Blisko dwa tysiące pracowników spółek, należących do PGE, wzięło udział w referendum. Większość opowiedziała się za strajkiem.

Referendum strajkowe, które w firmach Ramb, Betrans i Bestgum trwało przez ponad dwa miesiące, to wynik braku porozumienia w sprawie podwyżek zarobków w trzech spółkach PGE, zatrudniających łącznie ponad cztery tysiące osób.

Część związków zawodowych domaga się podwyżek dla wszystkich pracowników, które mają wynieść od 3 do 5 zł na godzinę. Pomimo mediacji i strajku ostrzegawczego w czerwcu nie doszło do porozumienia w sprawie podwyżek płac.

W zakończonym referendum w każdej spółce frekwencja przekroczyła wymagane 50 procent. W Betransie za strajkiem opowiedziało się 81,3 procent głosujących, w Rambie 77,6 procent, a w Bestgumie 96,7 procent. Wielu pracowników oddało głosy nieważne, ponieważ źle wypełnili karty do głosowania.

Związki zawodowe, działające w spółkach, nie podjęły jeszcze decyzji odnośnie do daty przeprowadzenia strajku.

- Poprosiliśmy zarządy spółek o spotkanie ostatniej szansy - mówi Adam Olejnik z MZZ Odkrywka. - Jeśli nie dojdzie do porozumienia, zapewniam, że koszty strajku będą dotkliwsze finansowo dla firm niż podwyżki zarobków, o które walczą pracownicy.