Minione lata należały do gmin wiejskich sąsiadujących z aglomeracją łódzką. W pierwszej dziesiątce Dziennikowej Ligi Gmin jest ich aż pięć - trzy z pow. łódzkiego wschodniego, dwie z pabianickiego i jedna ze zgierskiego. Gminy te szybko zwiększają swój potencjał ludnościowy, wykorzystują atrakcyjne położenie, ale i ułatwiają osiedlanie się nowym mieszkańcom, którzy budują domy i często zakładają firmy, zapewniające dochody gminnym budżetom i pracę lokalnym społecznościom. Przedstawiamy trzeci odcinek 10.

notowania Dziennikowej Ligi Gmin, w którym porównujemy skuteczność samorządów wiejskich w woj. łódzkim.[/b]

Pierwsze miejsce w tej edycji  DLG zajęła gmina wiejska Pabianice. W przeciwieństwie do miasta Pabianice, gmina wiejska Pabianice w ostatnich latach kwitła. Prowadzenie inwestycji było tu możliwe, bo bardzo dużo firm (głównie z branży tekstylnej), zapewnia gminie niemałe dochody, ponadto wójt i jego urzędnicy śmiało sięgali po  pieniądze z Unii.

Niech mówią liczby: nakłady majątkowe na gospodarkę komunalną i ochronę środowiska były w latach 2011-2013 o ponad 210 proc.

wyższe od nakładów poczynionych w okresie 2007-2009. Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że wójt i jego urzędnicy nie skąpili na swoje utrzymanie. Wydano tu na to dwa razy więcej niż w gminie miejskiej Pabianice.


Pierwsze miejsce w Dziennikowej Lidze daje powody do satysfakcji. Szczególnie, że jestem wójtem od 24 lat. W ciągu czterech lat udało nam się wybudować sieć kanalizacji sanitarnej, która obejmuje 35 proc. mieszkańców gminy, stworzyliśmy możliwość jej rozbudowy o kolejne miejscowości

- Zajęcie pierwszego miejsca w Dziennikowej Lidze daje powody do satysfakcji. Szczególnie, że jestem  wójtem od 24 lat - podkreśla Henryk Gajda, który w listopadzie znów wygrał wybory. - W ciągu czterech lat udało nam się wybudować sieć kanalizacji sanitarnej, która obejmuje 35 proc. mieszkańców gminy, stworzyliśmy możliwość jej rozbudowy o kolejne miejscowości. Zmodernizowaliśmy stacje uzdatniania wody i rozbudowaliśmy sieć wodociągową, remontowaliśmy i budowaliśmy drogi. Kiedy w latach 2006 - 2010 trwał boom budowlany, ceny robót rosły, a wiele samorządów się zadłużało, my oszczędzaliśmy. Dzięki temu w minionej kadencji mogliśmy sobie pozwolić na  więcej.

Drugie miejsce zajęła podłódzka Nowosolna. Tu jednak fotela nie utrzymał wieloletni wójt Tomasz Bystroński. W listopadowych wyborach  przegrał z Piotrem Szcześniakiem. Nowosolna mogłaby  być liderem, gdyby nie olbrzymie nakłady na gminną administrację  (przedostatnie miejsce w tej kategorii - patrz ramka z wynikami poniżej). Wydatki te w Nowosolnej były w  przeliczeniu na mieszkańca aż o 45 proc. większe niż w Łodzi. Jednocześnie dochody Nowosolnej są mniejsze niż  gminy Pabianice. Niemniej Nowosolna wypada bardzo dobrze. W ciągu ostatnich czterech lat jej dochody wzrosły o 40 proc., a jej inwestycje w latach 2011 - 2013 były o 50 proc. większe od nakładów w okresie 2007- 2009.

Bardzo podobna sytuacja panuje w sąsiednim Andrespolu, który uplasował się na czwartej pozycji. Z tą różnicą, że władze Andrespola są znacznie oszczędniejsze i na swoje utrzymanie wydają połowę tego co Nowosolna. 


