Niedawno wystąpiła Pani podczas sylwestrowego koncertu w Zakopanem razem z jednym z największych gwiazdorów disco polo - Zenkiem Martyniukiem. Co Panią podkusiło?

To był pomysł reżysera koncertu - Konrada Smugi. Dopiero dzień wcześniej dowiedzieliśmy się, że wystąpimy tuż przed północą. Mieliśmy zaśpiewać wokalnie dość wymagający utwór. Musiałam bowiem wysoko pociągnąć drugi głos.

Chodziło o to, żeby sprawić przyjemność publiczności. Nie wiedziałam jednak, jak to przyjmą widzowie w Zakopanem i przed telewizorami. Okazało się jednak, że był to całkiem dobry pomysł. Nie planuję jednak dalszej współpracy z Zenonem Martyniukiem.

Zobacz też Zenek Energy Drink. Napój będzie sprzedawany nawet w Chinach!

A jaki ma Pani w ogóle stosunek do muzyki disco polo?

Ta muzyka istnieje w Polsce od dawna i słuchają jej ogromne rzesze. Tego nie można negować ani udawać, że coś takiego nie ma miejsca. Moim zdaniem, każdy rodzaj muzyki, który ma swoich odbiorców, ma prawo istnieć. Również w mediach. Jeśli coś jest tak popularne jak disco polo, to znaczy, że jest potrzebne.

Nie myślała Pani, aby nagrać całą płytę w stylu disco polo. To byłby na pewno bestseller!

Nie. To byłaby zdecydowanie przesada. Mam swój styl i nie zamierzam z niego rezygnować.