Rada Ministrów na posiedzeniu 21 marca przyjęła "stanowisko Rządu do obywatelskiego projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele”. Kontrowersyjny projekt od jesieni ubiegłego roku jest przedmiotem prac komisji sejmowych, ale zostały one zahamowane do czasu gdy swoje stanowisko w tej sprawie przedstawi rząd.

Projekt jest kontrowersyjny gdyż zakazuje handlu w niedziele – niemal kompleksowo i przewiduje nawet kary więzienia za złamanie nakazu.

W ocenie ekonomistów w takim kształcie może być bardzo kosztowny dla gospodarki, zwłaszcza dla dziesiątków tysięcy osób, które w konsekwencji zakazu straciłyby pracę. Powszechnie oczekuje się, iż rząd w swoim stanowisku poszuka „złotego środka”.

Ostatecznie rząd poparł projekt, ale zaapelował o daleko idące złagodzenie jego zapisów. "W ocenie rządu, ingerencja ustawodawcy w zasady funkcjonowania placówek handlowych powinna zmierzać do pogodzenia interesów różnych środowisk, przedstawiających z jednej strony argumenty natury ekonomicznej – przemawiające za jak najmniejszą zmianą obecnych zasad swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej, z drugiej zaś – podkreślające kulturowe i światopoglądowe aspekty niedzieli wolnej od pracy", napisano w komunikacie wydanym po posiedzeniu rządu.

- Rada Ministrów zajmując się obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, powinna wziąć pod rozwagę racje wszystkich zaangażowanych stron – czyli konsumentów, przedsiębiorców oraz pracowników. Obywatelski projekt ma bowiem wiele mankamentów, które mogą być szkodliwe z gospodarczego lub społecznego punktu widzenia – uważa Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP. I dodaje: - W ostatnim czasie pojawiły się sygnały wskazujące na to, że rząd skłania się ku złagodzeniu ograniczeń postulowanych w obywatelskim projekcie. To dobry kierunek zmian, które przyniosłyby korzyści zarówno społeczne, jak i ekonomiczne. Jednym z rozważanych rozwiązań jest pilotaż w formie wprowadzenia zakazu np. w jedną niedzielę w miesiącu. Byłby to z pewnością lepszy sposób rozstrzygnięcia kwestii handlu w niedziele, pozwalający bez stosowania bardzo drastycznych kroków sprawdzić odbiór społeczny zakazu oraz jego wpływ na poziom zatrudnienia w handlu.

Niedziela dzień święty

O ograniczeniu handlu w niedziele i święta mówi się od lat. Dotąd zwolennikom tego rozwiązania udało się uzyskać ograniczenie handlu w dni ustawowo wolne od pracy, a więc kilkunastu dni w roku, wśród których jest Boże Narodzenie i Wielkanoc, Trzech Króli, Boże Ciało, Zielone Świątki, 1 i 11 listopada oraz 15 sierpnia. Nad projektem ustawy przygotowanym przez Solidarność, przewidujący wszystkie niedziele bez handlu od października, pracują komisje sejmowe. Proponowały one między innymi wprowadzanie ograniczeń handlu stopniowo, zaczynając od jednej lub dwóch niedzieli w miesiącu. Ten pomysł nie podobał się jednak ani Solidarności, ani przedstawicielom handlu, którzy twierdzili, że takie rozwiązanie wprowadzi chaos i zdezorientuje klientów.

Czytaj też:
Na rynku pracy specjaliści mają najlepiej. Pracodawcy licytują się dodatkowymi profitami, by podjęli u nich pracę. Sprawdź na co poza atrakcyjnym wynagrodzeniem można liczyć

Przygotowany przez Solidarność projekt ustawy zakazującej handlu w niedzielę został pod koniec minionego roku negatywnie oceniony przez Radę Ministrów. Nie oznacza to jednak, że firmy handlowe będą mogły nadal funkcjonować wedle obecnie obowiązujących przepisów. Zakaz lub przynajmniej ograniczenia będą, a ich szczegóły mają być znane do końca lutego. Rząd postąpił słusznie, uważają pracodawcy. Jak oceniają członkowie organizacji Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, „nie tylko przewidziane w niej restrykcje byłyby nadmierne, lecz również przedstawiony projekt był nieprzemyślany i wadliwy w sensie prawnym. Wprowadzenie w życie jego przepisów sparaliżowałoby działalność centrów logistycznych oraz operatorów pocztowych na początku każdego tygodnia. Prowadziłoby do takich absurdów, jak m.in. konieczność wyłączania w niedziele automatów oraz nakładania kary więzienia np. na drobnych handlarzy naruszających zakaz.

Ministrowie różnym głosem

Z deklaracji, jakie składała w lutym Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społeczne, wynika, że rząd skłania się ku rekomendacji łagodniejszej wersji zakazu handlu w niedziele niż wariant proponowany w obywatelskim projekcie ustawy.
Wicepremier Mateusz Morawiecki w swoich wypowiedział wykluczał zamykanie sklepów we wszystkie niedziele. Według niego najlepiej byłoby, aby zakaz handlu obowiązywał tylko dwa razy w miesiącu. Z pewnością brał pod uwagę analizy ekspertów. Według jednego z nich zakaz handlu w niedzielę może zmniejszyć obroty handlu o 9,6 mld zł, a w konsekwencji wpływy do budżetu państwa, a więc zapłacimy wszyscy.

