Ani dodatkowy zastrzyk gotówki płynącej do budżetów domowych w ramach programu Rodzina 500+, ani malejące bezrobocie nie spowodowały większych spłat zadłużenia, ani zmniejszenia długów polskich rodzin.

Biura Informacji Kredytowej, któzy pod tym kątem dokonali analizy rynkowej wskazują, że wciąż mamy kłopoty w zarządzaniu domowym budżetem. Przede wszystkim ulegamy pokusie życia na kredyt i ponad stan, chcąc dorównać zamożnym sąsiadom czy rodzinie.

Piętnaście miliardów, ale poza zajęciem przez komornika

W Polsce cały czas przybywa dłużników, miniony rok powiększył tę grupę o kilkaset tysięcy.

Jak wynika z rejestrów Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor S.A. i Biura Informacji Kredytowej, dłużnicy w naszym kraju winni są łącznie 47,19 mld zł, z czego 27,98 mld zł to niespłacone kredyty, a 19,21 mld zł to należności pozakredytowe, jak rachunki za prąd, gaz, czynsz, telefon, alimenty itp. Wobec tak dużego zadłużenia, na którym cierpi cała gospodarka, branża zarządzania wierzytelnościami poprawy sytuacji upatrywała w programie Rodzina 500+. W 2016 roku korzystało z niego 3,8 mln dzieci, a do rąk Polaków trafiło ponad 15,4 mld złotych. Takie pieniądze nie podlegają zajęciu komorniczemu, ale pozostają w swobodnej dyspozycji rodziców, w praktyce mogą więc być przeznaczane także na spłatę długów. To się jednak nie potwierdziło.

Czytaj też:
Dzieci jadą na zimowiska albo i nie. Wypadki zdarzają się i tam i tu. Sprawdź co daje szkolna polisa

- Spodziewaliśmy się, że część środków z 500+ zostanie przeznaczona na spłatę długów. Nie odnotowaliśmy jednak większych spłat z tym związanych. Być może w pierwszym okresie odbiorcy tych środków zaspokajają najpilniejsze potrzeby konsumpcyjne swoje i dzieci, a po pewnym czasie pomyślą też o regulowaniu zaległych długów. Nie byłoby w tym zresztą nic nagannego – rodzice bez obciążenia starymi długami mogą zagwarantować lepszą przyszłość dzieciom. Zaległe zobowiązania uniemożliwiają np. zakupy niezbędnego sprzętu na raty – tłumaczy Rafał Buchholc, Dyrektor Pionu Strategii Windykacyjnych z Best S. A.

Rzucilismy się na używane samochody i sprzęt AGD

Jak na razie dane rynkowe, ale i tysiące rozmów telefonicznych, które doradcy BEST przeprowadzają codziennie z dłużnikami wskazują, że na 500+ najbardziej skorzystała branża AGD, czy też… firmy zajmujące się sprowadzaniem używanych samochodów z krajów tzw. „starej UE”. Wzrosły też wydatki Polaków na edukację, zabawki czy podróże - wg danych jednego z touroperatorów od czerwca do września 2016 liczba wyjazdów dzieci zwiększyła się o 20 proc. względem 2015 roku.

Czytaj też:
Wydaje się nam, że mamy zbyt ogólne wykształcenie by znaleźć atrakcyjną pracę. Ona zaś może być w zasięgu ręki

Bezrobocie nie wpłynęło na stan naszych długów

Firmy windykacyjne nie gromadzą danych wyjaśniających, jakie jest źródło pieniędzy przeznaczanych na spłaty zobowiązań. Jednak obiektywne dane wskazywały, że także malejące bezrobocie przyczyni się do poprawy sytuacji. Obecnie wynosi ono 8,3 proc. a od stycznia 2015 r. spadło o 2 proc. W listopadzie było to nawet 8,2 proc., czyli najmniej w Polsce od czasu wejścia do UE. Większa dostępność miejsc pracy wpływa rzecz jasna na możliwości finansowe Polaków, w tym także dłużników. Nie przełożyło się to jednak na ich większą skłonność do regulowania zobowiązań.

- My zanotowaliśmy wprawdzie dość duże wzrosty wpłat w postępowaniu polubownym, wiążemy to jednak z poszerzeniem oferty o szeroką gamę polubownych rozwiązań, indywidualnie dopasowywanych do możliwości finansowych naszych Klientów – ocenia Rafał Buchholc

Zastaw się, a postaw się!

Według ekspertów od zarządzania wierzytelnościami, przyczyną wysokiego zadłużenia Polaków jest brak umiejętności skutecznego i odpowiedzialnego zarządzania budżetem domowym. Nagminna jest też chęć dorównania w poziomie życia zamożniejszym sąsiadom czy członkom rodziny, bez oglądania się na konsekwencje życia na kredyt.

- Niepodważalny wzrost zasobności społeczeństwa powinien iść w parze z pozbywaniem się starych długów. Niestety tak dzieje się w bardzo ograniczonym stopniu. Pokutują też mity, że dług sam zniknie, unikanie kontaktu z windykatorem, gdy tymczasem rozmowa z nim mogłaby pomóc w rozłożeniu zobowiązania na możliwe do spłaty raty – podsumowuje Rafał Buchholc.