Piotrkowianie po raz pierwszy obchodzili Święto Miodu. Był "słodki" jarmark i inne atrakcje. Ale pszczelarze z regionu wciąż borykają się z pogodą i opryskami, które szkodzą pszczołom i groźnym wirusem.

Tłumy amatorów miodu pod każdą postacią obchodziły pierwsze Piotrkowskie Święto Miodu. Główna część uroczystości odbyła się w Rynku Trybunalskim, gdzie był "miodowy" jarmark. Na stoiskach wystawionych w sercu piotrkowskiej Starówki znaleźć można było przeróżne produkty, takie jak słoje z miodem, miód pitny, lecznicze produkty pszczelarskie, kosmetyki z miodem, czy rękodzieło z pszczelego wosku.

Oprócz jarmarku było także wiele wydarzeń towarzyszących.

Rano z Rynku Trybunalskiego wyruszył korowód pszczelarzy, którzy przemaszerowali do Kościoła Akademickiego Panien Dominikanek, gdzie  została odprawiona msza święta w intencji pszczelarzy i ich rodzin. Po eucharystii na dziedzińcu klasztornym można było wysłuchać wykładu na temat leczniczych właściwości produktów pszczelich.

Potem uroczystości przeniesiono na Rynek Trybunalski. Tutaj jarmarkowi towarzyszyły koncerty i występy artystyczne. Zagrali m.in. Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Kamieńska, Radomszczańska Kapela Podwórkowa oraz Kapela Podwórkowa "Szadkowiacy".

Przy okazji tego pierwszego święta pszczelarzy w Piotrkowie rozmawialiśmy również z Piotrem Robaszkiem, prezesem rejonowego Koła Pszczelarzy w Piotrkowie Trybunalskim, który zauważa, że w ostatnich latach zapotrzebowanie na prawdziwy miód z pasieki znacznie wzrosło.

- To nas cieszy, ważne tylko, żeby pogoda latem dopisywała - mówi Piotr Robaszek. - Ubiegły rok był słaby, bo kiedy kwitły akacje, padał deszcz i było zimno. W tym roku jest lepiej, choć upały też nie sprzyjają pszczołom.

Najpoważniejszym jednak problemem pszczelarzy są - jak się okazuje - opryski prowadzone przez rolników na polach. Szczególnie problem dotyczy rzepaku. - Były rozmowy na ten telat, szkolenia dla rolników i prośby, by nie robili oprysków w godzinach okołopo-łudniowych. Niestety, to wciąż się zdarza i przez to pszczoły giną. A przecież mogłyby być pożyteczne również dla rolników, bo zapylają rośliny - wyjaśnia prezes pszczelarzy z Piotrkowa.



Pszczelarze wciąż nie mogą też wytępić wirusa, który - przywleczony z Azji - od lat 80. ubiegłego stulecia atakuje pszczoły. To warroza.

Pszczelarze wciąż nie mogą też wytępić wirusa, który - przywleczony z Azji - od lat 80. ubiegłego stulecia atakuje pszczoły. To warroza, która powoduje osłabienie osobników i może prowadzić do zamierania czerwiu (stadia rozwojowe pszczoły) a w efekcie nawet śmierci całej pszczelej rodziny. Pszczelarze mogą liczyć na dofinansowanie leków z Agencji Rynku Rolnego. By leki nie miały wpływu na jakość miodu, muszą byc stosowane zgodnie z zaleceniami.

Źródło: Dziennik Łódzki