Czytaj też:
Wiosna zawitała od razu do frankowiczów. Kurs szwajcarskiej waluty jest najniższy od czterech miesięcy. Będzie nawet poniżej 3,90 zł?

- Rząd nie zaprezentuje wariantu z jedną czy dwiema niedzielami w miesiącu objętymi zakazem - zapowiadał jednak Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. Taka wypowiedź sugeruje, że w grę wchodzi wariant zawarty w projekcie Solidarności ze wszystkimi niedzielami wolnymi od handlu, a więc spełnienie obietnicy składanej przez polityków PiS w kampanii wyborczej.
- Tak byłoby najlepiej - komentował Jan Dopierała, sekretarz Sekcji Krajowej Pracowników Handlu Solidarności. Zgłoszony przez związkowców projekt zakłada otwieranie sklepów tylko w niedziele przed Świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocnymi oraz po jednej w styczniu, czerwcu, lipcu i sierpniu.

Co na liście rządowych uwag?

Można więc oczekiwać, że w stanowisku zaprezentowanym 21 marca na pewno nie będzie bezwzględnego zakazu handlu w niedzielę, jak zakładał przywołany wyżej społeczny projekt ustawy. Od takiej fundamentalnej zasady mają być odstępstwa - i o charakterze przedmiotowym, i podmiotowym. Pierwsze wyłączą spod nowych restrykcji niektóre firmy handlowe, np. małe sklepy rodzinne, drugie - niektóre „branże”, np. stacje benzynowe, gastronomię czy kioski. Co ważne, zmiany mają być wprowadzane etapami, aby możliwa była - dzięki analizie skutków - korekta wykluczająca szkodliwe skutki regulacji dla gospodarki i budżetu państwa.
Możliwe jest ponadto, że znaczna część decyzji dotyczących wyłączeń spod ograniczeń działalności handlowej w niedziele zostanie delegowana samorządom. Zdecydowanie łagodniejsze niż w projekcie Solidarności mają też być kary - dla sprzedających i kupujących - za naruszenie przepisów regulujących zasady handlu w niedzielę. Najnowsze zaś „przecieki” z resortów pracujących nad rządową propozycją wskazują ponadto, że ograniczenia mogłyby dotyczyć na przykład jedynie części niedziel w roku, a nie prawie wszystkich, jak chcieliby projektodawcy.

Na co liczą przedsiębiorcy?
- Cieszymy się, że rząd skłania się do złagodzenia obywatelskiego projektu wprowadzającego zakaz handlu oraz świadczenia usług na rzecz handlu w niedziele. Wynika to zapewne z przygotowywanej obecnie przez rząd oceny skutków regulacji, której obywatelski projekt nie zawierał. Zamknięcie sklepów w niedziele będzie szczególnie dotkliwe dla osób intensywnie pracujących i mających ponadprzeciętne dochody. Stąd najsilniejszy sprzeciw wobec zakazu handlu zgłaszają mieszkańcy dużych miast. Niezadowolone będą również osoby, które ze względów rodzinnych lub zawodowych chcą pracować właśnie w weekendy, np. studenci - mówi Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji „Lewiatan”.
Negatywne konsekwencje zakazu handlu w niedziele dla konsumentów, pracowników, inwestorów i konkurencyjności całej gospodarki skłoniły w ostatnich latach Danię, Finlandię, Francję, Grecję, Holandię, Hiszpanię i Węgry do zniesienia całości lub części ograniczeń w handlu w niedziele. Znamienny przy tym jest przypadek Węgier, gdzie zbyt surowy i nieakceptowany przez społeczeństwo zakaz handlu w niedziele utrzymał się jedynie przez trzynaście miesięcy. Z zapowiedzi minister Rafalskiej wynika też, że rządowy projekt ustawy zostanie zaś poddany konsultacjom, a to oznacza, że jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy będzie można sprzedawać i kupować w niedziele na obecnych zasadach.

Czytaj też:
Fiskus sam wypełnia PIT-y. I to nie dla wybranych, ale praktycznie każdego kto składa PIT-37, nawet jeśli rozlicza się z małżonkiem czy dzieckiem albo odlicza ulgę. Jak z tego skorzystać?

- Zapewnienie polskiej gospodarce warunków do wzrostu wymaga, aby rząd wypunktował wadliwe rozwiązania przewidziane w obywatelskim projekcie – podkreśla Łukasz Kozłowski. - Jednym z głównych błędów, które należałoby wyeliminować, jest kara pozbawienia wolności do 2 lat za dopuszczanie się handlu w niedziele. Jest ona zupełnie niewspółmierna do wagi naruszenia prawa – mówi ekspert Pracodawców RP.

