Trwające od połowy września umocnienie dolara, napędzane dobrymi danymi makroekonomicznymi i wyższym prawdopodobieństwem podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, spowodowało wyraźną przecenę walut z rynków wschodzących. Przy okazji, kilka krajów borykało się ze swoimi wewnętrznymi problemami.

Słabość amerykańskiej waluty, obserwowana właściwie od pierwszego kwartału 2016 roku, pozwoliła w wielu gospodarkach, zaliczanych do koszyka rynków wschodzących, poprawić obraz makroekonomiczny i postrzeganie ich przez inwestorów finansowych. Lepsze perspektywy gospodarcze to szansa dla działających lokalnie firm, które zaczęły przyciągać coraz większy kapitał. Nowe środki trafiały również na rynek obligacji. W efekcie zaczęły się umacniać waluty, spadła dynamika inflacji, a banki centralne mogły pozwolić sobie na obniżki stóp procentowych. W ten sposób jeszcze bardziej napędzając koniunkturę.


Te kilkanaście miesięcy hossy na aktywach emerging markets spowodowało, że wiele indeksów giełdowych znalazło się na swoich historycznych szczytach, a wartość walut znacząco wzrosła. Warto się więc zastanowić, czy ostatnie kilka tygodni przerwy w aprecjacji walut ma charakter korekcyjny, czy być może wchodzimy w fazę trwalszej przeceny?

Rosyjski rubel (RUB)

Umocnienie rosyjskiej waluty na przełomie ostatnich kilkunastu miesięcy było wysoce uzasadnione. Coraz wyższa cena ropy, spadająca inflacja, rozpoczęcie, trwającego nadal, cyklu obniżek stóp procentowych i coraz lepsze twarde dane makroekonomiczne pozwoliły rublowi na aprecjację. Nie przeszkodziła w tym nawet dyplomatyczna porażka Putina w zakresie zniesienia, czy ograniczenia międzynarodowych sankcji. Naszym zdaniem, ostatnia stosunkowo skromna przecena rubla to efekt globalnego odpływu kapitału z rynków wschodzących, a nie wewnętrznych problemów Moskwy.

To warto wiedzieć. Po prostu - kliknij!

Nareszcie jest sposób, by klienci biur podróży nie cierpieli z powodu ich bankructwa!

Niska, jak na tę walutę skala spadków zwiększa prawdopodobieństwo jego dalszej aprecjacji w najbliższych miesiącach. Uważamy, że w uwagi na fazę polityki pieniężnej, ogólną sytuację gospodarczą i coraz wyższe ceny surowców, głównie ropy naftowej, rubel ma wciąż bardzo duże szanse na wzrost swojej wartości.

Indyjska rupia (INR)

O potencjale indyjskiej gospodarki napisano już wiele analiz i tekstów prognostycznych. Młoda, migrująca populacja oraz bardzo niedoinwestowana gospodarka to szansa na wieloletni sukces. Jednak ostatnie reformy indyjskiego premiera odbiły się Hindusom czkawką. Podczas, gdy gospodarka jeszcze nie odzyskała wigoru po przeprowadzonej pod koniec ubiegłego roku reformie wymiany banknotów, w lipcu weszła w życie reforma podatkowa, która zunifikowała część indyjskiego systemu podatkowego. W skutek czego miał miejsce wyraźny regres aktywności gospodarczej. Ostatnie publikacje indeksów PMI sugerują jednak, że najgorsze prawdopodobnie jest już za nami, a krótkotrwałe pogorszenie sytuacji Hindusów nie przełożyło się, według sondaży, na popularność urzędującego premiera. Biorąc pod uwagę relatywnie wysoki poziom stóp procentowych, ogromne w skali plany infrastrukturalne i prognozowane efekty wprowadzanych ostatnio zmian, wzrost gospodarczy powinien w Indiach przyspieszać i zwiększa ich atrakcyjność inwestycyjną. Ostatnia przecena indyjskiej rupii była głównie efektem rosnącej inflacji, która podskoczyła w skutek podatkowych zmian oraz coraz wyższych cen ropy naftowej. Z tych właśnie przyczyn indyjska waluta nadal, przez jakiś czas może znajdować się pod presją spadkową. Niemniej pozytywny wpływ reform podatkowych na gospodarkę powinien przyczynić się do utrzymania wartości rupii do dolara w dłuższym horyzoncie.

