Emerytura pana Tomasza Rokseli na konto powinna wpłynąć 24 lipca. Powinna, ale nie wpłynęła. Czekał dzień, potem drugi, a pieniędzy dalej nie było. Bełchatowianin był przerażony. Żyje z ołówkiem w ręku, ciężko choruje na serce, po emeryturze zawsze wykupuje leki. Na koniec lipca miał wyznaczone badania w Łodzi, a dojazdy przecież kosztują. Gdy czwartego dnia pani w banku powiedziała mu, że na koncie nadal nie ma pieniędzy, pan Tomasz odwiedził bełchatowski oddział ZUS.

- Pani była bardzo pomocna, napisała nawet pismo do tomaszowskiej centrali z prośbą o pilne wyjaśnienie sytuacji - opowiada emeryt z Bełchatowa. Podała mu tez telefony do ZUS w Tomaszowie Mazowieckim, by mógł wyjaśnić sprawę.


 Słyszałem w słuchawce, że czas oczekiwania to pięć minut, potem kolejne pięć, potem trzy. Wreszcie za którąś próbą udało mi się dodzwonić do oddziału w Tomaszowie, a tam przełączono mnie do... ogólnopolskiego konsultanta, który zaproponował kontakt z Tomaszowem. Ręce mi opadły

 

Ale dodzwonienie się nie było już takie proste. - Słyszałem w słuchawce, że czas oczekiwania to pięć minut, potem kolejne pięć, potem trzy - relacjonuje emeryt. - Wreszcie za którąś próbą udało mi się dodzwonić do oddziału, a tam przełączono mnie do... ogólnopolskiego konsultanta, który zaproponował kontakt z Tomaszowem. Ręce mi opadły - mówi bełchatowianin.

Wreszcie udało mu się ustalić, że termin wypłacania jego emerytury został przesunięty na 21 każdego miesiąca.

- Ale 21 jest przecież przed 24, więc gdzie ta moja emerytura, bo ja ani w jednym, ani w drugim terminie pieniędzy nie dostałem. Jestem cierpliwym człowiekiem, ale naprawdę wtedy już nerwy mi puściły - dodaje Tomasz Roksela.


Jesteśmy w trakcie przenoszenia świadczeń do nowego i bardziej wydajnego systemu informatycznego. Działanie to skutkuje zmianą numeru i w nielicznych, koniecznych przypadkach, zmianą terminu wypłaty świadczenia w miesiącu, w którym świadczenie zostało przeniesione do nowego systemu. I takim przypadkiem jest emerytura pana Tomasza Rokseli

 

Sprawę zaginionej emerytury bełchatowianina wyjaśniła na prośbę „Dziennika Łódzkiego” rzeczniczka tomaszowskiego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Marta Markun.

Nie była to najwyraźniej wielka zagadka, bo już dwie godziny później do pana Tomasza dzwonił pracownik oddziału z przeprosinami i wyjaśnieniem. Okazało się, że pan Tomasz padł ofiarą błędu systemu komputerowego.

- Obecnie jesteśmy w trakcie przenoszenia świadczeń do nowego i bardziej wydajnego systemu informatycznego - tłumaczy Marta Markun. - Działanie to skutkuje zmianą numeru i w nielicznych, koniecznych przypadkach, zmianą terminu wypłaty świadczenia w miesiącu, w którym świadczenie zostało przeniesione do nowego systemu. I takim przypadkiem jest emerytura pana Tomasza Rokseli - dodaje rzeczniczka.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłaca co miesiąc emerytury i renty dla ponad 7 mln osób oraz przyznaje i wypłaca około 400 tys. różnego rodzaju zasiłków i świadczeń krótkoterminowych na łączną kwotę blisko 14 mld zł. Przy takich ilościach błąd może się wkraść?

- Pracownik tomaszowskiego Oddziału ZUS skontaktował się z naszym klientem wyjaśniając szczegółowo sprawę, informując o terminie wypłaty emerytury oraz przeprosił za zaistniałą sytuację - dodaje Marta Markun.

W rezultacie pan Tomasz emeryturę ma dostać ponad 10 dni po pierwotnym terminie. Jak zaznaczają pracownicy ZUS, z odsetkami.

- Pracownik ZUS powiedział mi, że nie mają innych możliwości technicznych, jak tylko wypłata w tym wskazanym terminie. Ale co mi po odsetkach, które dostanę za zwłokę, skoro na koncie przez to całe zamieszanie mam już niewielki debet, z banku dostałem już cztery SMS-y z ponagleniami do uregulowania zaległości. A żeby pojechać na badania, musiałem pożyczyć 500 zł. Nie tak to powinno wyglądać – mówi emeryt.