lepsze plony pomidorów spowodowały, że o minionym roku polscy rolnicy wolą zapomnieć.

- Od kilku lat zysk z uprawy pomidorów jest coraz mniejszy - mówi Zbigniew Waligóra, prowadzący w Koszanowie (pow. kościański, woj. wielkopolskie) rodzinne przedsiębiorstwo zajmujące się uprawą wielkoowocowych pomidorów szklarniowych. Powstała ono w 1974 roku, początkowo gospodarstwo funkcjonowało na 0,25 ha. - Obecnie szklarnie zajmują około 3 hektary - dodaje Zbigniew Waligóra. - Uprawę pomidorów w gospodarstwie zapoczątkowali moi rodzice. Kiedyś ten rodzaj produkcji przynosił duży zysk. Dziś przychody są na poziomie, który nie zmienia się od kilku lat, za to wzrosły koszty produkcji. 

 

Podobnie uważa Paweł Karpiński, który w Żurominie (na Mazowszu) prowadzi gospodarstwo ogrodnicze (szklarnie zajmują 3,5 ha): - W ostatnich latach opłacalność produkcji pomidorów była kiepska.

 

On także przejął prowadzenie gospodarstwa po rodzicach. Było to w 2001 roku. Stara się jak może, żeby szklarnie i ich wyposażenie stały na jak najwyższym poziomie, by była to nowoczesna produkcja pomidorów najlepszej jakości. Ale i tak na problemy rynku wpływu nie ma. Co dalej? - Na pewno będziemy rozwijali produkcję pomidorów, ale nie wykluczam, że zainwestujemy także w coś  innego - dodaje Paweł Karpiński z Żuromina. - Być może będzie to uprawa ziół. 

 

Jesteśmy potęgą w Europie. Szklarni mogą nam pozazdrościć

Dr Jacek Dyśko z Pracowni Uprawy Warzyw w Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach twierdzi, że chociaż Polska posiada niezbyt korzystne warunki klimatyczne do uprawy pomidorów (temperatura, światło), jest ich poważnym producentem:  - Jeśli chodzi o produkcję szklarniową mamy w tej części Europy największą produkcję pomidorów. Wszyscy nasi sąsiedzi posiadają  mniejszą od nas produkcję. 

 

Podkreśla jednak, że ze względu na gorsze warunki klimatyczne produkcja pomidorów w Polsce jest rzeczywiście droga. - Wśród kosztów produkcji przeważają koszty energii, które w wielu obiektach przekraczają nawet 60 procent - wyjaśnia dr Jacek Dyśko. - Większość szklarni ogrzewana jest węglem (miałem węglowym). 

Problemy z opałem przekładają się na efektywność produkcji

Stowarzyszenie Producentów Pomidorów i Ogórków pod Osłonami: - Aktualne, główne problemy branży producentów pomidorów pod osłonami przekładające się na efektywność produkcji to problemy związane z tematyką energii opałowej. Jednym z podstawowych źródeł ciepła niezbędnego do produkcji pomidorów pod szkłem w naszym kraju jest ogrzewanie miałem. W obecnej sytuacji istnieje bardzo poważny problem z dostępem do wspomnianego surowca. Spowodowane jest to ograniczeniem dostaw z Federacji Rosyjskiej (zwiększenie eksportu do Chin) oraz zwiększonym zapotrzebowaniem na ciepło podczas okresu zimowego (grzewczego) w Polsce. Branża naturalnie liczyła się z podwyżkami surowca, co jest następstwem przewagi popytu nad podażą, jednak brak jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa rozczarowuje. Cała sytuacja powoduje spore zwiększenie kosztu produkcji.

 

Zatem ceny miału znacząco podnoszą koszty produkcji. - Jest to paliwo mało ekologiczne i z roku na rok coraz droższe i mało perspektywiczne - uważa dr Jacek Dyśko. I dodaje: - Uprawy pomidorów prowadzone w naszych szklarniach są to uprawy bezglebowe najczęściej na wełnie mineralnej w otwartym systemie  nawożenia bez recyrkulacji pożywki. Nadmiar pożywki, który jest niezbędny w tego typu uprawach w niekontrolowany sposób odprowadzany jest do gruntu szklarni, a następnie dostaje się do wód gruntowych powodując ich zanieczyszczenie. 


Przeczytaj też: Mamy zioła z najwyższej półki. Prowansalskie wysyłamy do Francji

 

Co dalej?- Naszych producentów czeka więc przejście na  układy zamknięte, bardziej bezpieczne dla środowiska - prognozuje dr Jacek Dyśko. - Ponadto przewiduję, że producenci wełny mineralnej będą ustawowo zobligowani do odbioru mat po przebytym procesie produkcyjnym, aby produkt ten nie trafiał na dzikie wysypiska śmieci. Producenci  wełny mineralnej, aby wyjść na swoje, po prostu podniosą ceny na swoje produkty. 

