Oszczędności z tytułu samych zwolnień w Biedronce, które szacuję na kilkanaście mln zł, nie będą miały istotnego wpływu na wyniki Jeronimo Martins.

Tak powiedział portalowispozywczemu.pl Kamil Szlaga, analityk Domu Maklerskiego Trigon. Według niego to z drugiej strony niewątpliwie sygnał, że spółka zmienia model rozwoju: zmniejsza tempo otwarć nowych sklepów, a koncentruje się na poprawie efektywności istniejących placówek.

Zdaniem analityka, w ramach optymalizacji biznesu dyskontowa sieć może zdecydować się nie tylko na zmniejszanie tempa otwarć nowych sklepów (z 300 do ok.

100 rocznie), ale również na dodatkowe zamknięcia istniejących już sklepów. Szlaga nie sądzi jednak, aby zjawisko to przybrało masową skalę. Jak zaznacza analityk Trigonu, nowe otwarcia realizowane będą selektywnie w dużych miastach. Efekty obecnych działań Biedronki będzie można ocenić najwcześniej dopiero za kilka miesięcy - czytamy w portaluspozywczym.pl

Czytaj też:  Zwolnienia grupowe w Biedronce 2015. Kto i dlaczego musi stracić robotę?
 

Źródło: portalspozywczy.pl