Jest nowy budynek gimnazjum, dwie nowe sale gimnastyczne, trzy nowe przedszkola, trzy kompleksy boisk. Liczba miejsc w przedszkolach gminnych wzrosła ze 150 do 400. Po wakacjach wszystkie dzieci z gminy będą miały zapewnione miejsca w  przedszkolach

- Zmodernizowaliśmy sieć drogową, wybudowaliśmy kanalizację i oczyszczalnię, rozbudowaliśmy wodociągi - wylicza Dariusz Kubus, ponownie wybrany na wójta Andrespola. - Jest nowy budynek gimnazjum, dwie nowe sale gimnastyczne, trzy nowe przedszkola, trzy kompleksy boisk. Liczba miejsc w przedszkolach gminnych wzrosła ze 150 do 400. Po wakacjach wszystkie dzieci z gminy będą miały zapewnione miejsca w  przedszkolach - zapewnia wójt Kobus.

Do drugiej kategorii gmin wiejskich, które znalazły się na  szczycie tego wydania DLG, należą Rząśnia w pow. pajęczańskim (3. pozycja) i Szczerców w pow. bełchatowskim (5. pozycja). Obie gminy sukces zawdzięczają największemu zakładowi w regionie, czyli PGE, w skład której wchodzi bełchatowska odkrywka. Podatki z kopalni dały terenom wokół niej niespotykaną szansę rozwoju, z której samorządy korzystają.

Rząśnia to co prawda nie Kleszczów, ale i tak wpływy do  budżetu ma imponujące - dwukrotnie wyższe niż np. Nowosolna. Ale i inwestycje gminne w ochronę środowiska, gospodarkę komunalną i drogi są tu ponad cztery razy wyższe niż w Nowosolnej i prawie trzy razy większe niż w Łodzi. Władze gminy nie zadowoliły się "łatwym dochodem z kopalni" i z dużą skutecznością sięgnęły po pieniądze unijne.

Dzięki nim w ostatnich latach zbudowano szkołę podstawową w Białej wraz z salą gimnastyczną. Władze gminy chwalą się też projektem „Słoneczne dachy gminy Rząśnia". Na prywatnych domach i budynkach użyteczności publicznej zamontowano ponad tysiąc solarów do podgrzewania wody. Mieszkańcy docenili to i ponownie wybrali na wójta Tomasza Stolarczyka.


W planie zagospodarowania przestrzennego jest ujęte też 100 ha, które mogą zostać wykorzystane przemysłowo. Działalność rolnicza jest tu mało opłacalna. Musimy szukać alternatyw, by uniknąć exodusu mieszkańców

Czy gminne inwestycje będą procentować, gdy wyschnie źródło „kopalnianych" dochodów po  zamknięciu bełchatowskiej odkrywki? Jan Kałużny, sekretarz Urzędu Gminy, duże nadzieje pokłada w strefie przemysłowej pod Zielęcinem. Do dyspozycji inwestorów będzie tam 10 ha uzbrojonego terenu. - Oferujemy też niskie podatki lokalne - mówi. - W planie zagospodarowania przestrzennego jest ujęte też 100 ha, które mogą zostać wykorzystane przemysłowo. Działalność rolnicza jest tu mało opłacalna. Musimy szukać alternatyw, by uniknąć exodusu mieszkańców. 

Słowa uznania należą się władzom Buczka z pow. łaskiego. Ta rolnicza gmina przebojem wdarła się do pierwszej dziesiątki tego notowania Dziennikowej Ligi (przed czterema laty zajęła 38. pozycję).

Buczek, jak mało która gmina, potrafił wykorzystać możliwości, jakie dają unijne fundusze. Dzięki nim poczyniono tu wiele inwestycji - wybudowano kanalizację w kilku wsiach i zmodernizowano sześć strażnic OSP, w których urządzono wiejskie świetlice środowiskowe. Do  mieszkańców i szkół trafiło 200 komputerów z dostępem do internetu. Inwestycje w Buczku w latach 2011- 2013 były o 70 proc. wyższe niż w latach 2007--2009 i to przy zerowym zadłużeniu gminy!