 

Koszty produkcji rosną, a ceny, niestety, nie 

- Trudności ze sprzedażą pomidorów na rynek wschodni powodują, że ceny na pomidory nie rosną od kilku lat - twierdzi dr Jacek Dyśko z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach. -  Inne rynki są zdecydowanie trudniejsze dla naszej produkcji. Przy rosnących kosztach należy również dążyć do wzrostu plonu pomidorów, aby z upraw bezglebowych uzyskiwać plon na poziomie około 70 kg/m2, teraz dobrzy producenci osiągają plon na poziomie 60 kg/m2. 

 

Paweł Kraciński z Zakładu Ekonomiki Ogrodnictwa Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - PIB w Warszawie: - Generalną zasadą,  jeśli chodzi o przetwory pomidorowe w Polsce, jest import koncentratu, a eksport ketchupu. Taki układ z punktu widzenia gospodarki jest korzystny, ale już niekoniecznie dla rolników. Tak właśnie było w ostatnim sezonie. W minionych kilku latach rósł systematycznie eksport ketchupu z Polski. Wyjątkiem był rok 2016, kiedy (zgodnie z danymi Ministerstwa Finansów RP) obniżył się on do poziomu 51 tys. ton, wobec 67 tys. w roku 2015.  W tym czasie wzrósł import koncentratu pomidorowego, który w 2016 roku osiągnął 78 tys. ton wobec 74 tys. w 2015 roku. Mniejszy eksport ketchupu, większy import koncentratu oraz lepsze plony pomidorów w 2016 roku spowodowały taką sytuację cenową, jaką mieliśmy. 

Koncentrat przyjechał głównie z ukrainy

Paweł Kraciński dodaje, że zwykle importowaliśmy koncentrat z Chin: - Rok 2016 również pod tym względem był odmienny, gdyż głównym dostawcą surowca do zakładów w Polsce była Ukraina - mówi. I tłumaczy, że ceny ukraińskiego koncentratu były co prawda wyższe niż chińskiego, ale Państwo Środka, jak w przypadku wielu innych produktów rolno-spożywczych zmniejsza eksport w związku ze wzrostem popytu wewnętrznego. Kolejnymi dostawcami koncentratu do Polski są kraje południa Europy (Portugalia, Włochy, Hiszpania). 

 

- Ceny w stosunku do oczekiwań rolników prawie zawsze są zbyt niskie - twierdzi Paweł Kraciński z IERiGŻ. -  I nie jest to złośliwość, ale fakt. Zysk uzyskiwany z produkcji, zwłaszcza rolniczej w odniesieniu do poniesionych nakładów i ryzyka jest niski. W latach, kiedy zbiory na skutek zwiększonych nasadzeń lub plonu są wyższe, stawki spadają powodując, że rolnicy muszą „przerzucić” więcej produktu, aby uzyskać zwrot poniesionych kosztów. Wielu producentów twierdzi nawet, że łatwiej osiągnąć zysk w latach nieurodzaju. 

 

Wyjaśnia, że w minionym sezonie stawki za pomidory przeznaczane do tłoczenia oscylowały średnio w granicach 0,30-0,35 zł/kg. - Ciężko powiedzieć, jaka będzie przyszłość, bo zależy to od wielu czynników - twierdzi Paweł Kraciński.- Po pierwsze: ile sprzedamy ketchupu, po drugie: jak wielka będzie powierzchnia uprawy pomidorów i ich plony, a po trzecie: jak wiele  zaimportujemy koncentratu z zagranicy.


Przeczytaj też: Produkcja zbóż będzie wyższa. Ale nie wszystkich

 

Podkreśla, że na powierzchnie uprawy wpłyną decyzje rolników: - Na plony w dużej mierze pogoda. Import zależeć będzie od ceny koncentratu na rynku światowym i w poszczególnych krajach. Nie bez znaczenia będzie też kurs walutowy, cła oraz decyzje polityczne. Gdybyśmy mieli te wszystkie dane, moglibyśmy odpowiedzieć na pytanie: po ile we wrześniu tego roku będą pomidory. Jeśli ich nie mamy, to lepiej nie kusić się o prognozy, bo mogą przysporzyć więcej złego niż dobrego. 

 

Paweł Kraciński uważa, że są metody, które należy polecić rolnikom: - W uzyskiwaniu lepszej ceny istotną rolę odgrywają silne (duże) organizacje producentów, które mogą negocjować stawki z odbiorcami. Konieczne są zatem: silna integracja w grupach producentów oraz współpraca z przetwórstwem. 