Turecka lira (TRY)

Inwestorzy lokujący środki w Turcji muszą mieć naprawdę mocne nerwy. Perspektywy gospodarcze nad Bosforem są bardzo dobre, chociaż w ciągu ostatnich kilku kwartałów wspierane są przede wszystkim stymulacją fiskalną. Problemem, i jednocześnie największym czynnikiem ryzyka, jest turecki prezydent. Erdogan, który od wygranego referendum w sprawie zmian w konstytucji, robi wszystko, aby pozbyć się z życia publicznego ludzi mu nieprzychylnych. Działania te wywołują od czasu do czasu gwałtowną ucieczkę kapitału i przecenę tureckiej waluty. Ponadto duże uzależnienie Turcji od importu surowców, w tym głównie energetycznych, powoduje wysoką wrażliwość inflacji w tym kraju na ceny ropy naftowej. Słaba waluta oraz wysokie ceny surowców napędzają wzrost cen, który z kolei osłabia walutę, co znowu zwiększa dynamikę wzrostu inflacji… itd. Aby przerwać działanie tego samonapędzającego się mechanizmu, musiałoby dojść do uspokojenia nastrojów politycznych w kraju i w stosunkach międzynarodowych.

Uważamy, że dopóki Erdogan w drastyczny sposób będzie pozbywał się swoich przeciwników w kraju i wzniecał drobne „konflikty” na arenie międzynarodowej, szanse na umocnienie waluty są niewielkie. To oznacza, że trend wysokiej inflacji i wysokiego poziomu stóp procentowych może pozostać utrzymany. W dłuższej perspektywie czasu można liczyć na odwrócenie tego trendu, jednak brak stabilizacji politycznej w Turcji jest największym ryzykiem dla inwestorów zainteresowanych aktywami tureckimi.

Brazylijski real (BRL)

Silna przecena brazylijskiego reala na przestrzeni ostatnich kilku tygodni, mimo coraz lepszej sytuacji gospodarczej, była związana przede wszystkim z wydarzeniami na scenie politycznej. Oskarżenia w kierunku urzędującego prezydenta o korupcję podważają jego zdolność do uczciwego wykonywania obowiązków i powodują, że jego możliwości do reformowania gospodarki (solą w oku inwestorów jest przede wszystkim reforma emerytalna) są skromne. Niepokoją również nastroje społeczne. Według ostatnich sondaży, aż połowa Brazylijczyków chce, aby były prezydent Luiz da Silva (Lula) wystartował w przyszłorocznych wyborach. To obrazuje doskonale, jaki jest stan lokalnej polityki – warto przypomnieć, że Lula jest obciążony nieprawomocnym wyrokiem 10 lat więzienia za korupcję. Przedsiębiorcy z kolei, sygnalizując to od kilku miesięcy, oczekują spokoju, dzięki któremu nie będą obawiali się zainwestować nowych środków, których brak jest jedną z kul u nogi brazylijskiej gospodarki. W naszej ocenie ostatnia przecena reala ma mimo wszystko krótkotrwały charakter i związana jest głównie z wydarzeniami na scenie politycznej. W najbliższych miesiącach realowi sprzyjać będzie cena ropy, której poziom wspomaga brazylijską gospodarkę.

Podsumowując, uważamy, że ostatnie kilka tygodni umocnienia amerykańskiej waluty nie zmieniło perspektyw rynków wschodzących jako całości. Chociaż postrzeganie atrakcyjności aktywów niektórych krajów mogło się pogorszyć, to jednak, dzięki bardzo pozytywnej koniunkturze na świecie i rosnącym cenom surowców uważamy, że inwestowanie w koszyk emerging markets może być w nadchodzących miesiącach bardzo opłacalne.