- Ale były też inwestycje, w których wspieraliśmy się pieniędzmi z krajowych źródeł - podkreśla wójt Bronisław Węglewski. - Tak powstały trzy schetynówki, a do zmodernizowanej szkoły dobudowaliśmy skrzydło, w którym są klasy I-III i przedszkole. Co do planów na najbliższe lata, to zaczęliśmy rozbudowę szkoły w Czestkowie i budowę sali gimnastycznej, a przy szkole w Buczku powstanie hala sportowa. Zakończymy kanalizowanie gminy i zmodernizujemy oczyszczalnię ścieków. Chcę, by przy wszystkich drogach przelotowych w gminie powstały ciągi pieszo-rowerowe - zapowiada wójt Węglewski.
Wójt Buczka w ostatnich wyborach nie miał kontrkandydatów.

Koniec tabeli niezmiennie od lat okupują gminy z okolic Kutna. Spośród ośmiu gmin wiejskich z pow. kutnowskiego w ostatniej dziesiątce Dziennikowej Ligi Gmin znalazły się aż cztery, a piąta uplasowała się pod koniec przedostatniej dziesiątki. Jeśli dołożyć do  tego fakt, że wśród gmin miejsko-wiejskich na końcu tabeli znalazły się Krośniewice i Żychlin, obraz pow. kutnowskiego wygląda bardzo źle.

Ostatnie miejsca - 132. i 131. - zajęły Dąbrowice i Łanięta. W tych gminach, a także w sąsiednich Nowych Ostrowach i Oporowie, bardzo trudno znaleźć pracę. Olbrzymie bezrobocie sprawia, że mieszkańcy wyjeżdżają  w poszukiwaniu pracy. Nie dziwi, że nowych domów i mieszkań prawie nikt tu nie buduje. Co ciekawe, przy małej liczbie firm, dochody tych gmin wcale nie są złe. Dochody Łaniąt są na poziomie czwartego w rankingu Andrespola. A i w Dąbrowicach wójt nie powinien narzekać na wpływy do gminnej kasy.

Tym bardziej dziwi bezwład inwestycyjny w Dąbrowicach (gminne inwestycje w latach 2011-2013 były o ponad połowę mniejsze niż w okresie 2007-2009).
Być może ma to związek z dużymi wydatkami obu gmin na  administrację i urzędników. Są one ponad dwa razy większe niż w Łowiczu - najoszczędniejszej gminie wiejskiej w województwie.

Zadziwia też bierność władz tych gmin, które nie potrafiły pozyskać pieniędzy z UE.Wójt Łaniąt tłumaczy, że to gmina typowo rolnicza. Zbyt biedna na absorbowanie pieniędzy z UE. - Na część inwestycji pozyskujemy środki zewnętrzne np. z Wojewódzkiego Funduszy Ochrony Środowiska, bo ta oferta jest bardziej opłacalna. Łącznie w poprzedniej kadencji pozyskaliśmy z różnych źródeł ok. 3,5 mln zł. Wyremontowaliśmy zabytkowy zameczek, remontowaliśmy drogi, powstały nowe place zabaw i przydomowe oczyszczalnie ścieków.

Niechlubnym rekordzistą w  wydawaniu pieniędzy na  utrzymanie własne i swoich urzędników jest wójt trzeciej od końca gminy Klonowa w pow. sieradzkim. Olbrzymim wydatkom na  administrację nie towarzyszyły jednak równie wielkie wydatki na poprawę warunków życia mieszkańców. Może właśnie dlatego tak wiele osób wyjeżdża stąd w poszukiwaniu pracy i lepszego życia.

Wójt Dariusz Perdek: - Duże wydatki na administrację to kwestia budowy nowej siedziby Urzędu Gminy. Inwestycja była konieczna, bo w starym, ponadstuletnim budynku warunki były złe. Jesteśmy małą, biedną gminą. Żeby ubiegać się o środki unijne na wielomilionowe inwestycje, jaką była zostawiona przez poprzednika budowa oczyszczalni, nie było nas stać. Nie mieliśmy własnego wkładu. Za to udało się wybudować kilka kilometrów dróg.