Przyszłość upraw gruntowych w rękach przetwórców

Dr Jacek Dyśko podkreśla, że w naszych warunkach klimatycznych uprawa pomidorów jest trudna: - W lata mokre mamy duże problemy z uprawą pomidorów w odkrytym gruncie ze względu na masowe rozprzestrzenianie się chorób (szczególnie zarazy ziemniaczanej i chorób bakteryjnych). W lata suche mamy duże problemy z odpowiednim dostarczaniem wody (część gospodarstw nie ma odpowiednich źródeł  wody lub deszczowni). Tak więc uprawa pomidorów w odkrytym gruncie często jest zawodna, do tego dochodzą jeszcze niskie ceny skupu dla przetwórstwa i rosnące ceny pracy. Mimo tych trudności przewiduję, że w najbliższych latach produkcja pomidorów pod osłonami w dalszym ciągu będzie się rozwijać w miarę stabilnie, świadczy o tym systematyczny przyrost  nowo budowanych  szklarni. Natomiast w przypadku upraw gruntowych, jeżeli ceny skupu dla przetwórstwa nie wzrosną, produkcja pomidorów będzie spadać. 

 

Uprawą pomidorów  gruntowych od lat zajmowali się Beata i Maciej Przybylscy z Szostki (pow. radziejowski, woj. kujawsko-pomorskie). - W ubiegłym roku wyprodukowaliśmy około 200 ton pomidorów i niemal jednej trzeciej nie udało się nam sprzedać, choć mieliśmy umowę kontraktacyjną - mówi Maciej Przybylski. - Za dużo było surowca na rynku, ceny spadły. Dlatego zdecydowaliśmy - przynajmniej na razie - zrezygnować z pomidorów gruntowych. Zastąpimy je fasolką szparagową, no bo po co dopłacać? Ponosić wysokie koszty, by je sprzedać po 30 groszy za kilogram? To absolutnie nie ma sensu! Dlatego ubiegłoroczny surowiec zamroziliśmy i stopniowo go sprzedajemy. 

 

W przypadku płatności w ramach systemów wsparcia bezpośredniego wnioskować można o przyznanie m.in. do powierzchni uprawy pomidorów. - Te dopłaty nie rekompensują wysokich kosztów produkcji - uważa Maciej Przybylski. 

 

Brakuje pracowników, a koszty pracy rosną

Branża napotyka również na inne problemy. - Z roku na rok rośnie problem z pozyskaniem pracowników sezonowych tak do zbioru, jak i przetwórstwa rolnego -  mówi Paweł Kraciński z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - PIB. -Wydaje się, że w najbliższych latach brak rąk do pracy coraz bardziej wpływać będzie na kształt produkcji w Polsce. 

 

Zbigniew Waligóra z Wielkopolski zwraca uwagę, że o ile zyski z produkcji pomidorów od kilku lat są niewielkie, to koszt pracy potroił się! No i znalezienie chętnych do pracy w szklarniach to coraz trudniejsze zadanie. - Brak chętnych  do pracy to rzeczywiście ogromny problem - przyznaje Maciej Przybylski.  - W czasie wakacji możemy liczyć na młodzież, ale we wrześniu znowu jest większy kłopot z brakiem rąk do pracy. Zatrudniamy także obywateli Ukrainy, ale oni przyjeżdżają do nas zaledwie na kilka miesięcy, a pracowników brakuje przez cały rok. 

 

- Wszystkiego zmechanizować nie można - dodaje Zbigniew Waligóra. - Pracownicy byli i będą potrzebni. Kolega żartuje, że praca przy pomidorach jest prosta, ale mamy jej tyle, iż najlepiej by było gdybyśmy zamieszkali w szklarniach. 

__________________________

Zmiany dla grup

14 września 2016 r. opublikowano rozporządzenie ministra rolnictwa z 5 września 2016 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków wstępnego uznawania grup producentów owoców i warzyw, uznawania organizacji prod. owoców i warzyw i ich zrzeszeń oraz warunków i wymagań, jakie powinny spełniać plany dochodzenia do uznania (Dz. U. z 2016 r., poz. 1463). Jak podaje ARR zmianie uległa treść § 1 pkt 4 lit. f oraz § 3 ust. 1 pkt 4 rozp. MRiRW z 19 września 2013 r. w sprawie warunków wstępnego uznawania grup prod. owoców i warzyw, uznawania organizacji prod. owoców i warzyw i ich zrzeszeń oraz warunków i wymagań, jakie powinny spełniać plany dochodzenia do uznania.