Rolnicy chętnie inwestują w maszyny, ale robią to coraz ostrożniej. Sprzedaż mogą pobudzić unijne dopłaty, ale raczej w drugiej połowie roku.

 

- Na pewno fundusze unijne mogą rozruszać sprzedaż ciągników, maszyn rolniczych - uważa Ireneusz Filipowicz, rolnik z miejscowości Rychnów (pow. kaliski, Wielkopolska), który prowadzi 8-hektarowe gospodarstwo nastawione na produkcję roślinną. Jego zdaniem szkoda, że osoba, która w ramach poprzedniego PROW-u otrzymała dotację np. na zakup ciągnika, w naborze na lata 2014-2020 nie może wnioskować o dotację na inny ciągnik, np. taki o większej mocy. 

 

- Bo nie można wnioskować o pomoc na maszynę tego samego rodzaju - dodaje Andrzej Swędrowski, rolnik z Jaroszewa (pow. żniński, woj. kujawsko-pomorskie), który w ramach poprzedniego programu otrzymał dotację do zakupu kombajnu. - Dlatego teraz jest trudniej pozyskać środki unijne na zakup maszyn. A wciąż wielu gospodarzy chce inwestować w rozwój.   

 

Miniony rok był kiepski

ARiMR podpisuje umowy z rolnikami m.in. w sprawie pomocy na modernizację (obszar d). Mariusz Chrobot z firmy Martin&Jacob, dyrektor projektu AgriTrac: - Podpisywanie umów nie wpłynęło na wzrost sprzedaży maszyn rolniczych, a szczególnie ciągników w Polsce w 2016 roku. Ta była niższa o blisko 30 proc. w stosunku do 2015 roku. A warto dodać, że ten wynik i tak jest znacznie zawyżony ze względu na rejestracje ciągników na dilerów, które ostatecznie nie trafiły jeszcze do rolnika, tylko stoją na placach. 

 

Jego zdaniem było to związane m.in. z wprowadzeniem nowych norm emisji spalin. - W końcówce roku pojawiło się również wiele rejestracji, które nazywam rejestracjami widmo - dodaje Mariusz Chrobot. - W Polsce jest taka możliwość. Wystarczy dostarczyć do urzędu wymagane dokumenty, m.in. z wyciągiem z homologacji. W praktyce rejestrujemy numery silnika, a ciągnik dostarczony może być nawet z kilkumiesięcznym opóźnieniem. 


Przeczytaj też: Wasze pytania o dopłaty 2017. ARiMR odpowiada rolnikom

Z nadzieją w kolejne półrocze

Ekspert Martin&Jacob twierdzi, że perspektywy na nowy rok również nie są obiecujące. - Wiele wskazuje na to, że obecny rok będzie nadal pogłębiał kryzys w branży maszyn rolniczych, a w najlepszym wypadku może osiągnąć podobne poziomy jak w 2016  - uważa Mariusz Chrobot.

 

- Poprzedni rok dla branży był rzeczywiście kiepski, ale jestem pełen optymizmu - mówi Wacław Górny, właściciel firmy sprzedającej głównie ciągniki i maszyny rolnicze w województwach: zachodniopomorskim, wielkopolskim i kujawsko-pomorskim. - Na razie nie spotkałem rolników, którzy podpisaliby już umowy np. w sprawie unijnej pomocy na modernizację gospodarstw, ale niektórzy robią poprawki we wnioskach. Zatem pytań dotyczących maszyn  jest ostatnio więcej. Mam  nadzieję, że w przyszłym półroczu unijna pomoc rozrusza sprzedaż. 

 

Kupią, jeśli nie będzie strat na polach 

Diler dodaje, że niektórzy rolnicy zwlekają z podjęciem decyzji o zakupach. - Najpierw wolą sprawdzić, jak przezimowały ich uprawy, bo wtedy będą wiedzieć na co ich stać - mówi Wacław Górny. - A na przykład w części województwa kujawsko -pomorskiego, w czasie największych mrozów, zabrakło okrywy śnieżnej. 

 

- Rolnicy rzeczywiście zwlekają z podjęciem decyzji, ale straty na polach powinny być mniejsze niż przed rokiem - mówi Leszek Pulikowski, sprzedawca ciągników, maszyn z woj. kujawsko-pomorskiego. - I także z tego powodu mam nadzieję, że ten rok w sprzedaży maszyn będzie lepszy. 

 

- U nas oziminy dosyć dobrze przetrwały zimę - mówi Andrzej Ortyn, rolnik z miejscowości Świeciechów (woj. lubelskie), którego syn czeka na podpisanie umowy w sprawie pomocy na modernizację gospodarstwa. -  Czekamy na wsparcie  do ciągnika i maszyn do uprawy bezorkowej. Syn w październiku  uzupełniał wniosek, więc pomoc niebawem powinien otrzymać. Znajomy z pobliskiej wsi już umowę z ARiMR podpisał, ale on jest wyżej na liście kolejności przysługiwania pomocy.