Do podłódzkiego Rzgowa, gdzie mieści CH Ptak - jedno z największych centrów handlu w naszej części Europy - przyjeżdża coraz mniej autokarów na rosyjskich numerach. To wszystko za sprawą słabnącego rubla, ale straty liczą także inni przedsiębiorcy z Łódzkiego.

Dwukrotne obniżenie wartości rubla to nie tylko powód do zmartwień dla Rosjan, ale i wielki problem naszych firm, handlujących ze Wschodem. W niektórych branżach eksport spadł o kilkadziesiąt procent. Nic dziwnego, skoro niemal z dnia na dzień polskie towary stały się dla Rosjan dwa razy droższe. Zwykłych mieszkańców nie stać, a odbiorcy hurtowi boją się brać towar, nie wiedząc, co dalej będzie się dziać z rublem.

- Handel z Rosją po prostu stoi - mówi Sylwester Szymalak, prezes skupiającego firmy z naszego regionu Klubu 500, a także szef łódzkiej Organiki, produkującej chemię motoryzacyjną. - Nasze towary się nie sprzedają, a Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych przestała ubezpieczać wysyłanie produkcji na Wschód, w związku z czym ryzyko handlowe jest bardzo duże. My produkujemy dla Shella, wysyłamy dla nich produkty na rynek rosyjski, teraz to praktycznie przystopowało - mówi Szymalak.

Łódzka spółka Redan, właściciel marek Top Secret i Textillmarket, ma w Rosji aż 17 sklepów z odzieżą. - Ewidentnie widać osłabienie siły nabywczej w Rosji - mówi Radosław Wiśniewski, główny udziałowiec Redanu. - O ile rynek ukraiński się dostosował do kryzysu i stał się rynkiem przewidywalnym, o tyle ze względu na dynamikę osłabienia rubla w czwartym kwartale 2014 roku rynek rosyjski dopiero odreagowuje. Rosjanie dotąd bagatelizowali to, co się dzieje, ich rynek funkcjonował w miarę racjonalnie, natomiast istotne podwyżki dopiero teraz stały się bardziej odczuwalne, ludzie ewidentnie mogą kupić mniej. A dobra importowane, takie jak nasza odzież, stały się dla Rosjan dramatycznie droższe. Licząc rok do roku, ceny w naszych sklepach, podane w rublach, wzrosły o 70 procent. Jesteśmy na granicy sezonów, więc ciężko mi oceniać, jak to się przełoży na sprzedaż, ale zakładamy, że o ile sprzedaż liczona w rublach nieco się podniesie, to po przeliczeniu jej na waluty wymienialne, takie jak dolary czy złotówki, sprzedaż ulegnie radykalnemu osłabieniu, przynajmniej w pierwszym półroczu - dodaje Wiśniewski.

Co ciekawe, Redan ma też dwa sklepy na anektowanym przez Rosję Krymie (przy czym jeden z nich zaopatruje się przez Moskwę, drugi przez Ukrainę). Wiśniewski przyznaje, że ich obroty świadczą o dużym kryzysie konsumpcji na tym półwyspie.

Bogusław Słaby, szef Związku Przedsiębiorców Przemysłu Mody, potwierdza, że sytuacja jest ciężka dla producentów odzieży, którzy sprzedają na rynku rosyjskim, w wielu przypadkach spadki obrotów sięgają kilkudziesięciu procent. - Problemy nie dotyczą tylko eksporterów jabłek, my też tracimy. Z tą różnicą, że my nie możemy liczyć na rekompensaty - mówi Słaby.

Tajemnicą poliszynela są spadające obroty przedsiębiorców handlujących z Rosjanami w centrum Ptak w Rzgowie. Nie może zresztą być inaczej. W CH Ptak od lat liczone są rejestracje na parkingach. Tomasz Szypuła z rady nadzorczej firmy przyznaje, że aut na rosyjskich tablicach jest o 30 procent mniej niż kiedyś.

- Nie będziemy czarować, interesy z Rosjanami są dziś znacznie trudniejsze, choć nie mówię, że ruch całkowicie zamarł. Najgorsze jest rozchwianie  sytuacji, kurs rubla raz jest taki, raz inny. Gdyby nastąpiła stabilizacja, nawet na niższym poziomie, można byłoby coś planować. A tak przedsiębiorcy z Rosji boją się podejmować jakiekolwiek decyzje, co utrudnia handel - dodaje Tomasz Szypuła.