O ile bankowcy nie zamierzają w najbliższej przyszłości podwyższać wymagań dla kredytów hipotecznych, to planują zaostrzenie polityki w przypadku finansowania potrzeb konsumpcyjnych, najwyraźniej dostrzegając w tej kwestii pewne ryzyko, związane z rosnącym prawdopodobieństwem wcześniejszej podwyżki stóp procentowych.

Podwyżka stóp procentowych z kolei za przyczynę główną będzie miała inflację. Co prawda obecny wzrost cen na poziomie 2,5 proc. rocznie nie jest zaskoczeniem, ale wciąż istnieje niebezpieczeństwo, że ten wzrost wymknie się spod kontroli.
To tłumaczy zmianę polityki kredytowej banków, choć mamy dobrą koniunkturę, spadające bezrobocie i wzrost płac.

Duży zysk, to duże ryzyko

Kredyty konsumpcyjne, których wartość sięga 145 mld zł, stanowią nieco ponad jedną piątą całkowitego zadłużenia gospodarstw domowych i prawie 14 proc. portfela kredytowego banków ogółem. Mimo niezbyt wielkiego udziału, stanowią one bardzo istotną dla instytucji finansowych część oferty i znaczącą pozycję w ich działalności, głównie ze względu na ich zdecydowanie wyższą zyskowność, w porównaniu z innymi kategoriami kredytów. Tu tradycyjnie banki dyktują najwyższe marże i wysokie oprocentowanie, a równocześnie w ich przypadku stosowane są stosunkowo proste i standardowe procedury, co obniża koszty związane z ich udzielaniem i obsługą.

Ale jednocześnie właśnie kredyty konsumpcyjne należą do najbardziej ryzykownych, bowiem wskaźnik zobowiązań których spłata jest zagrożona wynosi obecnie około 12 proc., a jeszcze kilka lat temu przekraczał nawet 18 proc.

Dla porównania, w przypadku kredytów hipotecznych wskaźnik ten sięga zaledwie 2,6 proc. dla kredytów złotowych i 3,4 proc. dla walutowych.

Bank liczy, ale i przewiduje

Aby osiągnąć tę wysoką zyskowność i jednocześnie minimalizować straty z nietrafionych kredytów, muszą prowadzić odpowiednią politykę kredytową, uwzględniającą wiele różnego rodzaju czynników. Należą do nich z jednej strony czynniki natury ogólnej, związane na przykład z koniunkturą gospodarczą, sytuacją na rynku pracy, dochodami i kondycją gospodarstw domowych jako całości, z drugiej zaś czynniki specyficzne dla danej grupy klientów, bądź o charakterze trwałym, bądź podlegające zmianom w zależności od okoliczności.

Istotny wpływ na politykę kredytową banków mają także takie czynniki, jak polityka pieniężna banku centralnego oraz regulacje ostrożnościowe stosowane przez instytucje nadzorujące banki i dbające o stabilność systemu finansowego.

Banki muszą przy tym oczywiście uwzględniać nie tylko stan obecny, ale także przewidywać prawdopodobne kierunki zmian w zakresie tych czynników.

Nietrudno się domyślić, że w okresie dobrej koniunktury gospodarczej, której towarzyszy wzrost dochodów oraz spadek stopy bezrobocia, banki są znacznie bardziej skłonne do udzielania kredytów konsumpcyjnych, licząc że klienci nie popadną w kłopoty i będą je spłacać bez problemów, niż w warunkach niepewności co do tempa wzrostu gospodarczego lub zagrożenia jego spowolnieniem.

Dodatkowe czynniki, mogące wpływać na politykę banków to poziom konkurencji na rynku usług finansowych oraz sytuacja na tym rynku, głównie w kwestii popytu na kredyt.

Oprócz tego najbardziej ogólnego kryterium kształtowania polityki kredytowej, banki dokonują rzecz jasna także bardziej szczegółowego kategoryzowania klientów, pod względem czynników ryzyka, a więc podobnie jak w przypadku kredytów dla firm, przypisują odpowiednie wagi zatrudnionym w poszczególnych sektorach gospodarki i branżach, różnicują ich z punktu widzenia stabilności uzyskiwania dochodów i perspektywy w tym zakresie (wiek, staż pracy, forma zatrudnienia, zawód, poziom wykształcenia), a także stosując inne miary, wynikające z analizy własnych danych statystycznych, w tym historii kredytowej i różnego rodzaju kryteriów scoringowych, sięgając po coraz nowe narzędzia, na przykład korzystając z informacji dostępnych w mediach społecznościowych.

Warto też zauważyć, że te kryteria i ich oceny ulegają zmianom. Jeszcze kilka lat temu kredyt był trudno osiągalny dla osób korzystających z pozaetatowych form zatrudnienia, a nawet mających umowy na czas określony, podczas gdy obecnie to kryterium ma już drugorzędne znaczenie.

Większą wagę ryzyka przypisywano także uzyskującym przychody z działalności gospodarczej, czy przedstawicielom niektórych zawodów, najbardziej narażonych na konsekwencje zmian koniunktury. Takie listy branż i zawodów były szczególnie popularne w czasie ostatniego kryzysu finansowego, a swego rodzaju kuriozum było zakwalifikowanie przez bankowców do grupy o mocno podwyższonym ryzyku przedstawicieli instytucji finansowych. Obecnie waga tego typu kryteriów jest nieco mniejsza, ale również są one stosowane, a klienci kwalifikowanie według nich do poszczególnych grup ryzyka.

O ile czynników od których uzależniona jest polityka kredytowa banków jest całkiem sporo i mają różnorodnych charakter, to narzędzia, za pomocą których banki swoją politykę realizują, sprowadzają się do niewielkiej liczby działań i generalnie można je podzielić na dwie grupy: cenowe i formalne.

Takie parametry jak wysokość prowizji, oprocentowania oraz ewentualnie dodatkowe, poza odsetkowe koszty związane z kredytem mają za zadanie „sterować” popytem, czyli odstręczać od jego zaciągnięcia lub zachęcać do skorzystania, bądź „ogół” klientów, bądź określone ich kategorie.
Wśród formalnych narzędzi należy wymienić przede wszystkim różnego rodzaju wymogi proceduralne, takie jak wspomniane formy zatrudnienia, zasady ustalania zdolności kredytowej, wymogi dotyczące zabezpieczenia spłaty kredytu lub jego ubezpieczenia, ale także takie parametry jak maksymalna kwota kredytu i okres kredytowania oraz stopień „uciążliwości” procedur związanych z ubieganiem się o kredyt, rozciągających się między skrajnościami, takimi jak „kredyt na dowód” lub na oświadczenie o wysokości dochodów, po konieczność szczegółowego formalnego dokumentowania źródeł i wysokości przychodów, stanu majątkowego, historii kredytowej czy posiadania innych zobowiązań itp.

Roman Przasnyski,Główny Analityk GERDA BROKER