Zmieniała życie kilkakrotnie, budując od nowa związki, domy i karierę. Codziennie wykonuje 1000 skoków na trampolinie. Miłość znalazła po 70-tce, właśnie została nagrodzona Fryderykiem. Bo Urszula Dudziak wcale nie zwalnia tempa.

Gdyby ktoś spróbował zekranizować życie artystki Urszuli Dudziak, scenarzysta miałby nie lada problem by zebrać wszystkie elementy w jedną całość. Co więcej, ktoś mógłby uznać, że postać jest fikcyjna i jej losy są nieprawdopodobne. A jednak. Urszula Dudziak ma się świetnie, właśnie się zakochała i otrzymała prestiżową nagrodę.

Ella – Ula

Piosenkarka przyszła na świat w latach 40.

w Straconce, obecnie jednej z dzielnic Bielska Białej. Mała Ula często jednak przeprowadzała się z rodzicami, co kilka lat przenosząc się z miejsca na miejsce. Jednym z ważnych punktów jej biografii jest szkoła średnia w Zielonej Górze, gdzie ostatecznie osiadła jej rodzina. Urszula Dudziak uczyła się wówczas gry na pianinie, podziwiając zaraz Ellę Fitzgerald. Z czasem okazało się, że dystans z Zielonej Góry to nocnych klubów w Nowym Jorku wcale nie jest taki duży.

- Jedną z pierwszych piosenek jazzowych, jakie śpiewałam, była amerykańska ballada „Again” – wspomina w swej autobiografii Urszula Dudziak. - Ten utwór ma tak piękną melodię, że zapamiętałam go w okamgnieniu, nie rozumiejąc tekstu (...). Nie znałam wtedy angielskiego.(...) Byłam pewna, że słowo „Again” to nic innego jak amerykańskie imię męskie. Wynikało to ewidentnie z tekstu. Planowałam wtedy, że jak będę miała rodzinę i urodzę syna, dam mu na imię Again. Wyobrażacie sobie imię i nazwisko: Again Urbaniak?! Na szczęście mam dwie córki.

Młodą dziewczynę szybko wypatrzył Krzysztof Komeda. Na spotkaniu z kompozytorem piosenkarka zaśpiewała trzy utwory z repertuaru mistrzyni Elli i szybko dostała się do zespołu, który koncertował w klubie Pod Hybrydami.

Michał moja miłość

Wkrótce po przenosinach do Warszawy poznała Michała Urbaniaka, który stał się nie tylko partnerem w muzyce, ale i w życiu. To on namówił ją do zrezygnowania z konwencjonalnego jazzowego śpiewu , by poszukać nowej stylistyki. W ciągu kilku lat para osiągnęła status gwiazd polskiego jazzu. Im było mało, podjęli więc decyzję, by spróbować sił w Stanach Zjednoczonych.

W roku 1973 zamieszkali w Nowym Jorku. Jako wokalistka jazzowa Urszula Dudziak zdobyła świetną renomę. I choć wspólnie z Michałem realizowali amerykański sen o karierze, to życie z nadużywającym używek artystą nie było łatwe. Urbaniak był bardzo zaborczy. Artysta potrafił jeździć za żoną w trasę po Europie szalejąc z zazdrości.

Duet jednak świetnie się uzupełniał. - Zakochana kobieta może znieść chyba wszystko. Zakochanie ma różne etapy. Ale wielka miłość przesłania oczy i wszystko można sobie wytłumaczyć i wszystko można przetrwać. Miłość to choroba, wiadomo – mówiła w rozmowie z Kurierem Porannym artystka, która sama przyznaje się do słabości do hazardu. - Nie daję się kierować żadnym francowatym demonom, które mogą mnie zniszczyć. I wiem, że hazard, jest jedyną rzeczą, która mogłaby mnie wciągnąć bez reszty.

Na początku lat osiemdziesiątych Dudziak została sama, po tym jak jej mąż zakochał się w Lilianie Głąbczyńskiej- Komorowskiej.

"Przychylił mi nieba, ale przybliżył też piekło"

Artystka, która koncertowała dotychczas w duecie z mężem, zaczęła mieć problemy finansowe. Nagrań było mniej, a tymczasem Urszula Dudziak miała na utrzymaniu dwie dorastające córki. Wokalistka nie raz przyznawała, że był to trudny dla niej moment, choć na horyzoncie pojawił się kolejny mężczyzna.