Jego zdaniem warto byłoby też zmienić sposób wprowadzenia ewentualnego zakazu – zamiast zakazywać handlu w niedziele jako takiego, lepiej wprowadzać ograniczenia w zatrudnieniu pracowników w handlu w niedziele. Celem jest przecież to, by pracownicy mieli wolne w ten dzień tygodnia, a nie zabronienie konsumentom korzystania np. z automatów vendingowych lub ze sklepów internetowych. - Uważnie trzeba też przejrzeć długi szereg wyjątków, jakie zostały przewidziane w projekcie. Tworzą one rażąco nierówne zasady konkurencji między przedsiębiorcami – a taka sytuacja jest niedopuszczalna. Konieczne jest ponadto poprawienie przepisów, które mogłyby doprowadzić do paraliżu działalności logistycznej i pocztowej – uważa Łukasz Kozłowski. I dodatkowo podkreśla: - Skoro rządowym priorytetem jest wdrożenie Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju oraz innych proprzedsiębiorczych rozwiązań, jak Konstytucja dla Biznesu – należy wyeliminować nakładane przez projekt zbędne obowiązki biurokratyczne.

Ostateczne stanowisko rządu

Zdaniem rządu, ograniczenie handlu w niedziele jest ważnym społecznie zagadnieniem. Ograniczenie tego handlu może prowadzić do wzmocnienia więzi społecznych, szczególnie rodzinnych. Wśród osób zatrudnionych w handlu szczególnie dużo jest kobiet-matek, a niedziela to często najbardziej dogodny moment (mając na uwadze obowiązki szkolne) na spędzenie czasu z dziećmi i rodziną. Warto też zauważyć, że w Niemczech, Austrii, Francji, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Szwajcarii, Belgii, Grecji i Danii istnieje całkowity zakaz handlu w niedziele lub jest on ograniczony w zależności od regionu, pory roku czy wielkości sklepu.
Projektowana ustawa wykracza jednak znacznie poza powszechne rozumienie tego zjawiska, które w odbiorze społecznym kojarzone jest głównie z wykonywaniem pracy w niedziele w dużych placówkach handlowych przez osoby mające status pracownika. Istotne jest więc rozważenie, na ile słuszne, uzasadnione ekonomicznie i społecznie, a także oczekiwane przez obywateli jest przyjęcie bardzo szerokich rozwiązań dotyczących zakazu niedzielnego handlu.

W ocenie rządu, ingerencja ustawodawcy w zasady funkcjonowania placówek handlowych powinna zmierzać do pogodzenia interesów różnych środowisk, przedstawiających z jednej strony argumenty natury ekonomicznej – przemawiające za jak najmniejszą zmianą obecnych zasad swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej, z drugiej zaś – podkreślające kulturowe i światopoglądowe aspekty niedzieli wolnej od pracy.

Istotne jest także, aby nowe przepisy były jasne i nie budziły wątpliwości interpretacyjnych. Powinny one zatem jasno określać zasadę, a także w sposób przejrzysty wyjątki od niej. Zbyt skomplikowane formułowanie licznych wyjątków od zakazu handlu w niedziele, jak również dopuszczenie takiego handlu w określonych przypadkach, np. za zgodą zatrudnionego – może stanowić źródło konfliktów i sporów. Nie będzie to sprzyjać procesowi akceptacji społecznej dla tak istotnych rozwiązań prawnych.
Przykładowo – w opinii rządu – spod zakazu handlu w niedzielę powinni być wyłączeni m.in. operatorzy pocztowi oraz wszystkie podmioty uczestniczące w żegludze śródlądowej, a także takie gałęzie gospodarki morskiej jak rybactwo śródlądowe, rybołówstwo morskie, czy przetwórstwo produktów rybnych (przede wszystkim centra pierwszej sprzedaży ryb). Zdaniem rządu, zbyt szeroko zdefiniowane jest pojęcie „centrum logistyczne”. Jego konsekwencją może być np. wstrzymanie pracy portu morskiego. Niezrozumiałe jest także pozbawianie pasażerów podróżujących np. pociągami możliwości zakupu posiłku w przypadku, gdy podróż przypada w niedzielę. Spod zakazu handlu należałoby więc wyłączyć wszystkie obiekty handlowe znajdujące się na terenie punktów obsługi pasażerów, tj. lotnisk, portów morskich, dworców kolejowych i autobusowych, bez względu na ich powierzchnię handlową.
Rząd dostrzega także m.in. negatywne skutki społeczne objęcia ustawą takich placówek jak zakłady pogrzebowe i kwiaciarnie. Istnieją również niejasności odnośnie zakupów online w niedziele.  Projektowane przepisy powinny być tak przeredagowane, aby wprost i całkowicie wyłączały handel w internecie spod wprowadzanego zakazu. Ponadto, przewidziane w projekcie sankcje należy uznać za nadmiernie surowe w stosunku do dobra, jakie ma podlegać ochronie.

W ocenie rządu, podczas dalszych prac legislacyjnych w Sejmie warto rozważyć ewentualne etapowe wprowadzanie proponowanych zmian. Umożliwiłoby to bieżącą analizę skutków społecznych i ekonomicznych nowych rozwiązań.

„Artysta w kuchni” odc. 2 Zobacz jak gotuje Joanna Chacińska z zespołu Bisquit