Rozmowa z z Łukaszem Piechowiakiem, głównym ekonomistą Bankiera.pl.

Emocje po "czarnym poniedziałku" już zdążyły opaść, ale konsekwencje wydarzeń na giełdzie w Szanghaju zapewne nadal przed nami. Co może wkrótce czekać posiadaczy kredytów walutowych? 
Choćwe25 sierpnia nastąpiła korekta na chińskiej giełdzie, bo odbiła w górę, to gdyby kapitał znowu zaczął stamtąd odpływać, kryzys może się pogłębiać. Spowoduje to spadek wartości złotego, czyli kredyty walutowe podrożeją. Innymi słowy, osoby zarabiające w złotówkach będą musiały więcej pracować na swoje raty, między innymi w frankach. Podobne problemy mogą mieć również firmy, które są zakredytowane w obcych walutach lub mają zagraniczne kontrakty rozliczane w euro i dolarach. W przypadku tych drugich nawet, jeśli zyskają na eksporcie, często do produkcji kupują komponenty poza granicami kraju, a one będą wtedy droższe. 
Wahania kursu są bardzo niebezpieczne dla całej gospodarki. 

Jeśli ucierpią firmy, to przy okazji ich pracownicy. W jakim stopniu? 

Przedsiębiorstwa w pierwszej kolejności będą chciały utrzymać zyski na dotychczasowym poziomie. Odłożą więc "do szuflady" choćby decyzje o wzroście wynagrodzeń. 
Dlatego o podwyżkach wielu pracowników będzie mogło tylko pomarzyć. 

Czego obawiać mogą się spłacający kredyty w złotówkach? 
Mają powody do obaw, ponieważ, gdyby koniunktura osłabiła się, Rada Polityki Pieniężnej może podjąć decyzję o podwyżce stóp procentowych, by zachęcić kapitał do pozostawiania u nas pieniędzy. 
Dla kredytobiorców oznacza to, że ich raty w złotówkach wzrosną. 

Niestety, nie ma również czym pocieszyć posiadaczy lokat, którzy już od dawna zarabiają na nich coraz mniej. 
Obecne 1,5 procent zarobku na lokatach to jest rzeczywiście śmieszny zysk. Banki dwoją się i troją, by klienci inwestowali w nie, jednak bez większego skutku. Sprzedaż lokat leci na łeb, na szyję. 
Jeśli ktoś ma 300 tys. zł, woli ulokować kapitał w nieruchomość i zarabiać na jej wynajmie. Potwierdzają to informacje z rynku: w drugim kwartale tego roku wzrosła liczba sprzedanych mieszkań. 
Jednak nie lokali do remontu tylko takich, które można od razu wynająć. To z kolei niesie za sobą widmo podwyżek cen mieszkań o wyższym standardzie, ale o obniżonym nie podrożeją. 

Akcje dadzą w końcu zarobić? 
Posiadacze papierów wartościowych także stracili, między innymi ja i na pewno w poniedziałek. Jestem przekonany, że do jesiennych wyborów główne indeksy nadal będą słabnąć. Co stanie się po wyborach? Trudno wyrokować, wszystko zależy oczywiście od tego, kto je wygra. 

Ktoś jednak się cieszy, kierowcy, ponieważ tanieją paliwa. Na pewno wpłynie to również na ceny podstawowych produktów i usług
Paliwa tanieją, ale jestem zdegustowany, że obniżki nie są tak duże, jak w przypadku ropy. Wszystkiemu winna jest wysoka marża, jaką każe sobie płacić nasza wiodąca firma na tym rynku, czyli PKN Orlen. 
Jednak benzyna będzie kosztować jeszcze mniej, co przełoży się na ceny produktów żywnościowych i usług, które będą tańsze. Nie straszyłbym podwyżkami z powodu suszy, bo - niezależnie od niej - zbiory są na podobnym poziomie co rok temu. Nie powinny nas martwić wyższe ceny borówki amerykańskiej czy malin, bo to przecież nie są artykuły pierwszej potrzeby.