Jerzy Kosiński od lat mieszkał w Stanach. Żonaty pisarz, który był swoistą legendą w światku literatów, miał mroczną i skomplikowaną osobowość. - Jurek zachwycał się mną. To dzięki niemu uwierzyłam, że jestem ładna. Przychylił mi nieba, ale przybliżył też piekło – przyznała w jednym z wywiadów. Urszula Dudziak zwróciła na niego uwagę już 10 lat wcześniej, ale wówczas nie „zaskoczyło”. - Pierwszy raz zobaczyłam Jerzego Kosińskiego na 57. Ulicy na Manhattanie. Znałam go przedtem z telewizji. Przyglądałam mu się z zaciekawieniem, wręcz ekscytacją i tak sobie pomyślałam: Ale jest przystojny, jakie ma oczy, jaką ma niezwykłą twarz. Był coraz bliżej, a ja w panice mówiłam do siebie: muszę go zaczepić, tylko co mu powiem. Już sobie układałam, co mu powiem, ale on w ostatniej chwili spuścił głowę i nie miałam śmiałości go zaczepić- opowiadała Kurierowi Porannemu.

Związek tych dwojga wzbudził sporo kontrowersji. O czas spędzony z Kosińskim zazdrosna była jedna z córek. Usypiałam dzieci i pędziłam do Jurka, wracałam nad ranem. Mika (obecnie wokalistka – przyp. Red.)miała do mnie żal.

Sytuacja utrzymywała się przez 4 lata. W roku 1991 Kosiński popełnił samobójstwo.

Słodko – gorzki powrót do Polski

Urszula Dudziak długo dochodziła do siebie po tym wydarzeniu. W wywiadach podkreślała, że to Kosiński ją tak naprawdę „odkrył” jako kobietę. Artystka straciła dla niego głowę, podkreślając, że jest miłością jej życia. Tego nie można powiedzieć o szwedzkim marynarzu, który został jej drugim mężem. Ten związek nie przetrwał próby czasu, a Urszula Dudziak coraz częściej przyjeżdżała do Polski na koncerty, by ostatecznie wrócić do ojczyzny na stałe.

W 2007 roku o artystce usłyszał cały świat za sprawą... Filipin. Utwór Urszuli "Papaya” zyskał tam ogromną popularność (żołnierze tańczą do niej w przerwie musztry), rozszerzając zasięg hitu o kolejne kontynenty. Podczas, gdy o fenomenie piosenki rozpisywały się amerykańskie gazety, artystka zaczęła zmagania z rakiem piersi. Poddała się mastektomii, ale odmówiła chemioterapii. Do zdrowia wróciła dzięki medycynie niekonwencjonalnej.

Feminizm nie zna wieku

- Najbardziej mnie wkurza, że nie cenimy wieku dojrzałego - mądrości, doświadczenia, wiedzy. Dojrzałe kobiety powinny być na świeczniku! A co mamy? Wszechobecną apoteozę młodości. Jak myślimy o 50-letniej kobiecie? Że stara. 60-letnia - ojejku! 70-letnia - to ona jeszcze żyje? (śmiech) To skandal! Ja jestem żywym przykładem. Tak, mam 72 lata i żyję. Bardzo dobrze żyję – mówi w rozmowie z Wysokimi Obcasami artystka. I nie kłamie.

To właśnie po 70. dzięki przyjaciółce zakochała się i wyszła za mąż. Ale to nie tylko miłość utrzymuje ją w ryzach, także codzienne ćwiczenia na trampolinie, kolejne koncerty i projekty.

Co więcej, artystka zaczęła także udzielać się społecznie i motywować kobiety do działania. Urszula Dudziak mocno zaangażowała się w walkę o prawa kobiet. W ubiegłym roku była w Brazylii na Światowym Kongresie Kobiet. Otrzymała od UNESCO nagrodę Artysty na rzecz Pokoju. W wywiadach często powtarza, że podburza kobiety, by walczyły o swoje, by się nie poddawały.

- Widzę wiele - mówiąc w przenośni – pochylonych – mówiła „Wysokim Obcasom” Dudziak. - Uważają, że nic już ich nie czeka, że wszystko mają za sobą. Za mało myślą o tym, że czas jest bezcenny i do naszej dyspozycji. Dopóki tu jesteśmy. Patrzcie na mnie, nie jestem mutantem ani kosmitą. Tylko normalną polską kobietą, która inaczej podchodzi do życia

aneta.niezgoda@polskapress.pl