Herbert Czaja, prezes zarządu Izby Rolniczej w Opolu: Rolnicy nie mają pojęcia o nowych, skomplikowanych przepisach związanych z kupnem i przewozem paliw. To dla nich prawdziwe pole minowe.

 

- Na czym polega nowy problem środowiska rolniczego z kupowaniem paliw?

- Tak naprawdę te trudności dotkną każdego, kto będzie kupował i woził po drogach paliwo w większych ilościach. Ale o rolników boję się najbardziej. Znam to środowisko i wiem, że wielu z nich nie ma komputera albo ma, ale obsługują go dzieci. Tacy rolnicy mają najwięcej obaw.

 

- Czego konkretnie się boją?

- Od 18 kwietnia obowiązuje ustawa, która nakazuje każdemu, kto kupuje lub przewozi paliwo po drogach publicznych dokonania dość skomplikowanych czynności.

Jeśli rolnik chce kupić paliwo, powinien to zgłosić u hurtownika. Hurtownik występuje w jego imieniu o kod ważny przez 10 dni. Kiedy właściciel hurtowni lub przewoźnik dowozi paliwo i zlewa je we wskazane miejsce u rolnika, wręcza nabywcy wraz z fakturą wspomniany wcześniej kod. Rolnik ma 24 godziny na to, by wejść na stronę internetową systemu monitorowania drogowego przewozu towarów (www.puesc.gov.pl) , tam się zarejestrować i uzyskać konto dostępu, aktywować je, utworzyć hasło awaryjne, a następnie potwierdzić, że dokonał zakupu.

 

Źródło: X-news.pl

 

- Trochę to skomplikowane. A czemu w ostateczności ma służyć?

- To jest bardzo skomplikowane nawet dla rolników obytych z komputerem i internetem. Wielu w praktyce będzie musiało najpierw kupić komputer, żeby potem móc kupować paliwo. Trudno się dziwić, że narzekają i zastanawiają się, czy to wszystko na pewno jest potrzebne.

 

- A pana zdaniem jest?

- Z punktu widzenia państwa chodzi o uszczelnienie systemu podatkowego – akcyzy i VAT-u. Do tej pory szacowano, że 30 procent obrotu paliwami odbywało się nielegalnie. Zresztą już obowiązuje ustawa, w myśl której, jeśli klient kupi paliwo od firmy działającej nielegalnie, która akcyzy i VAT-u nie odprowadzi, celnicy zapukają do drzwi klienta i tych danin wynoszących więcej niż 50 proc. ceny paliwa od niego zażądają. Uszczelnienie systemu może być więc w ostatecznym rozrachunku dla rolników korzystne, ale na razie lęk przed skomplikowaną procedurą bierze górę.

 

- Może nie warto panikować i po prostu dać sobie – patrząc z punktu widzenia rolnika – trochę czasu na naukę.

- To jest jeden z kłopotów, że tego czasu w praktyce nie ma. Nowe prawo – jak mówiłem - obowiązuje od 18 kwietnia, a okres przejściowy, w którym klient może liczyć na wyjaśnienia, pouczenia itd. wynosi tylko dwa tygodnie. To oznacza, że po tzw. długim weekendzie zaczną się sypać wysokie kary. Tymczasem instrukcja do założenia konta w sieci liczy 66 stron i jest napisana językiem dla przeciętnego rolnika niezrozumiałym. Kto z nas wie, co to jest status zgłoszenia przewozu albo co to są dane reprezentantów czy certyfikat kwalifikowany?

 

- Rolnicy obawiają się nie tylko komputerowej biurokracji…

W ustawie są różne warianty. Mówiliśmy o tym, co się dzieje, jak hurtownik rolnikowi paliwo przywozi. Ale może być tak, że rolnik jedzie na stację paliw sam. Jeśli kupi do 480 litrów, żadne czynności go nie dotyczą. Ale i wtedy jego pojemnik na paliwo nie powinien być większy niż 500 litrów. A jak wiezie 100 litrów, to tylko w beczce o takiej właśnie pojemności.

 

Czyli powinien zawsze nalewać po korek?

Tak, bo jak wiezie 300 litrów w cysternie o pojemności tysiąc, a zostanie skontrolowany, będzie traktowany jak ktoś, kto nielegalnie obraca paliwem i urząd celny będzie go rozliczał z takiej objętości, jaką ma jego pojemnik i wymierzy mu karę. Jeśli kupi więcej niż 480 litrów, dostanie na stacji kod, po przyjeździe do domu musi wejść na stronę i potwierdzić, że na stacji x tyle i tyle kupił. Natomiast gdy musi dowieźć paliwo z własnej bazy na pole (bo gospodarstwo jest rozległe) i przewozi więcej niż 500 litrów, powinien mieć własny dokument wewnętrzny, tzw. MM-kę. Obawiam się, że rolnicy żeby tej kołomyi uniknąć, poszukają firmy nielegalnej. Czyli zrobią dokładnie odwrotnie niż państwu na tym zależy. I mogą zostać oszukani.