Zaległe alimenty mieszkańców Łódzkiego wynoszą już 377 mln zł. Zajmujemy trzecie miejsce w kraju. W Polsce alimenty płaci zaledwie 16 - 17 proc. rodziców, w Unii Europejskiej - średnio 80 proc.

Woj. łódzkie zajmuje trzecie miejsce w kraju pod względem niezapłaconych alimentów. Dług niesumiennych rodziców z Łódzkiego przekroczył już 377 mln zł!

Jak wynika z najnowszego raportu BIG InfoMonitor, pierwsze miejsce w tym zestawieniu zajmują dłużnicy alimentacyjni z woj. mazowieckiego. Ich dług z tego tytułu przekroczył już 482 mln zł. Drugie miejsce należy do niesumiennych rodziców z Pomorza, którzy w sumie nie zapłacili 401 mln zł alimentów. Nasz region jest trzeci.

Już od dwóch lat alimentów na 6-letnią Olę nie może się doczekać pani Agnieszka z Łodzi, księgowa w niewielkiej firmie. Od jej rozwodu upłynęło 2,5 roku, a były mąż bardzo szybko przestał przekazywać pieniądze na utrzymanie i wychowanie dziecka.

- Poznał wtedy nową miłość i zupełnie zapomniał o Oleńce - wzdycha pani Agnieszka. - Próbowałam walczyć o alimenty w sądzie, wyrok był korzystny dla mnie i dla córki, ale komornikowi nie udało się ściągnąć żadnych pieniędzy. Na papierze były mąż nie ma żadnego majątku, wszystko należy do jego nowej kobiety, z którą nie ma ślubu. Komornik rozkłada ręce, a ja muszę jakoś radzić sobie sama.

Nasz kraj jest jednym z tych, w których ściągalność alimentów jest na najniższym poziomie. Płaci je zaledwie 16 - 17 proc. osób, a w innych krajach Unii Europejskiej ten wskaźnik wynosi przeciętnie 80 proc. Tak wynika z danych, którymi dysponuje Centrum Praw Kobiet.

Najmniejszy problem z tymi długami występuje w woj. lubuskim, świętokrzyskim, opolskim. W lubuskim wartość niezapłaconych alimentów wynosi 103 mln zł, w świętokrzyskim 81 mln zł, a na Opolszczyźnie 78 mln zł.

Dłużnicy alimentacyjni trafiają do różnych rejestrów, w tym Rejestru Dłużników Niewypłacalnych Krajowego Rejestru Sądowego, który prowadzi Ministerstwo Sprawiedliwości.

To jednak może się zmienić. Pracownicy resortu pracują bowiem nad nowelizacją ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym. Jedna z propozycji zakłada, że dłużnicy alimentacyjni nie będą z automatu wpisywani do tego rejestru. Trafią tam tylko na wniosek wierzyciela.

- Należy zaznaczyć, że z danych statystycznych wynika, że wpis dłużników alimentacyjnych do RDN nie jest skutecznym narzędziem dyscyplinującym dłużników do spełniania świadczeń alimentacyjnych i nie stanowi dla nich czynnika motywującego do uregulowania należności - zaznacza Wioletta Olszewska z Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości. - 9-letni okres obowiązywania dotychczasowej regulacji pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że przyjęte rozwiązanie nie doprowadziło do osiągnięcia zamierzonego rezultatu.

Okazuje się, że skuteczność ściągania alimentów od kilku lat utrzymuje się na poziomie ok. 13 proc. Zmiany nie są jeszcze przesądzone. Ministerstwo skierowało je do uzgodnień międzyresortowych. W sprawie wypowiedzieli się też pracownicy urzędów gmin. Trwa analiza ich ankiet.

Zdaniem urzędników, bardziej skuteczna jest obowiązująca ustawa o pomocy osobom uprawnionym do alimentów.

Umożliwia ona sprawdzenie sytuacji rodzinnej i zawodowej dłużnika oraz jego dochodów. Chodzi o to, żeby alimenciarz nie wprowadzał urzędników w błąd odnośnie do swojej sytuacji materialnej. Ustawa ta umożliwia też zmuszenie niesumiennego rodzica do podjęcia pracy. A jeśli urzędnicy stwierdzą, że dłużnik uchyla się od płacenia alimentów, to starosta może zatrzymać mu prawo jazdy.

Księgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.pl