Do tegorocznego sezonu letniego zapobiegliwych turystów było dużo mniej niż ryzykantów. Ale to się zmieniło. Co zaskakujące, osoby, które wykupiły wakacje wcześniej, pojechali na nie taniej niż łowcy last minute.

Jeszcze rok temu, ktoś, kto rezerwował wakacje na ostatnią chwilę mógł liczyć wyjątkowo korzystną cenowo okazję, ale regułą były ceny bardzo zbliżone do tych z first minute. Dlatego wakacje letnie w 2016 roku rezerwowało znacznie więcej łowców last minute niż turystów, którzy chcieli mieć ten temat załatwiony odpowiednio wcześnie – jesienią, a najpóźniej na początku wiosny.

Na widmo plajty – Turystyczny Fundusz Gwarancyjny

Ze statystyk Travelplanet.pl wynika, że wakacje w 2016 roku w formie last minute w biurach podróży kupiło blisko 40 proc turystów, zaś first minute – 25 proc.

– W wypadku tych ostatnich to był i tak duży postęp. Jeszcze dekadę wcześniej takie rezerwacje stanowiły ok. 15 proc. Jednak sytuacja uległa zmianie w tym roku. Według raportu Polskiej Izby Turystyki letnie wakacje na więcej niż dwa miesiące przed wylotem kupił niemal co trzeci polski turysta (31 proc.). Z kolei odsetek łowców okazji nieznacznie spadł. Eksperci z branży turystycznej tłumaczą, że za taką zmianą kryje się powstanie Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego (TFG) – zauważa Radosław Damasiewicz, Travelplanet.pl. - TFG to przełamanie psychologicznej obawy, że pieniądze zainwestowane na kilka miesięcy przed wakacjami mogą przepaść z powodu upadłości organizatora wypoczynku. Turyści uwierzyli, że Fundusz rozwiązuje ten problem i wyjątkowo wcześnie zaczęli kupować letnie wakacje- dodaje.

Last minute coraz mniej opłacalne? Wyjątkowo wczesne finalizowanie transakcji spowodowało, że oferta last minute na najbardziej popularnych kierunkach była wyjątkowo skąpa i mało atrakcyjna cenowo, z wyjątkiem Egiptu i Turcji, które z tego powodu wróciły do łask turystów.


- Bardzo prawdopodobne, że tak samo będzie w nadchodzącym sezonie letnim. Turyści ruszą do biur podróży po wakacje letnie już jesienią i zimą, bo tego lata przekonali się wyjątkowo dobitnie, że kupując na ostatnią chwilę mamy znacznie mniejszy wybór ofert i często są one po prostu droższe niż wakacje first minute- mówi ekspert.

TFG eliminuje ryzyko utraty pieniędzy, wpłaconych często na kilka miesięcy przed wylotem, ale to niejedyna ochrona turystycznej inwestycji. Dodatkowo niektóre biura wprowadzają jeszcze inne rozwiązanie: jeśli oferta last minute na wykupione wcześnie wakacje okazałaby się tańsza, turysta otrzyma zwrot takiej swoistej „nadpłaty”.

Dlatego wakacje all inclusive w szczycie letniego sezonu w czterogwiazdkowym hotelu w Maroko, Tunezji, Egipcie, Turcji czy Bułgarii, które obecnie można kupić za ok 1600 – 1800 zł lub urlop w tym czasie i tym standardzie w Grecji, na Cyprze lub Albanii za 2000 – 2200 zł mogą być przed samym wyjazdem już tylko tańsze.

First Minute, czyli cały katalog do dyspozycji

Rezerwacje First Minute to wybór z oferty katalogowej. Tymczasem oferta last minute to łapanie okazji w postaci niesprzedanych jeszcze ofert. A tych naprawdę świetnych cenowo z roku na rok jest mniej. Zaś w przyszłym sezonie, według przewidywań ekspertów z branży turystycznej, last minute może być jeszcze bardziej rozczarowujące niż minionego lata.

- Jeśli chcemy jechać w konkretne miejsce z paczką przyjaciół a nawet rodzinnie, w czwórkę, z dwójką dzieci, możemy mieć duże problemy ze znalezieniem ofert w najbardziej popularnych krajach a zwłaszcza w najbardziej popularnym standardzie – przestrzega Damasiewicz. – W minionym sezonie właśnie z takiego powodu świetnie sprzedawał się Egipt czy Turcja, które we wczesnych rezerwacjach wcale nie były faworytem turystów- dodaje.

Im więc bardziej sprecyzowane plany na wakacje, tym wcześniej warto je zarezerwować. „Marzyłem o Chorwacji, ale zabrakło fajnych ofert” – to, przyznacie, mało przyjemne wspomnienia z wakacji.