Dziś wchodzi w życie nowelizacja tzw. „Lex Szyszko”, czyli ustawy, która na początku roku doprowadziła do niekontrolowanego wyrębu drzew. Dziś zaczyna obowiązywać ustawa z 11 maja br. o zmianie ustawy o ochronie przyrody. Osoby prywatne będą musiały teraz informować urzędy gminy o zamiarze wycinki. Te mogą próbować jej przeciwdziałać.

Wymóg  zezwolenia lub zgłoszenia zamiaru wycięcia dotyczy drzew o obwodach pni mierzonych na wysokości 5 centymetrów. Należy zgłosić wycinkę przy: 80 cm - dla topoli, wierzb, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego; 65 cm - dla kasztanowca zwyczajnego, robinii akacjowej, platanu klonolistnego; 50 cm -  dla pozostałych gatunków.  Nie dotyczy to drzew owocowych, z wyłączeniem rosnących na terenie nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków lub na terenach zieleni publicznej.

Osoby fizyczne usuwające drzewa na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej do tej pory mogły to robić według uznania.

Od dziś muszą złożyć wcześniej informację w urzędzie. Takie zgłoszenie zawierać ma: imię i nazwisko, oznaczenie nieruchomości (np. numer działki i obrębu), z której drzewo ma być usunięte, oraz rysunek albo mapę określającą usytuowanie drzewa. Mapa może być wykonana odręcznie, jednak powinna umożliwiać  zlokalizowanie drzewa na danym terenie. 

Zgłoszenia może dokonać jedynie właściciel nieruchomości. W przypadku współwłasności niezbędne jest uzyskanie zgody wszystkich współwłaścicieli lub pełnomocnictwa do występowania w ich imieniu. 

Po otrzymaniu zgłoszenia urzędnicy w ciągu 21 dni powinni dokonać oględzin. Następnie w ciągu 14 dni organ ma możliwość wydania sprzeciwu.  

Usunięcie drzewa bez zgłoszenia lub wbrew wydanemu sprzeciwowi traktowane jest jako wycinka bez zezwolenia i grożą za to  kary pieniężne.

Wydanie sprzeciwu upoważnia właściciela do złożenia wniosku o zgodę na usunięcie drzewa. By ją uzyskać zapewne będzie on musiał zadeklarować tzw. rekompensatę przyrodniczą w formie nasadzeń zastępczych..  

Ta procedura dotyczy wycinki nie związanej z działalnością gospodarczą.

Źródło: Gazeta Krakowska