Duże wydatki na administrację to kwestia budowy nowej siedziby Urzędu Gminy. Inwestycja była konieczna, bo w starym, ponadstuletnim budynku warunki były złe. Jesteśmy małą, biedną gminą. Żeby ubiegać się o środki unijne na wielomilionowe inwestycje, jaką była zostawiona przez poprzednika budowa oczyszczalni, nie było nas stać. Nie mieliśmy własnego wkładu 

Inaczej widzi to Stanisław Rył (był wójtem dwie kadencje temu, teraz też startował w wyborach na wójta, ale przegrał z Dariuszem Perdkiem). - Zostawiłem dokumentację na oczyszczalnię ścieków i kanalizację. Wystarczyło złożyć wniosek o dofinansowanie do Urzędu Marszałkowskiego. To powinno  być priorytetem. Klonowa jest jedną z nielicznych gmin, gdzie nie ma oczyszczalni. Nowa siedziba Urzędu Gminy mogłaby być mniej okazała, a przez to tańsza - komentuje Stanisław Rył.

Gmin wiejskich w naszym województwie jest aż 133. Ale tak jak poprzednio, nie uwzględniliśmy najbogatszej gminy w kraju, czyli Kleszczowa, który sukces zawdzięcza astronomicznym podatkom płaconym przez bełchatowską kopalnię. W listopadzie wyborcy ocenili przy urnach pracę gospodarzy gmin. My oceniamy ich na podstawie danych statystycznych. Żeby lepiej podsumować sytuację w gminach, do opracowania rankingu użyliśmy danych zbiorczych z lat 2011-2013 (danych za 2014 r. jeszcze nie ma), przeliczając je na  mieszkańca.

Oto wyniki Dziennikowej Ligi Gmin - gminy wiejskie:

Gminy wiejskie

Gminy wiejskie w porównaniu z miejskimi i miejsko-wiejskimi są w większości znacznie mniej zadłużone (cztery nie mają ani złotówki zadłużenia), wydają więcej od  miast na ochronę środowiska, gospodarkę komunalną i drogi. Więcej od miast wydają też na administrację  (m.in. pensje władz i urzędników).

W ciągu ostatnich czterech lat mieszkańców przybyło w aż 73 gminach wiejskich (ubyło w 59 takich gminach). Dla porównania, wśród gmin miejskich mieszkańców przybyło tylko w jednej, ubyło w 17; wśród gmin miejsko-wiejskich mieszkańców przybyło w siedmiu, ubyło w 19.

Gminy wiejskie są skuteczniejsze w absorbowaniu pieniędzy z UE. Rekordziści - Ostrówek, Lututów i Sokolniki - pozyskali dwa razy tyle co Rzgów (rekordzista wśród gmin miejsko-wiejskich) i ponad pięć razy tyle co Konstantynów (rekordzista wśród gmin miejskich).

Jak powstał nasz ranking i wyniki gmin miejskich woj. łódzkiego czytaj na: http://www.strefabiznesu.dzienniklodzki.pl/artykul/dziennikowa-liga-gmin-konstantynow-piotrkow-na-czele-leczyca-na-koncu

Komentuje prof. Tadeusz Markowski, Wydziału Zarządzania UŁ:
Zastosowana metoda obliczania wskaźników w rankingu pozwala na formułowanie wniosków natury ogólnej. Pozycję w rankingu i przesunięcia w dużym stopniu determinują aktualne zdolności gmin do współfinansowania projektów ze środków UE. Część dawnych liderów zbliżyła się już do progów zadłużenia lub zrealizowała podstawowe projekty infrastrukturalne. W ich miejsce wchodzą gminy dotychczas mniej aktywne, korzystając z mniejszej presji konkurencyjnej. Czas pokaże czy przydzielane im środki na  lokalne projekty będą stymulować rozwój, czy tylko przesuną ich problemy na później lub wręcz wywołają pułapki finansowe. 
Więcej  na: http://www.strefabiznesu.dzienniklodzki.pl/opinia/czas-pokaze-czy-gminne-inwestycje-beda-stymulowac-ich-rozwoj-czy-wpedza-je-w-finansowe-klopoty

Za pomoc w sporządzeniu Dziennikowej Ligi Gmin dziękujemy Głównemu Urzędowi Statystycznemu w Łodzi