Z profesorem Krzysztofem Śmietanką, kierownikiem Zakładu Chorób Drobiu w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym – Państwowym Instytucie Badawczym w Puławach rozmawia Barbara Kociakowska Mamy okres wiosenny, zaczęły się przeloty ptaków. Czy zagrożenie wirusem ptasiej grypy jest teraz większe?

– Myślę, że jeśli hodowcy zachowają dotychczasową ostrożność i będą przestrzegać wytycznych zawartych w rozporządzeniu o bioasekuracji, będzie w porządku. Migracje wiosenne nie niosą tak dużego zagrożenia jak jesienne. Po pierwsze, migracje wiosenne są krótsze – ptaki bardzo szybko lecą na tereny lęgowe, zatrzymują się rzadko i na krótko. Ptaki migrujące  jesienią zatrzymują się częściej na postoje, dlatego wędrówki jesienne są bardziej rozciągnięte w czasie.

Po drugie, wiosną te ptaki, które uległy zakażeniu wcześniej, np. przed kilkoma miesiącami, padły. Te, które przechorowały, wytworzyły odporność i już nie są nosicielami wirusa. Oczywiście może się zdarzyć, że cześć ptaków jeszcze nie chorowała i przyniesie ze sobą wirusa grypy ptaków.  Możemy mówić o dynamice sezonowej występowania grypy u dzikich ptaków – szczyt zachorowań występuje jesienią, później ilość zachorowań spada, osiąga minimum w  maju bądź w czerwcu.  Wprawdzie ten wirus  – podtyp H5N8 – jest trochę inny i zawsze jest pewien element nieprzewidywalności. Jednak jeśli będzie się zachowywał, a są wszelkie przesłanki ku temu, jak inne wirusy grypy, to czas zagrożenia powinien trwać jeszcze miesiąc, góra dwa.


W maju powinniśmy oczekiwać znaczącej poprawy. Częstość zachorowalności wśród dzikich ptaków powinna być znacznie mniejsza, a więc i ryzyko zachorowania na grypę ptaków drobiu hodowlanego będzie mniejsze.

 

Czyli można powiedzieć, że wyższa temperatura będzie sprzymierzeńcem hodowców drobiu?

– Z pewnością. W wyższej temperaturze wirus szybciej ginie. Pamiętajmy, że częstym źródłem zakażenia drobiu – oprócz kontaktu bezpośredniego – są odchody znajdujące się w zbiornikach wodnych. Tam w niskiej temperaturze, takiej jaką mamy teraz, czyli 0-5 stopni Celsjusza, wirus może przetrwać nawet dwa miesiące. Natomiast latem, kiedy temperatura osiągnie poziom 20 stopni Celsjusza, wirus przeżyje 10, góra 20 dni. Słowem, im wyższa temperatura wody, tym krócej wirus w niej przeżywa.


Dlatego wraz ze wzrostem temperatury będzie wygasał problem pośredniego przenoszenia ptasiej grypy –  przez kontakt ze zbiornikami wodnymi. Woda nie będzie już stanowiła takiego zagrożenia jak teraz.

 

W Polsce stwierdzono już około 60 przypadków ptasiej grypy. Czy są jeszcze jakieś regiony, w których nie odnotowano jeszcze żadnego przypadku tej choroby?

– Wolne od grypy ptaków zostało jeszcze tylko woj. lubelskie.

Są takie województwa, w których odnotowano bardzo dużo przypadków ptasiej grypy. Jaki jest najczęstszy schemat przenoszenia wirusa? Czy częściej przenosi się on z gospodarstwa do gospodarstwa, czy też źródłem zakażenia są głównie dzikie ptaki?

– Wygląda to różnie. Na razie, jako że sytuacja ciągle jest dynamiczna, nie mieliśmy dużo czasu na analizę. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu przypadkach dochodziło do tzw. ognisk pierwotnych, czyli źródłem zakażenia były dzikie ptaki. Zakażenie wirusem odbywało się w sposób pośredni – np. przez wprowadzoną do gospodarstwa słomę, na której bytowały dzikie ptaki i pozostawiły odchody, czy wodę spływającą podczas roztopów do gospodarstw. Jednak do rozprzestrzeniania się wirusa ptasiej grypy między fermami może przyczyniać się także człowiek. Wirus przenosi się na odzieży, butach, sprzęcie. Dlatego ważne jest zachowywanie zasad bioasekuracji, dokładnego zabezpieczenia – nie tylko drobiu przed kontaktem z dzikimi ptakami i innym drobiem, ale także wyłożenie mat dezynfekcyjnych, ograniczenie dostępu  do pomieszczeń, w których jest utrzymywany drób – powinny mieć go tylko osoby uprawnione, które zmieniają odzież, zachowują wszelkie zasady bioasekuracji.  Można powiedzieć, że schemat przenoszenia się wirusa jest podobny jak przy ASF, tyle, że w tym przypadku pierwotnym źródłem zakażenia są dzikie ptaki. Jednak jeśli gospodarstwa są zlokalizowane w bliskim sąsiedztwie ogniska ptasiej grypy,  wówczas również człowiek, przez nieuwagę może przenieść wirusa do innych gospodarstw. MRiRW wdraża i realizuje rozporządzenia dotyczące bioasekuracji, by zminimalizować ryzyko wprowadzenia wirusa i dalszego jego szerzenia się.

Gdzie dotychczas stwierdzono więcej przypadków ptasiej grypy – czy w przydomowych kurnikach, czy na dużych fermach?

– Można powiedzieć, że pół na pół. Na 60 potwierdzonych przypadków wirusa ptasiej grypy  26 stwierdzono w tzw. gospodarstwach przyzagrodowych i 34 na dużych fermach.