Dolnośląskie Kuratorium Oświaty przeprowadziło kontrolę w trzech dzierżoniowskich szkołach. Wszystko przez informacje, jakoby uczniowie tych szkół, za zgodą dyrekcji, mieli brać udział w czasie lekcji w tzw. Czarnym Proteście. Kuratorium nie dopatrzyło się jednak żadnych nieprawidłowości.

Manifestacje w ramach Czarnego Protestu zorganizowano w październiku 2016 roku w wielu miastach, również na Dolnym Śląsku. Ich uczestnicy podczas marszów lub pikiet sprzeciwili się zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych. Co istotne - pojawiło się zaskakująco dużo dziewcząt. Liczna frekwencja młodych osób na protestach wzbudziła zaniepokojenie wałbrzyskiego posła Prawa i Sprawiedliwości Michała Dworczyka. Napisał nawet w tej sprawie do minister edukacji narodowej.

- Nauczyciele sympatyzujący z organizatorami tzw. czarnego marszu, mniej lub bardziej otwarcie (np. na portalach społecznościowych) namawiali swoich uczniów do udziału w tej manifestacji. Udzielano przy tym instrukcji, jak się ubrać i przygotować, ale, co jest szczególnie niepokojące, instruowano, jak się zwalniać z lekcji u dyrektorów i nauczycieli - napisał w poselskiej interpelacji poseł Michał Dworczyk.

Poseł w swoim liście do minister wymienił trzy szkoły z Dzierżoniowa, w których - według niego - doszło do takich sytuacji. Chodzi o Zespół Szkół nr 3 oraz I i II Liceum Ogólnokształcące. - Ponieważ marsz zaplanowali organizatorzy na godz. 12, to przypadków zwalniania uczniów z lekcji na terenie okręgu było bardzo wiele - donosił minister edukacji poseł.

Maciej Kopeć, podsekretarz stanu w resorcie edukacji odpowiadając posłowi Prawa i Sprawiedliwości napisał, że kuratoria oświaty w związku z "sygnałami otrzymywanymi od podmiotów zewnętrznych, w tym od rodziców, organizacji społecznych i samorządowych" skontrolowały wskazane placówki.

- Kuratorium Oświaty we Wrocławiu w ramach nadzoru pedagogicznego poprosiło dyrektorów trzech szkół w Dzierżoniowie o złożenie wyjaśnień. Wynika nich, że nauczyciele nie namawiali uczniów do uczestnictwa w tzw. czarnym marszu i nie zwalniali ich z tego powodu z lekcji. Kuratorium uznało, że z odpowiedzi dyrektorów nie wynika, aby uzasadnione było podejmowanie dalszych działań - informuje Krystyna Kaczorowska z Dolnośląskiego Kuratorium Oświaty.